Coraz więcej dzieci jest porzucanych w szpitalach. Rekordowe statystyki w pieczy zastępczej

ręka dziecko rodzic
ręka dziecko rodzicShutterStock
11 września 2024

Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w ciągu ostatnich 10 lat, w 2023 roku rekordowa liczba dzieci trafiła do pieczy zastępczej. Rekordowo dużo dzieci zostało także pozostawionych po urodzeniu w szpitalach.

Piecza zastępcza - statystyki

W pieczy zastępczej przebywa aktualnie 75 903 dzieci. To najwięcej od 2015 roku, kiedy pod opieką państwa pozostawało 76 503 dzieci. Jednocześnie w 2023 roku z rodzin biologicznych zostało wyjętych najwięcej dzieci w ciągu ostatnich 10 lat. Do pieczy zastępczej trafiło w zeszłym roku 14 901 dzieci. Rok wcześniej – 13 661. 58,2 tys. dzieci przebywało w pieczy rodzinnej oraz 17,1 tys. w pieczy instytucjonalnej. 

W porównaniu z 2022 r. liczba dzieci przebywających w pieczy zastępczej zwiększyła się o 3,5 proc.. Na koniec 2023 r. rodzinna piecza zastępcza funkcjonowała w formie rodzin zastępczych spokrewnionych, niezawodowych i zawodowych, których było 35 978 oraz w formie rodzinnych domów dziecka obejmujących 834 placówki. Wśród rodzin zastępczych rodziny spokrewnione stanowiły 63,8 proc., rodziny niezawodowe – 30,4 proc., a rodziny zawodowe – 5,8 proc.. Funkcję rodziny zastępczej pełniło 18 675 małżeństw i 17 303 samotne osoby.  W rodzinnej pieczy zastępczej przebywało 58 210 dzieci, w tym 6 226 w rodzinnych domach dziecka. Spośród wszystkich dzieci objętych opieką 7 105 posiadało orzeczenie o niepełnosprawności albo o stopniu niepełnosprawności, a 2 659 było sierotami.

 Dane za 2024 rok są w opracowaniu. Swoje przedstawiają SOS Wioski Dziecięce. Przez ostatnie pół roku w Polsce odnotowały one prawie 180 zgłoszeń dzieci do pieczy zastępczej, co daje średnio 30 zgłoszeń na miesiąc.

 2014201520162017201820192020202120222023
liczba dzieci w pieczy77348765037475773129723397245072063729417340075903
liczba dzieci, które trafiły do pieczy13270126841181312250118101248011310134631366114901

 

Jak informuje w odpowiedzi na poselską interpelację Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Marek Kos, rośnie także liczba dzieci pozostawianych po urodzeniu w szpitalu. W 2023 r. liczba ta wynosiła 715 noworodków. Dla porównania w 2022 r.– 652 noworodków, a w 2021 r.– 643 noworodków). "Brak jest danych o przyczynach pozostawiania noworodków w szpitalach. Nie mniej jednak, powyższe dane świadczą o tym, że kobiety, które z różnych względów nie chcą lub nie mogą opiekować się swoim nowo narodzonym dzieckiem, podejmują decyzję o ich pozostawieniu w szpitalu" - czytamy w odpowiedzi.

Dlaczego coraz więcej dzieci trafia do pieczy?

Jak tłumaczy Łukasz Łagód, psycholog, który rozwija działania pomocowe dla rodzin w kryzysie w SOS Wioski Dziecięce nie da się wymienić jednej przyczyny wzrostu liczby dzieci kierowanych do pieczy zastępczej. - Możemy trywializować i mówić, że żyje się nam, jako rodzicom, trudniej ze względów społeczno-ekonomicznych: coraz trudniej jest kupić mieszkanie i w tym mieszkaniu zamieszkać, mieć godne warunki życiowe, ale wiadomo – za zbyt małe mieszkanie dzieci się nie zabiera. Na pewno żyjemy szybciej. Coraz trudniej jest nam się wywiązywać z funkcji opiekuńczo-wychowawczej i być wystarczająco dobrym rodzicem dla swojego dziecka. Przyczyny tego stanu mogą być przeróżne. Bardzo często obserwujemy dziedziczenie niepoprawnych wzorców wychowawczych.  Często zauważamy życie w takiej spirali – rodzice korzystali z systemu pomocy społecznej, to i my w nim funkcjonujemy, bo nie znamy innego sposobu rozwiązywania sytuacji trudnej.  Coraz częściej słyszymy  doniesienia o krzywdzeniu dzieci. Nie byłbym skłonny tutaj do mówienia, że nagle jako społeczeństwo bardziej zaczęliśmy krzywdzić dzieci, ale odwrotnie – jesteśmy bardziej wyedukowani, więcej widzimy i nie przechodzimy obojętnie obok krzywdzenia dzieci.  Mówimy: tak nie powinno być, zgłaszam, interweniuję, robię coś, żeby dziecku nie działa się krzywda. Mamy większą świadomość, że dziecko wymaga specjalnej ochrony i że to najbliżsi mogą to dziecko najbardziej skrzywdzić - mówi. 

