Potocki: Tak się rodzą mity historyczne

Prezydent Ukrainy klęczy przed pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej na warszawskim Żoliborzu
Prezydent Ukrainy klęczy przed pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej na warszawskim ŻoliborzuDziennik Gazeta Prawna
29 grudnia 2024

Większość Polaków uważa Ukraińców za głównego wroga z czasów II wojny światowej – ogłosił Wołodymyr Wjatrowycz, popularny historyk, wpływowy poseł opozycji, były szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP), by w drugim zdaniu oświadczyć, że to „polscy politycy wykorzystują historyczne spory z Ukraińcami do politycznych gierek, co zatruwa nasze relacje”. Skontaktowałem się z Wjatrowyczem.

Skontaktowałem się z Wjatrowyczem, w celu ustalenia źródła jego kontrintuicyjnej, by użyć eufemizmu, tezy, i odkryłem, jak powstała manipulacja. Skonfrontowany z faktami Wjatrowycz nie wycofał się ze swoich rewelacji.

Nagranie rozmowy opublikował 21 grudnia poczytny portal LB.ua. 29 grudnia jej treść przedstawiono w formie tekstowej. – Jakieś 10 lat temu, już po starcie potężnej kampanii na temat Wołynia ’43, w Polsce przeprowadzono badania socjologiczne i większość Polaków powiedziała, że głównym wrogiem Polski w II wojnie światowej byli Ukraińcy. Nie Rosjanie, którzy zabili miliony Polaków, nie naziści, którzy zabili miliony Polaków, ale właśnie Ukraińcy – oświadczył Wjatrowycz. Zapytałem go o źródło. Odpowiedział, że jest nim sondaż z 2009 r. „Nie wiem, czy szybko go znajdę, ale to było duże badanie CBOS o pamięci o II światowej” – napisał. Znalazłem to badanie; teza okazała się wyssana z palca (choć, co ciekawe, w podobnie błędny sposób zinterpretowała ją w 2009 r. „Gazeta Wyborcza”).

Chodziło o rodzinne wspomnienia

Chodzi o badanie zlecone Pentorowi przez Muzeum II Wojny Światowej. Ankieterzy nie pytali w nim jednak, kogo uważamy za głównego wroga lat 1939–1945. Pytanie brzmiało: „Czy w rodzinnych wspomnieniach zachowały się opowieści o kontaktach w czasie II wojny światowej pomiędzy członkami pana/i rodziny a…?”, gdzie w miejsce wielokropka wstawiono różne narody od Niemców i Rosjan przez Żydów i Ukraińców po Włochów i Słowaków. Chodziło o rodzinne wspomnienia, a nie ogólną interpretację przeszłości. Ale to tylko jedna manipulacja. Spośród osób, które przywołują w pamięci historie o kontaktach z Ukraińcami, 63,8 proc. stwierdziło, że są to „zdecydowanie złe” albo „raczej złe” wspomnienia. W przypadku Niemców takich osób było 62,6 proc.

Magia procentów

Tyle że baza jest zupełnie inna! Z Niemcami w ten czy inny sposób zetknęli się niemal wszyscy mieszkańcy II Rzeczypospolitej. Z Ukraińcami – głównie ci z Galicji, Lubelszczyzny i Wołynia. Pokazują to liczby podane w badaniu. Rodzinne wspomnienia o Niemcach przytacza 48,7 proc. pytanych, o Ukraińcach – 14,7 proc. Proste działanie na procentach wskazuje, że złe opowieści o Niemcach zachowało 30,5 proc. ogółu ankietowanych, a o Ukraińcach – 9,4 proc. Najwyraźniej dla Wjatrowycza 9,4 proc. to więcej niż 30,5 proc., a do tego zakłada on, że każdy, komu Ukraińcy zrobili coś złego w czasie wojny, uznaje ich za większych wrogów od Niemców i Sowietów. Doprowadzając sprawę do jeszcze większego absurdu, 4,6 proc. autorów negatywnych relacji o Słowakach spośród 2 proc., którzy znają jakiekolwiek wspomnienia na ten temat, musiałoby uznawać ks. Jozefa Tisę za większego wroga niż Adolf Hitler. To absurd, ale najwyraźniej nie dla Wjatrowycza.

Moralne prawo i dobra wola

Skonfrontowany z danymi, przyznał, że sondaż „był oparty na wspomnieniach rodzinnych”, ale do sedna manipulacji się nie odniósł. Nie została ona sprostowana w tekstowej wersji rozmowy, opublikowanej po ponad tygodniu od wersji wideo i naszej krótkiej rozmowy. – Niczego lepszego od formuły „wybaczymy i prosimy o wybaczenie” nikt nie wymyślił i nie wymyśli. Mamy moralne prawo żądać trzymania się tej formuły – mówi Wjatrowycz w rozmowie z LB.ua. Ma rację. Ale w orędziu z 1965 r., skąd pochodzi ta formuła, są też inne cytaty. „Jeśli po obu stronach znajdzie się dobra wola – a w to nie trzeba chyba wątpić – to poważny dialog musi się udać i z czasem wydać dobre owoce” – napisali polscy biskupi. Trudno szukać dobrej woli u kogoś, kto brnie w manipulację mimo skonfrontowania z jej istotą. To właśnie takie polityczne gierki najsilniej zatruwają relacje polsko-ukraińskie

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.