Reklama

Szumilas i Wcisło na środowej konferencji prasowej w Sejmie nawiązały do informacji dotyczących nauczycieli, którzy otrzymali pierwszą pensję w styczniu, a która jest o 200-300 złotych mniejsza w związku z wejściem w życie Polskiego Ładu.

Szumilas stwierdziła, że obecnie "pierwsze grupy zawodowe, jak nauczyciele i policjanci zderzyły się z Polskim Ładem, a tak naprawdę z pisowskim bałaganem". Dodała, że nauczyciele to i tak grupa, która ma niewysokie wynagrodzenia i nie dostała obiecanych im wcześniej podwyżek. Mówiła, że wszyscy Polacy, a zatem i nauczyciele muszą się liczyć z podwyżkami rachunków i cen.

Posłanka KO oceniła, że PiS poprzez "konferencje i obietnice" próbuje uciec od odpowiedzialności za błędy podatkowe państwa. Wskazywała, że odpowiadają za nie rządzący, a nie księgowe w szkołach.

"Nie może być tak, że obywatel odpowiada za błędy podatkowe państwa, za błędy w ustawie, którą przygotował rząd (...) Żądamy od ministra edukacji Przemysława Czarnka, ministra finansów, ale przede wszystkim od premiera Mateusza Morawieckiego i od (prezesa PiS) Jarosława Kaczyńskiego, by natychmiast te przepisy obniżające pensje policjantom, nauczycielom zostały zmienione" - oświadczyła. Dodała, że "natychmiast powinien zebrać się Sejm i powinny zostać wprowadzone korekty".

Reklama

Szumilas przekonywała, że za miesiąc z "pisowskim bałaganem" spotkają się wszyscy polscy pracownicy oraz osoby prowadzące działalność gospodarczą. Według niej, pracownicy skarbówki nie potrafią wytłumaczyć księgowym, jak maję być obecnie naliczane składki i podatki. "Panie premierze, panie ministrze, państwo posłowie PiS, to zwykły obywatel musi dziś zapłacić wyższe opłaty za gaz, prąd i żywność, nie uspokoi go dzisiejsza skandaliczna konferencja rzecznika rządu i wiceministrów" - mówiła.

Wcisło mówiła, że posłowie opozycji są zasypywani mailami i smsami nauczycieli na temat ich wynagrodzeń. Apelowała do rządu o szybkie zajęcie się sprawą oraz o to, by politycy PiS wzięli odpowiedzialność za swoje błędy.

Rzecznik rządu Piotr Müller na środowej konferencji prasowej zapowiedział dokonanie korekt, jeśli chodzi o rozporządzenie ministra finansów tak, aby wszystkie osoby, które miały nieprawidłowo naliczone wynagrodzenia, w lutym otrzymały wyrównania. Mówił, że nauczyciele, przedstawiciele służb mundurowych, osoby, "które zarabiają średnio miesięcznie, patrząc w ciągu roku do 12 tysięcy 800 złotych, na Polskim Ładzie nie tracą", a "bardzo wielu z nich zyskuje" - dodał.

"Niemniej, w ostatnich dniach widzimy, że mogło dojść w kilku miejscach do złego naliczenia zaliczki na podatek dochodowy. To jest pewnego rodzaju błąd, który może był zastosowany w niektórych miejscach, ale również i pewna nieścisłość przepisów, która daje taką możliwość interpretacji, by w ten sposób faktycznie do tego podejść" - mówił rzecznik rządu. Dodał, że "przy każdej dużej reformie, która dotyczy wielu obywateli, takie błędy mogą się zdarzać". "Natomiast ten błąd w żaden sposób nie spowoduje, że osoby zarabiające do 12 tysięcy 800 złotych miesięcznie miałyby cokolwiek stracić" - powiedział rzecznik rządu.

1 stycznia weszła w życie podatkowa część Polskiego Ładu. Jedną z najważniejszych zmian, jakie wprowadza ten program w podatkach, jest podniesienie kwoty wolnej do 30 tys. zł oraz progu dochodowego do 120 tys. zł. Jednocześnie znika ulga umożliwiająca odliczanie od podatku części (7,75 proc.) składki zdrowotnej, wynoszącej 9 proc. Ma to zrekompensować tzw. ulga dla klasy średniej, czyli osób zarabiających miesięcznie od 5 tys. 701 zł do 11 tys. 141 zł brutto.

wni/ mok/