Przełomowy wyrok w USA. Większość ceł Trumpa niezgodna z prawem

 Donald Trump
Tego Donald Trump się nie spodziewałShutterstock
20 lutego, 16:21
aktualizacja 20 lutego, 17:20

W piątek Sąd Najwyższy USA orzekł, że prezydent Donald Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na mocy ustawy IEEPA. Przepisy te, wcześniej stosowane głównie do sankcji, były podstawą prawną większości taryf nałożonych przez Trumpa, w tym 10-procentowych ceł na towary z prawie wszystkich krajów świata.

Roberts: prezydent przekroczył swoje uprawnienia

Sąd stwierdził w wydanym w piątek orzeczeniu, napisanym przez prezesa Johna Robertsa, że prezydent - nakładając cła na podstawie IEEPA (International Emergency Economic Powers Act) - przekroczył swoje uprawnienia.

„Prezydent powołuje się na nadzwyczajne uprawnienia do jednostronnego nakładania ceł o nieograniczonej wysokości, czasie trwania i zakresie” – napisał Roberts. „W odniesieniu do zakresu, historii i kontekstu konstytucyjnego tego rzekomego uprawnienia, (głowa państwa) musi jasno określić upoważnienie Kongresu do jego wykonania” - podkreślił Sąd Najwyższy, oceniając, że wskazana ustawa nie daje takich jasnych upoważnień.

Cła Trumpa: ogromne wpływy i szeroki zakres

Według telewizji MS NOW, w ramach ceł nałożonych na podstawie IEEPA państwo uzyskało w ubiegłym roku 133 mld dolarów. To wielka porażka dla prezydenta Trumpa, dla którego cła stanowią główny element polityki gospodarczej i zagranicznej.

Wśród ceł nałożonych na podstawie IEEPA są 10-procentowe taryfy na niemal wszystkie towary z niemal wszystkich państw świata i wyższe cła na ok. 70 państw wprowadzone w kwietniu 2025 r. Nałożone w ramach „dnia wyzwolenia” cła stanowiły też podstawę do negocjacji nowych umów handlowych z największymi gospodarkami, w tym UE, Chinami, Japonią, Koreą Płd., czy Indiami. Trump użył też IEEPA, by nakładać karne cła w związku z przemytem fentanylu na towary z Chin, Meksyku i Kanady, a także karne cła na Brazylię i Indie za skazanie byłego brazylijskiego prezydenta Jaira Bolsonaro i zakup rosyjskiej ropy naftowej.

Decyzja Sądu Najwyższego zapadła stosunkiem głosów 6-3 - do trójki liberalnych sędzi dołączyło troje konserwatystów: Roberts, Neil Gorsuch i Amy Coney Barrett.

Konsekwencje orzeczenia nie są dotąd jasne, bo Sąd nie określił, co powinno stać się z pobranymi podatkami. Jak zaznaczył w zdaniu odrębnym sędzia Brett Kavanaugh, decyzja spowoduje z tego powodu wielki „bałagan”.

Podobną opinię już wcześniej wygłosił sam Trump. Prezydent oświadczył, że decyzja, przed którą stał Sąd, była jedną z najważniejszych w historii, twierdząc, że USA nie byłyby w stanie rozwikłać powstałego bałaganu i oddać pobranych ceł importerom.

„Jeśli Sąd Najwyższy wyda wyrok przeciwko Stanom Zjednoczonym Ameryki w tej sprawie dotyczącej bezpieczeństwa narodowego, MAMY PRZERĄBANE!” - napisał Trump w grudniu.

Według CNN, która powołuje się na przedstawicieli administracji, Trump dowiedział się o decyzji podczas zamkniętego dla prasy spotkania z gubernatorami stanów i nazwał ją „haniebną”. Zapewnił jednak, że Biały Dom ma „plan B”. IEEPA nie jest jedyną ustawą dającą prezydentowi możliwość nakładania ceł. Inne drogi - jak przyznawał sam Trump i jego ludzie - są jednak znacznie wolniejsze i dają głowie państwa węższe pole manewru.

Spór o konstytucyjne granice władzy prezydenta

Sprawa, w której orzekł Sąd Najwyższy, obracała się głównie wokół kwestii konstytucyjnego podziału władz i niejasnych sformułowań zawartych w ustawie IEEPA. Konstytucja mówi, że sprawa podatków i ceł leży w gestii Kongresu, zaś polityka zagraniczna w gestii władzy wykonawczej. Ustawa IEEPA, uchwalona przez Kongres w 1974 r., daje prezydentowi szereg uprawnień korzystania z narzędzi gospodarczych w reakcji na nadzwyczajne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, lecz nie wymienia ceł bezpośrednio. Mówi natomiast o uprawnieniach do regulacji importu i eksportu, zamiast ceł wymieniając licencje i kwoty.

W orzeczeniu Roberts ocenił, że w obliczu niejasnych sformułowań ustawy, Sąd nie może zgodzić się na przyznanie prezydentowi tak potężnych uprawnień, twierdząc, że stanowiłoby to „transformacyjne rozszerzenie” prezydenckich prerogatyw w obszarze ceł.

„Wymowny jest również fakt, że przez pół wieku istnienia IEEPA żaden prezydent nie powołał się na tę ustawę, aby nałożyć jakiekolwiek cła – a tym bardziej cła o takiej skali i zakresie” - zaznaczył Roberts.

Strona rządowa argumentowała, że cła podlegają pod uprawnienia prezydenta, bo dotyczą polityki zagranicznej. Powoływała się też na przypadek nałożenia 10 proc. ceł przez Richarda Nixona w oparciu o ustawę poprzedzającą IEEPA - TWEA (Ustawa o handlu z wrogami, TWEA).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.