Główny Urząd Statystyczny potwierdził, że produkt krajowy brutto był w IV kw. 2025 r. o 4 proc. wyższy niż rok wcześniej. Po raz pierwszy GUS pokazał także strukturę wzrostu gospodarczego w końcówce ubiegłego roku. Dane nie różniły się znacząco od szacunków analityków.
„W czwartym kwartale 2025 r. wzrost PKB na czwórkę. Na czwórkę także konsumpcja prywatna, która urosła o 4,2 proc. i inwestycje ze wzrostem o 4,7 proc. W I kwartale 2026 r. czeka nas przyhamowanie wzrostu PKB poniżej 4 proc., ale w całym 2026 r. nadal liczymy na 3,7 proc. Obok niekorzystnej pogody w I kwartale dochodzą ryzyka geopolityczne: konflikt w Iranie, droższa ropa i gaz to nie tylko wyższe ceny, ale także negatywny szok dla PKB w Europie” – oceniają ekonomiści ING Banku Śląskiego.
– Jeśli konflikt w Iranie zakończyłby się w stosunkowo krótkim czasie, Polska powinna wyjść z tego obronną ręką – zaznacza Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Inwestycje przyspieszą
Ostatni kwartał 2025 r. przyniósł wyhamowanie tempa wzrostu inwestycji. Nakłady brutto na środki trwałe zwiększyły się w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku o 4,7 proc. wobec wzrostu w III kw. o 7,1 proc. Stopa inwestycji, czyli relacja nakładów brutto na środki trwałe do PKB, pod koniec roku wyniosła 22,3 proc. wobec 22,4 proc. rok wcześniej. W całym ubiegłym roku stopa inwestycji wyniosła 16,9 proc.
„Hamowanie inwestycji nastąpiło pomimo przyspieszenia wydatkowania funduszy europejskich w drugiej połowie roku, co najpewniej jest związane z dużą zmiennością nakładów publicznych, m.in. na zbrojenia. W 2026 r. oczekujemy jednak solidnego przyspieszenia inwestycji (zarówno publicznych, jak i prywatnych). Według naszej prognozy wzrosną one w całym roku o 12 proc.” – oceniają ekonomiści PKO BP.
Słabość PMI
Część analityków ocenia, że w całym 2026 r. PKB może urosnąć o więcej niż 4 proc. Zdaniem ekspertów z ING BSK nie ma szans na taki wynik. Obraz gospodarki na początku roku jest niejednoznaczny, jeśli weźmiemy pod uwagę lutowy wynik PMI, który zasygnalizował pogorszenie koniunktury w polskim przemyśle. Wskaźnik zanotował spadek do 47,1 pkt z 48,8 pkt w styczniu i znalazł się głęboko poniżej oczekiwań rynku na poziomie 49,9 pkt. W lutym nastąpił najostrzejszy spadek nowych zamówień od siedmiu miesięcy, a poziom zatrudnienia spada w najszybszym tempie od maja 2024 r.
„Wraz ze spadkiem nowych zleceń zarówno z rynku krajowego jak i z międzynarodowego, polscy producenci zmniejszyli produkcję. W lutym produkcja spadła dziesiąty miesiąc z rzędu, aczkolwiek tylko nieznacznie i w najwolniejszym tempie od listopada zeszłego roku. Osłabienie popytu sprawiło, że producenci szybciej redukowali zatrudnienie. Liczba miejsc pracy spadła dziesiąty miesiąc z rzędu, w dodatku w najszybszym tempie od maja 2024 r.” – podaje firma S&P Global, odpowiedzialna za badania PMI.
Pozytywne oczekiwania
Jak wskazuje Trevor Balchin, dyrektor w S&P Global, główny wskaźnik PMI w lutym zniwelował znaczną część ożywienia gospodarczego obserwowanego w drugiej połowie 2025 r. „Mimo to, prognozy na najbliższe 12 miesięcy były całkiem dobre, a firmy spodziewały się ożywienia gospodarczego i nowych zamówień. Produkcja spadła tylko trochę i to w najwolniejszym tempie od trzech miesięcy” – zaznacza.
Według ekonomistów PKO indeks PMI przeszacowuje skalę problemów polskiego przetwórstwa. „Co prawda wynik produkcji przemysłowej w styczniu stanowił duże rozczarowanie, ale oceniamy, że przyczynił się do niego układ kalendarza sprzyjający noworocznym przestojom w fabrykach. Zakładamy, że w lutym krajowa produkcja znajdzie się już na plusie” – twierdzą analitycy PKO. Produkcja sprzedana przemysłu w styczniu była o 1,5 proc. niższa niż miesiąc wcześniej. ©℗