Włodzimierz Czarzasty przez najbliższe tygodnie ma być głównym tematem dla prawicy. Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapewniają, że w niedługim czasie poznamy kolejne fakty niewygodne dla marszałka Sejmu. Chodzi o biznesowe powiązania Włodzimierza Czarzastego ze Swietłaną Czestnych, Rosjanką, która jest na polskiej liście sankcyjnej.

Dlaczego PiS i prezydent zaatakowali marszałka sejmu?

Również otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego zapewnia, że wciąż będzie się domagać wyjaśnień ze strony rządu Donalda Tuska i podległych mu służb na temat niejasnych kontaktów marszałka Sejmu. Jeden ze współpracowników prezydenta przekonuje nas, że gdyby Włodzimierz Czarzasty nie miał nic do ukrycia, to poddałby się całkowitej weryfikacji przez służby, łącznie z wypełnieniem ankiety bezpieczeństwa. – Prezydent wypełniał taką ankietę jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej, co w czasie kampanii było wykorzystywane przeciwko niemu. Jako historykowi zależy mu na dogłębnym przeanalizowaniu powiązań drugiej osoby w państwie z reżimem Federacji Rosyjskiej. Bo przecież, jak mówił prezydent, marszałek Czarzasty jest o jedno bicie serca od prezydentury – mówi współpracownik Karola Nawrockiego.

Tusk nie broni Czarzastego, by nie dostać rykoszetem

Marszałka Czarzastego o wiele łatwiej atakować niż Donalda Tuska. – Czekaliśmy, aż nastąpi zmiana na stanowisku marszałka Sejmu, bo łatka postkomunisty dla Czarzastego kładzie cień na koalicji rządzącej, w której jest także PSL. Władysław Kosiniak-Kamysz znalazł się w trudnej sytuacji, bo jako jedyny z rządu ma dobre relacje z administracją Stanów Zjednoczonych. A Amerykanie mogą w końcu zacząć się interesować nie tylko tym, że Czarzasty obrażał Trumpa, ale również jego kontaktami z Rosją – mówi współpracownik Karola Nawrockiego.

Jego zdaniem w takiej sytuacji pod znakiem zapytania może stanąć obecność wojsk amerykańskich w Polsce i utworzenie tzw. Fort Trump. – W końcu postawimy Donalda Tuska pod ścianą i będzie musiał pozbyć się Czarzastego ze stanowiska marszałka Sejmu – mówi nasz rozmówca. I dodaje: – Znaczące było zachowanie premiera podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Wyszedł w momencie, gdy miała być omawiana sprawa marszałka Sejmu, bo nie chciał go bronić. Z tego, co wiem, nie miał żadnych zaplanowanych oficjalnych spotkań, o których mówił, wychodząc z pałacu prezydenckiego – kwituje nasz informator.

Czy rzeczywiście Donald Tusk dostrzega problem dla koalicji w awanturze wokół powiązań marszałka? W publicznych wypowiedziach premier trywializuje zamieszanie wokół Czarzastego. W nieoficjalnych rozmowach jednak słychać, że podczas ostatniego spotkania premiera i marszałka Sejmu lider Lewicy miał zagrozić, że jeśli straci stanowisko, jego ugrupowanie wyjdzie z koalicji.

W Koalicji Obywatelskiej na temat Włodzimierza Czarzastego słychać różne głosy. – Nie chcę się mieszać w tę sprawę, ale skoro Rosjanka, z którą Czarzasty miał interesy, jest na liście sankcyjnej, to wygląda na poważną sprawę – mówi znany polityk KO.

Na lewicy dominuje jeszcze inna interpretacja tych wydarzeń: zamieszanie wokół marszałka Sejmu go buduje. – Polaryzacja organizuje się tym razem między PiS a Lewicą. Traci na tym Donald Tusk – twierdzi nasz rozmówca z lewej strony. Inny polityk koalicji rządzącej uważa, że lepiej, aby premier nie bronił marszałka Sejmu, bo sprawa może uderzyć też w niego. Dlaczego? – Michał Dworczyk [obecnie europoseł z PiS – red.] opublikował na portalu X zdjęcia z marszu miliona serc organizowanego przez KO, które odbyło się w czasie kampanii wyborczej. Na jednej z nich jest Swietłana Czestnych – odpowiada nasz rozmówca.