„Uznanie zatrzymania za nielegalne nie skutkuje automatycznie odpowiedzialnością karną funkcjonariusza publicznego, który dokonał zatrzymania bądź polecił jego przeprowadzenie. Nie oznacza to również, że czynność ta pozostaje poza kontrolą w aspekcie odpowiedzialności karnej” - wskazała prok. Adamiak w środowym komunikacie.
Brak znamion czynu zabronionego u śledczych
Podkreśliła, że „sprawa ta miała charakter bezprecedensowy, po raz pierwszy w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości dokonywano oceny zakresu ochrony immunitetu Rady Europy” i w realiach tej sprawy „brak jest zatem dowodów pozwalających na przyjęcie, że prokuratorzy podejmujący czynności w związku z zatrzymaniem Marcina R. mieli świadomość ich bezprawności lub co najmniej godzili się na naruszenie prawa” - zaznaczyła prokurator.
W związku z tym – jak przekazała prokurator - podstawą umorzenia było stwierdzenie braku znamion czynu zabronionego. „Zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdził, aby osoby objęte zawiadomieniem działały z zamiarem bezprawnego pozbawienia wolności Marcina R., a tym samym nie dopuściły się przekroczenia swoich uprawnień” – uznała prokuratura. Postanowienie o umorzeniu wydano 8 stycznia br.
Marcin Romanowski – poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości, jest podejrzany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości o popełnienie łącznie 19 przestępstw. Prokuratura zarzuca Romanowskiemu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu.
Spór o immunitet Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy
Poseł został zatrzymany w połowie lipca 2024 r., po uchyleniu mu immunitetu przez Sejm, ale wtedy wniosek prokuratury o areszt dla Romanowskiego odrzucił Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, a po złożeniu zażalenia na tę decyzję przez prokuraturę - 27 września Sąd Okręgowy w Warszawie. Powodem był chroniący polityka immunitet Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Poseł został wtedy zwolniony bezpośrednio po decyzji sądu rejonowego, jeszcze w nocy tego samego dnia. Romanowski wkrótce potem złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na bezprawnym pozbawieniu wolności. Jego obrońca złożył także zażalenie na zatrzymanie, a w listopadzie 2024 r. sąd uznał, że zatrzymanie Romanowskiego, choć zasadne, było nielegalne w związku z chroniącym go immunitetem ZP RE.
Śledztwo w tej sprawie wszczęto pod koniec lutego zeszłego roku w Wydziale Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Dotyczyło: prokuratorów z Zespołu Śledczego nr 2 PK, który zajmuje się postępowaniem w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, a także ówczesnego szefa MS i prokuratora generalnego Adama Bodnara, wiceministra Arkadiusza Myrchy oraz prokuratora krajowego Dariusza Korneluka.
Jak uznała w tej sprawie PK, „przepisy dotyczące zakresu obowiązywania immunitetu członka oraz zastępcy członka ZP RE budzą poważne wątpliwości interpretacyjne”. „Znajduje to odzwierciedlenie zarówno w poglądach prezentowanych w opiniach prawnych sporządzonych na zlecenie MS oraz PK, jak i w rozważaniach sądów orzekających w tej sprawie, a także w stanowiskach autorytetów prawniczych wyrażanych w debacie publicznej” – dodano.
„Na szczególne podkreślenie zasługuje to, że prawomocne orzeczenia, w których sąd przyjął, iż Marcin R. korzysta z ochrony wynikającej z immunitetu Rady Europy, nie zakończyły sporu prawnego co do istnienia bądź braku tego immunitetu wobec posła. Niemniej jednak orzeczenia te są przez prokuraturę w pełni respektowane. W konsekwencji nie sposób uznać, że stanowisko wypracowane przez prokuratorów z Zespołu Śledczego nr 2 PK było oczywiście niesłuszne” – zaznaczyła prok. Adamiak.
Prokuratura: Nie było przestępstwa
Ponadto – według prok. Adamiak – „nawet przyjmując – jak uczynił to Sąd Okręgowy w Warszawie – że w dacie zatrzymania Marcina R. korzystał z ochrony immunitetowej przysługującej z tytułu członkostwa w ZP RE, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwala na przyjęcie, iż kierownik zespołu śledczego, która wydała postanowienie o zatrzymaniu posła, prokuratorzy uczestniczący w czynnościach procesowych oraz inni funkcjonariusze publiczni związani ze sprawą dopuścili się przestępstwa przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków skutkującego bezprawnym pozbawieniem Marcina R. wolności”.
Jak czytamy w komunikacie rzeczniczki PG, prokuratura nie znalazła również podstaw do ustalenia, że członkowie kierownictwa MS „nakłaniali, zmuszali lub podżegali kierownik zespołu – prok. Marzenę Kowalską – do wydania 15 lipca 2024 r. postanowienia o zatrzymaniu Marcina R.”.
„Prok. Marzena Kowalska, wydając postanowienie o zatrzymaniu, działała w przekonaniu, że nie przysługuje mu immunitet Zgromadzenia Parlamentarnego RE, a więc że nie występuje żadna przeszkoda prawna do jego zatrzymania. Nie doszło więc do umyślnego przekroczenia uprawnień” – skonkludowała prokuratura.
Do środowej informacji o umorzeniu śledztwa odniósł się na platformie X Romanowski. „Skandaliczna decyzja – ale całkowicie przewidywalna w warunkach krypto-dyktatury – przestępcza władza nie będzie ścigać samej siebie” – ocenił. Jak dodał, decyzja ta oznacza, że „ordynarnie skręcili sprawę bezprawnego pozbawienia wolności posła opozycji”.
W sprawie Romanowskiego dopiero 2 października 2024 r. ZP RE zgodziło się na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej, a także na jego zatrzymanie i areszt. Romanowski w połowie października ponownie usłyszał zarzuty, a w grudniu 2024 r. sąd zgodził się na areszt. W drugiej połowie grudnia 2024 r. Romanowski poinformował, że uzyskał azyl polityczny na Węgrzech.(PAP)