Rzeczniczka chińskiego MSZ, oświadczyła, że embarga na broń są produktem zimnej wojny i we współczesnym świecie nie powinny mieć miejsca. Chiny same są objęte amerykańskim i unijnym embargiem za brutalne stłumienie prodemokratycznych protestów na pekińskim placu Tiananmen w 1989 roku.

Przedstawicielka MSZ dodała, że "normalne i przyjazne" stosunki między Waszyngtonem a Hanoi przyczynią się do regionalnej stabilności.

Po rozmowach w poniedziałek z wietnamskim prezydentem Tranem Dai Quangiem, Obama podkreślił, że "sprzedaż broni będzie ściśle uzależniona od wielu wymogów, w tym w obszarze praw człowieka, ale zmiana ta oznacza, że Wietnam uzyska dostęp do uzbrojenia potrzebnego mu do obrony". Dodał, że każda transakcja będzie rozpatrywana indywidualnie.

Reklama

Według obserwatorów decyzja o zniesieniu embarga, którą poprzedziły burzliwe dyskusje w administracji Obamy, sugeruje, że amerykańskie obawy dotyczące coraz bardziej ofensywnej polityki Chin przeważyły nad argumentami, że Wietnam nie zrobił dość jeśli chodzi o poprawę sytuacji pod względem praw człowieka.

Obama zastrzegł w poniedziałek, że całkowite zniesienie embarga, które częściowo Waszyngton złagodził w 2014 roku, nie jest bezpośrednią reakcją na rosnące ambicje Chin, lecz "dopełnieniem procesu normalizacji" stosunków między USA a Wietnamem.

Chiny roszczą sobie prawa do kluczowych rejonów i wysp na Morzu Południowochińskim, co doprowadziło do sporu z Filipinami, a także z Wietnamem, Malezją, Tajwanem i Brunei. (PAP)