Szefowie szpitali powiatowych w pośpiechu podpisują podwyżkowe aneksy z NFZ, by móc dopuścić personel do pracy z pacjentami. Ostrzegają jednak, że pieniędzy z Funduszu nie wystarczy na podwyżki dla wszystkich
Jeszcze do czwartkowego popołudnia sytuacja w ochronie zdrowia była mocno napięta. Dzień wcześniej Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych zaapelował do swoich członków, by nie podpisywali z Narodowym Funduszem Zdrowia aneksów dotyczących lipcowych ustawowych podwyżek minimalnych wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia, zwanej też ustawą podwyżkową, bo pieniędzy jest za mało. Wydawało się, że protest, i to poważny, wisi na włosku.
Szef organizacji szpitali powiatowych jednak zmienił zdanie
Na początku sierpnia dyrektorzy szpitali muszą bowiem wypłacić pracownikom pensje za lipiec, zwaloryzowane już względem przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Ma im na to pozwolić podwyżka skorygowanego kontraktu z NFZ. Kłopot w tym, że OZPSP uważa, że wyliczona przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji kwota, która ma wyrównać kontrakt, jest niewystarczająca. Stąd rekomendacja, by wstrzymać się z podpisywaniem aneksów do umów z Funduszem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.