- Decyzja o odebraniu dziecka nigdy nie jest podejmowana przez jedną osobę. To jest zawsze decyzja zespołowa, która jest podejmowana po rozważeniu wielu aspektów. Bardzo często można się spotkać ze stereotypowym stwierdzeniem: „jest bieda w domu, to zabrano dzieci” – to mit. Państwo i organizacje pozarządowe mają do dyspozycji wiele form wsparcia, z których korzysta. Decyzja o odebraniu dziecka to stwierdzenie, że dany rodzic jest niezdolny do zapewnienia dziecku bezpieczeństwa. Może  to wynikać z różnych form np. krzywdzenia fizycznego, psychicznego, nadużyć seksualnych, to może być skrajne zaniedbanie, to może być przemoc ekonomiczna. Może to też być i najczęściej tak jest, konglomerat tych czynników. Do tego mogą dojść kwestie związane z uzależnieniami. Za każdym razem rozważa się czy dziecko jest bezpieczne w danej rodzinie, w danej sytuacji, w danej chwili i czy ta rodzina rokuje. Zawsze grupa specjalistów sprawdza to, czy potrzeby dziecka są zrealizowane i czy nie dzieje mu się krzywda - dodaje. 

Wsparcie dla asystentów rodziny

Rząd postanowił wesprzeć asystentów rodziny, którzy są pierwszą linią w pomocy rodzinom z problemami wychowawczymi. Na rozwój sieci asystentów w 2024 zostało przeznaczonych dodatkowe 70 mln zł. Dofinansowane zostaną: dodatki do wynagrodzenia asystentów rodziny w wysokości do 2400 zł, podzielonego na 12 części odpowiadających miesiącom zatrudnienia, w wysokości do 200 zł za każdy przepracowany miesiąc, proporcjonalnie do wymiaru etatu; koszty zatrudnienia asystentów rodziny – w wysokości nieprzekraczającej 30 proc. (wynagrodzenie wraz z pochodnymi od wynagrodzeń) ponoszone od 1 stycznia 2024 r. do 31 grudnia 2024 r. - Asystentów rodziny powinno przybywać, tak żeby byli dostępni w każdej gminie. Zupełnie inaczej jest, kiedy asystent rodziny pracuje z siedmioma rodzinami, a kiedy ma odwiedzić i wesprzeć piętnaście rodzin - komentuje Łagód i dodaje: "W każdej rodzinie jest jakiś zasób, na którym można pracować, każda rodzina ma jakąś dobrą stronę, na której można się oprzeć. W tej chwili w SOS pracujemy z ponad czterystoma rodzinami, a przez wszystkie lata wsparliśmy o wiele, wiele więcej. W ponad 70 proc. przypadków, wspierana przez nas rodzina staje się samodzielna. I nie chodzi tu o to, że założy swoją firmę, chociaż takie przypadki też się zdarzały, ale to jest rodzina, która jest w stanie dostrzec i zaspokoić potrzeby dziecka - rodzina w której nie boimy się, że dziecku stanie się krzywda. Czasem jednak mamy do czynienia z takimi sytuacjami, kiedy mimo najszczerszych chęci i najlepszych kompetencji pracowników, po prostu nie ma woli współpracy, a problemy kumulują się.  Są m.in. uzależnienia, choroby, choroby psychiczne, niepełnosprawności intelektualne, które nie pozwalają zaopiekować się dziećmi w sposób taki, żeby było to dla nich bezpieczne"

 


 


 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.