Inicjatorami projektu poselskiego są były minister edukacji Roman Giertych, obecna szefowa resortu Barbara Nowacka i przewodnicząca sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży Monika Rosa. Ma się on opierać na rozwiązaniach wdrożonych w Australii, gdzie ograniczenia wiekowe dla użytkowników mediów społecznościowych obowiązują od grudnia. Podobne inicjatywy zapowiedziały już m.in. władze Francji i Danii.

- Odpowiedzialność rodziców jest ważna, ale niewystarczająca. Tak jak wymagamy bezpieczeństwa i jasnego składu żywności, tak samo musimy wymagać, by produkty oferowane przez wielkie firmy technologiczne były bezpieczne. Dlatego, obok regulacji takich jak DSA, wprowadzenie realnej granicy wieku dostępu jest jednym z kluczowych narzędzi skutecznej profilaktyki zdrowia dzieci - mówi DGP Monika Rosa.

W projekcie polityków KO kluczowe będzie przeniesienie obowiązku realnej weryfikacji wieku na duże firmy technologiczne. - Nie państwo, lecz podmioty, które tworzą zaawansowane algorytmy, mają kompetencje, by wdrożyć skuteczne i bezpieczne mechanizmy weryfikacji - mówi Rosa. W tym kontekście zwraca uwagę na Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej, który pozwoli łatwo potwierdzić swoją tożsamość w całej Unii Europejskiej i ma być dostępny w aplikacji mObywatel od stycznia 2027 r. Jedną z funkcji narzędzia będzie właśnie możliwość potwierdzania swojej tożsamości - zarówno podczas korzystania z e-usług w internecie, jak i osobiście. - W mojej ocenie projekt powinien obejmować nie tylko media społecznościowe, ale także komunikatory i narzędzia sztucznej inteligencji, w tym chatboty - mówi Rosa.

Szczegóły dotyczące wysokości kar dla firm, które nie wywiążą się z obowiązku weryfikacji wieku i organów odpowiedzialnych za ich kontrolę będą przedmiotem prac. Draft projektu zostanie przedstawiony do końca lutego, a następnie rozpoczną się szerokie konsultacje, m.in. z UODO i UKE. - Sam proces legislacyjny potrwa pewnie około pół roku, przewidujemy też co najmniej roczne vacatio legis - dodaje Rosa.

- Każdy, kto nazywa siebie patriotą, powinien zadbać o dobro dzieci. A jednym z zagrożeń dla ich zdrowia i bezpieczeństwa jest to, co widzą w mediach społecznościowych - mówiła na piątkowej konferencji prasowej minister Nowacka.

W ocenie przewodniczącego sejmowej komisji cyfryzacji Bartłomieja Pejo z Konfederacji, weryfikacja wieku wydaje się realna z wykorzystaniem mObywatela i mLegitymacji, która jest dostępna od roku szkolnego 2025/2026. Pejo nie jest jednak zachwycony samą propozycją blokowania dostępu nastolatków do mediów społecznościowych i nazywa ją tworzeniem fikcji. - Świat bez internetu i bez mediów społecznościowych dzisiaj nie istnieje. Trzymanie młodzieży pod kloszem to udawanie, że problem niewłaściwego wykorzystywania mediów społecznościowych nie istnieje. To zła droga, powinniśmy edukować młodzież, uczyć ją o zagrożeniach i problemach i pokazywać, jak prawidłowo wykorzystywać technologię. Pomijam już fakt, że taki zakaz byłby fikcją, która miałaby oczyścić sumienie polityków, ale nie poprawiłaby sytuacji dzieci - mówi.

Social media od 15 roku życia? Perspektywa ekspertów

Jak na sprawę patrzą eksperci? Rzeczniczka prasowa KidsAlert, Dominika Bucholc, ma wątpliwości, czy zakaz rzeczywiście da się egzekwować. - Technicznie to bardzo trudne. Istnieją VPN-y, konta zakładane na rodziców, aplikacje-klony czy zamknięte grupy na Discordzie, Telegramie i WhatsAppie, które de facto pełnią funkcję mediów społecznościowych. Dlatego sedno sprawy nie leży w samym zakazie, lecz w modelu weryfikacji wieku - mówi.

Jej zdaniem są dwa możliwe kierunki i to jest kluczowy wybór polityczny. Pierwszy wariant polega na przerzuceniu odpowiedzialności za weryfikację wieku na platformy. - To rozwiązanie prostsze operacyjnie, ale rodzi pytanie o suwerenność cyfrową. Czy naprawdę chcemy, by to globalne korporacje decydowały, jak weryfikować obywateli i jakie dane o nich gromadzić? - zastanawia się.

Drugi wariant polega na przejęciu tej roli przez państwo np. poprzez wspomniane już systemy takie jak mObywatel. - W tym modelu to państwo odpowiada za ochronę danych i standardy weryfikacji. Tyle że takie rozwiązanie miałoby sens tylko na poziomie całej UE tak, by zachować spójność cyfrową i umożliwić np. turystom z Francji czy Hiszpanii korzystanie z tych samych zasad podczas pobytu w Polsce - podkreśla.

Z kolei Magdalena Bigaj, prezeska Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, autorka książki "Wychowanie przy ekranie" podkreśla, że temat ograniczania dostępu młodzieży do mediów społecznościowych wyraźnie się upolitycznił. - Coraz więcej osób będzie próbowało budować kapitał polityczny na lękach rodziców, zwłaszcza że wiedza o negatywnym wpływie technologii na dzieci staje się coraz powszechniejsza - mówi w rozmowie z DGP.

Dodaje, że ograniczenie liczby młodych użytkowników oznaczałoby też wymierne straty ekonomiczne, a pośrednio także uderzenie w gospodarkę USA. To z kolei może paraliżować wolę szybkiego i zdecydowanego działania. Ekspertka zaznacza, że problemem może być koncentracja regulacji na największych firmach technologicznych. - Obok big techów, jak grzyby po deszczu wyrastają niszowe, często całkowicie nieregulowane platformy, które są szczególnie niebezpieczne dla dzieci - podkreśla.