Prezydent jedzie na Wołyń. Pamięć nie powinna ranić ani dzielić

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie
Pomnik Stepana Bandery we LwowieShutterStock
13 lipca 2013

Jedziemy do Łucka by powiedzieć Ukraińcom, że pamięć nie powinna ani ranić, ani dzielić - mówi sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert. Bronisław Komorowski weźmie udział w mszy w intencji ofiar zbrodni wołyńskiej.

Nabożeństwo odbędzie się w Katedrze pod wezwaniem Apostołów Piotra i Pawła w Łucku na Ukrainie, w ramach obchodów upamiętniających 70. rocznicę rzezi wołyńskiej.
Andrzej Kunert mówi Informacyjnej Agencji Radiowej, że polska delegacja zawiezie Ukraińcom ważne przesłanie, że najważniejsza jest pamięć. Zarówno o bohaterach jak i ofiarach. Jednak musi ona być zakorzeniona w prawdzie i nie powinna ranić ani dzielić. Dlatego, zdaniem profesora Kunerta, trzeba szukać sposobów, by wspólnie oddawać hołd ofiarom i minimalizować ryzyko "niedobrych emocji".

Profesor Kunert dodaje, że choć w jutrzejszych uroczystościach nie weźmie udziału prezydent Ukrainy, to i tak będzie to wspólne uczczenie ofiar zbrodni wołyńskiej. Jak zapewnia - Ukraińcy włożyli wiele wysiłku by wszystko przebiegło godnie i spokojnie. "Żeby dla wszystkich było absolutnie jasne: kto jest bohaterem i komu oddajemy hołd" - podkreślał Andrzej Kunert.

Stronę ukraińską ma między innymi reprezentować wicepremier Kostiantyn Hryszczenko. Z Polski do Łucka pojedzie kilkaset osób, na uroczystości przyjadą również Polacy mieszkający między innymi we Lwowie i innych miastach zachodniej Ukrainy. 

A po południu, w Kisielinie, gdzie 11 lipca 1943 roku oddział UPA zabił dziewięćdziesięciu Polaków uczestniczących w mszy świętej, prezydent Komorowski odda hołd ofiarom zbrodni wołyńskiej. W latach 1943 - 44 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około stu tysięcy Polaków zamieszkujących Wołyń i Galicję Wschodnią. W akcjach odwetowych Polacy zabili od dziesięciu do dwudziestu tysięcy Ukraińców.

Janukowycz zgłasza nieobecność

Nieobecność Wiktora Janukowycza podczas obchodów zbrodni wołyńskiej w Łucku to niewykorzystana szansa na zbliżenie - uważa część polityków. Jutro Prezydent Bronisław Komorowski uczci ofiary zbrodni wołyńskiej w Łucku na Ukrainie. Wbrew pierwotnym planom - w obchodach nie weźmie udziału Wiktor Janukowycz. 

Jarosław Kalinowski z PSL zwraca uwagę, że Janukowycz i tak zasługuje na uznanie, bo unieważnił dekret, którym poprzedni prezydent Wiktor Juszczenko nadawał imię bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze - odpowiedzialnemu za zbrodnie na Wołyniu i w Galicji wschodniej. Kalinowski ocenia, że nieobecność Janukowycza nie będzie problemem.
Podobnie uważa Wojciech Olejniczak z SLD, który wskazuje jednak, że byłoby dobrze, gdyby w tych dniach ukraiński przywódca przedstawił swoje stanowisko w sprawie wydarzeń na Wołyniu. 

Witold Waszczykowski z PiSu uważa, że brak Janukowycza na uroczystościach to niewykorzystana szansa Ukrainy na wyjaśnienie spraw z Polską, żeby w przyszłości historia nie rzucała cienia na relacje Kijowa z Unią Europejską. Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski zapowiedzianą nieobecność prezydenta Ukrainy traktuje symbolicznie jako ważny sygnał pokazujący, że nasze relacje ze wschodnim sąsiadem nie są najlepsze. Z kolei Andrzej Halicki z PO uważa, że religijny charakter uroczystości tłumaczy brak Janukowycza. Uroczystości w Łucku zorganizował ukraiński Kościół katolicki. Władze w Kijowie będzie reprezentował wicepremier Kostiantyn Hryszczenko.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.