- Na jednym oddechu wszyscy możemy wymienić zagrożenia (wynikające z obecności dzieci w mediach społecznościowych - przyp. red.): uzależnienia, brak snu, problemy ze zdrowiem psychicznym i koncentracją, krzywdzenie seksualne, przemoc, nienawiść, hejt, presję idealnego wizerunku, znęcanie się itd. - wskazywała na początku obrad szefowa sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży, Monika Rosa. Podkreśliła, że na kanwie wszystkich dostępnych raportów i danych należy rozpocząć poważną debatę nad wdrożeniem ograniczeń dostępu do mediów społecznościowych dla najmłodszych.

- Czy mamy się wzorować na Australii, Francji i Danii, czy budować własny system, a może system europejski? Jak stworzyć próg dojrzałości cyfrowej i gdzie powinna przebiegać granica wieku - 13, 14, 15 lat? Wiemy jedno: platformy same się nie uregulują (...) - zaznaczyła.

W czwartkowych obradach uczestniczyli m.in. przedstawiciele resortów: cyfryzacji, zdrowia i edukacji, ale także Biura Rzeczniczki Praw Dziecka i NASK. Głos zabierali również posłowie i posłanki. W dyskusji wzięli udział reprezentanci organizacji pozarządowych, w tym Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, Fundacji Panoptykon, Fundacji UNAWEZA oraz szeregu innych podmiotów.

Michał Gramatyka, wiceminister cyfryzacji, poinformował, że do końca 2026 r. aplikacja mObywatel zostanie dostosowana do wymogów rozporządzenia eIDAS 2.0 oraz rozszerzona o tzw. Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej (e-dowód). Narzędzie ma umożliwić weryfikację użytkownika podczas logowania do poszczególnych platform za pomocą tzw. atrybutu, np. "ukończyłem 16 lat", bez przekazywania innych danych osobowych. Mogłoby więc zostać wykorzystane przy wdrażaniu ograniczeń dostępu do mediów społecznościowych dla najmłodszych.

Podczas obrad zwracano uwagę na wyniki licznych badań, które jednoznacznie pokazują, że najmłodsi spędzają w sieci długie godziny, co wiąże się z szeregiem negatywnych konsekwencji, m.in. dla ich zdrowia psychicznego. Wśród przywoływanych opracowań znalazł się raport „Internet Dzieci” Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, z którego wynika, że ponad połowa dzieci w wieku 7-12 lat aktywnie korzysta z platform społecznościowych oraz komunikatorów przeznaczonych dla osób od 13. roku życia, a do najczęściej odwiedzanych domen przez dzieci w wieku 7-14 lat należą serwisy pornograficzne. Z kolei z badań Fundacji More in Common wynika, że aż 87 proc. rodziców deklaruje potrzebę wsparcia w zakresie zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa w internecie.

Głos zabrała również minister edukacji Barbara Nowacka. - Wszyscy wiemy, że działać trzeba, że państwo nie może pozostawać bierne ani zadowalać się wyłącznie informacjami czy deklaracjami. Trzeba po prostu zacząć działać. To jest oczekiwanie rodziców, oczekiwanie społeczne, a - jak sądzę - także oczekiwanie polityczne - mówiła szefowa MEN. Podkreśliła, że klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej przedstawi projekt ustawy w tej sprawie do końca lutego.

- W naszym klubie powstaje zespół, który zajmie się przygotowaniem wstępnej propozycji, nad którą będzie trzeba szeroko dyskutować - oznajmiła. Nowacka zwracała też uwagę na komponent cyberhigieny i przeciwdziałania uzależnieniom cyfrowym, który obejmuje nowowdrożony przedmiot - edukacja zdrowotna. - Wiemy, że edukacja jest bardzo ważna, ale samą edukacją nie zmienimy faktycznie funkcjonujących urządzeń, mechanizmów ani zaangażowania platform - dodała.

Politycy jednogłośni: czas na zmiany w prawie

Politycy różnych ugrupowań jednogłośnie podkreślali potrzebę zmian w prawie w kontekście obecności dzieci w mediach społecznościowych oraz wdrożenia odpowiednich regulacji w tym zakresie. Posłanka Maria Kurowska z PiS apelowała o przyspieszenie prac nad nowym prawem. - Myślę, że musimy działać bardzo szybko, bo każdy dzień czy tydzień opóźnienia to kolejne dzieci narażone na szkodliwe treści w sieci, które mogą poważnie wpłynąć na ich psychikę - mówiła.

W podobnym tonie sprawę komentował Janusz Cieszyński, były minister cyfryzacji z PiS. – Zachęcałbym do tego, żeby realizując cel, który jest bardzo słuszny, nie bali się eksperymentować z rozwiązaniami. Powinniśmy działać szybciej; to wszystko nie powinno rozpłynąć się wyłącznie na deklaracjach i oczekiwaniach - wskazywał.

Udział w posiedzeniu wzięła również Ksenia Nowicka, przedstawicielka firmy Meta. - Kiedy myślimy o projektowaniu legislacji, która ma wprowadzić ograniczenia wiekowe i uczynić świat internetu bezpieczniejszym dla dzieci, pojawiają się trzy główne kwestie. Po pierwsze, zakres regulacji - czy ma dotyczyć wyłącznie platform społecznościowych, czy szerzej: platform streamingowych, gamingowych, a nawet takich, które umożliwiają kontakt z AI-chatbotami. Po drugie, metoda weryfikacji wieku, a po trzecie - rola rodzica - mówiła.

Nowicka odwoływała się do przykładu regulacji wdrożonych w Australii. Podkreślała, że wprowadzenie prawa, które obejmowało wyłącznie wybraną grupę największych platform, spowodowało, iż dzieci zaczęły "migrować" na inne, mniej popularne serwisy. Poruszyła też kwestie weryfikacji wieku.

- Obojętnie, na jaką postawimy metodę, w idealnym świecie weryfikacja powinna odbywać się w jednym, centralnym punkcie - na poziomie urządzenia czy systemu operacyjnego - tak, aby szeroki zakres aplikacji mógł czerpać informacje z jednego źródła, gdzie wiek dziecka jest potwierdzony na podstawie twardych danych - zaznaczyła. I dodała, że firma Meta chce być "aktywnym partnerem" w procesie dialogu politycznego i legislacyjnego w tym zakresie. - Proszę nas nie skreślać. Zapraszamy - jak zawsze - do dialogu - podsumowała.