Jak relacjonuje „Gazeta Wyborcza”, podczas sesji rady dzielnicy radni – w tym przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, mającej tam większość – zgłosili krytyczne uwagi do projektu Strategii #Warszawa2040+. Wprost wskazywali, że polityka „zrównoważonego rozwoju” w praktyce oznacza dla mieszkańców pogorszenie warunków codziennego funkcjonowania. Jeden z radnych KO przyznał, cytowany przez „Wyborczą”, że choć naturalnym odruchem byłoby wspieranie prezydenta Warszawy, to pomysł zwężania ulic uznano za „absurdalny” z punktu widzenia dzielnicy.
Z kolei „Do Rzeczy” akcentuje polityczny wymiar sprawy, opisując stanowisko rady Pragi-Południe jako przejaw narastającego buntu wobec kierunku, jaki obrał ratusz. Tygodnik podkreśla, że sprzeciw dotyczy kluczowych arterii komunikacyjnych prawobrzeżnej Warszawy – m.in. al. Waszyngtona, ul. Grochowskiej czy Ostrobramskiej – których zwężanie mogłoby, zdaniem radnych, doprowadzić do paraliżu komunikacyjnego i przerzucenia ruchu na osiedlowe ulice.
Oba tytuły zwracają również uwagę, że postulaty rady nie ograniczają się do obrony kierowców. Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, radni domagają się także poprawy dostępności infrastruktury dla pieszych, w tym tworzenia przejść naziemnych zamiast kładek i tuneli oraz lepszego rozdzielenia ruchu pieszego i rowerowego. „Do Rzeczy” interpretuje te postulaty jako próbę korekty miejskiej polityki, która – w ocenie części samorządowców – zbyt jednostronnie faworyzuje rozwiązania ideologiczne kosztem praktycznych potrzeb mieszkańców.
Przekaz jest jasny: krytyka polityki transportowej władz Warszawy przestaje być wyłącznie domeną przeciwników prezydenta Trzaskowskiego i coraz częściej pojawia się także wewnątrz jego własnego zaplecza politycznego.