Parafianowicz: Kampania prezydencka w USA. Shitshow, który ośmiela do uderzenia [OPINIA]

Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew ParafianowiczMateriały prasowe / Zbigniew Parafianowicz
15 lipca 2024

Kampania w USA to brakujący – polityczny – fragment scenariusza filmu „Civil War” Alexa Garlanda. Kandydat prawicy na prezydenta Donald Trump prowadzi sądową batalię, w której jedną ze spraw jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, czy płacił za milczenie gwieździe porno, z którą miał w przeszłości współżyć.

 O kandydacie tym wiemy również, że podczas swojej prezydentury rozważał wykopanie fosy na granicy z Meksykiem, zalanie jej wodą i wpuszczenie tam aligatorów – takich samych, jak w Mar-a-Lago na Florydzie – aby strzegły Ameryki przed migrantami. W opcji twardej analizował również uderzenie armii USA w kartele meksykańskie na terenie Meksyku. Oczywiście bez informowania o tym władz w mieście Meksyk.

Kandydat wielkich miast, zwolennik inkluzywności, fan New York Gym i diet wegańskich również „nada się” do scenariusza. Joe Biden nie bardzo wie, o co chodzi. Czasami myli się dość znacznie i przejawia symptomy demencji. Albo dla niepoznaki obściskuje na wiecach dzieci, rodząc konfuzję zgromadzonych wokół osób. Jego syn to z kolei gwiazda tabloidów, która w przeszłości słynęła ze stosunkowo ciemnych zębów. Co jest niechybnym znakiem, że był za pan brat z narkotykami. Główną specjalnością syna prezydenta supermocarstwa było w przeszłości robienie lewych interesów na Ukrainie. A jego ojca dbanie, by szczegóły tych interesów nie ujrzały światła dziennego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.