2026 r. przyniesie dziesiątą rocznicę referendum w sprawie brexitu. Jednocześnie dojdzie do pięcioletniego przeglądu umowy o handlu i współpracy, zawartej przez Borisa Johnsona w 2020 r., umożliwiającej Wielkiej Brytanii formalne opuszczenie Unii Europejskiej i wprowadzającej twardy brexit, oznaczający wyłączenie z jednolitego rynku, unii celnej i swobodnego przepływu osób. Można więc oczekiwać, że konsekwencje rozłamu i przyszłość stosunków Wielkiej Brytanii z Europą będą tematem dyskusji, choć obecnie brexit zajmuje zaskakująco dalekie miejsce w agendzie politycznej. Jest to tym bardziej dziwne, że od 2016 r. nastawienie opinii publicznej wobec tego wydarzenia wyraźnie się zmieniło. Rosnące rozczarowanie brexitem przyczyniło się do upadku trzech kolejnych premierów z Partii Konserwatywnej i zwycięstwa Partii Pracy pod przewodnictwem Keira Starmera w 2024 r. Brexit wprowadził nowe bariery pozataryfowe, co zaszkodziło eksportowi towarów i usług. Potwierdziły się prognozy Urzędu ds. Odpowiedzialności Budżetowej, że ruch ten spowoduje spadek PKB o ok. 4 proc.
Dlaczego opinia publiczna zwróciła się przeciwko brexitowi?
Od 2016 r. niewielu brytyjskich wyborców zmieniło poglądy, ale dwa czynniki sprawiły, że opinia publiczna zwróciła się przeciwko brexitowi. Zmarła część starszych wyborców, którzy opowiedzieli się za wyjściem, a ich miejsce zajęli młodsi, przychylnie nastawieni do Unii. Z kolei osoby należące w 2016 r. do grupy niezdecydowanych teraz wyraźnie opowiadają się za pozostaniem w UE. W rezultacie sondaże pokazują, że dziś aż 56 proc. respondentów uważa brexit za błąd.
Ale wycofanie się z brexitu nie jest łatwe. Po pierwsze, nie da się wrócić do stanu sprzed 2016 r. Wielka Brytania musiałaby ponownie ubiegać się o członkostwo w UE, co spotkałoby się ze sprzeciwem partii Reform UK i Partii Konserwatywnej. Kraj nie odzyskałby specjalnej ulgi budżetowej i mógłby zostać zmuszony do przystąpienia do strefy euro. Po drugie, UE znacząco się zmieniła – jest bardziej aktywna w obszarze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, częściej stosuje głosowanie większościowe i dysponuje większym budżetem, który uwzględnia znaczące finansowanie poprzez emisję długu. Po trzecie, nie widać chęci, aby znów rozpoczynać tę trudną debatę. Zamiast tego rząd Starmera dąży do zbliżenia z UE w zakamuflowany sposób. Proces ten rozpoczął się za rządów Rishiego Sunaka wraz z wprowadzeniem zmienionego protokołu w sprawie Irlandii Północnej, którego celem było ograniczenie barier pozataryfowych między Wielką Brytanią po brexicie a obszarem pozostającym w ramach jednolitego rynku towarowego UE. Starmer stara się doprowadzić do dalszego zmniejszenia barier handlowych poprzez dostosowanie się do unijnych norm żywnościowych i przepisów fitosanitarnych oraz przystąpienie do wspólnych zasad w obszarze energii i środowiska.
Przyszłość relacji UK-UE
Sytuacja geopolityczna przemawia za zacieśnieniem współpracy Wielkiej Brytanii i UE. Wojna Rosji z Ukrainą, druga kadencja Donalda Trumpa, napięcia na Bliskim Wschodzie – wszystko to sprawia, że wzmocnienie wspólnego stanowiska Europy staje się jeszcze pilniejsze. Impulsem popychającym obie strony w kierunku współpracy jest konieczność mniejszego polegania na gwarancjach bezpieczeństwa ze strony USA, a większego na europejskich wydatkach na obronność. Wielka Brytania po brexicie powinna dążyć do zacieśnienia więzi z USA, Kanadą oraz regionem Azji i Pacyfiku. Tymczasem znów staje się kluczowym graczem w europejskiej polityce obronnej i bezpieczeństwa.
Jaka będzie przyszłość tych relacji? Na plus działa fakt, że UE jest bardziej elastyczna niż kiedyś. Obawy, że brexit może zachęcić inne kraje do opuszczenia wspólnoty, w większości się rozwiały. Unia nadal chce chronić integralność swojego jednolitego rynku, ale jest bardziej otwarta na to, aby państwa niebędące członkami mogły wybierać z niego tylko te elementy, które im odpowiadają. Formy częściowego członkostwa, na wzór Szwajcarii, mogą wydawać się bardziej akceptowalne w kontekście dalszej ekspansji UE na Wschód. Nawet utrzymanie swobodnego przepływu osób stało się mniej newralgiczną kwestią, odkąd kilka krajów Unii po cichu przywróciło kontrole graniczne.
Ponadto kraje niebędące członkami UE, np. Norwegia i Islandia, powracają do debat na temat ewentualnego przystąpienia do UE. Bałkany Zachodnie, Mołdawia i Ukraina dążą do zacieśnienia więzi z Unią, choć ich członkowstwo może być odległą kwestią. W przyszłości niewykluczone są więc różne modele współpracy, które będą bardziej odpowiadały Wielkiej Brytanii niż twardy brexit.
Z perspektywy czasu może się okazać, że referendum z 2016 r. nie przyniosło ostatecznego rozstrzygnięcia co do miejsca Wielkiej Brytanii w projekcie europejskim. Relacja będzie się nadal rozwijać, a obie strony prawdopodobnie będą się do siebie zbliżać, zamiast oddalać.