W Kancelarii Prezydenta pracował od 2006 r. - najpierw jako dyrektor Biura Spraw Zagranicznych, w październiku 2008 r. został podsekretarzem stanu odpowiedzialnym za politykę zagraniczną. Urodził się 11 czerwca 1965 r. w Bielsku Białej. Ukończył socjologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

"Nie potrafił usiedzieć w miejscu. Tryskał nieprawdopodobną energią. Miał głowę pełną pomysłów. Cały czas inicjował jakieś dyskusje, zazwyczaj na naukowe tematy. A miał niesamowitą łatwość nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi. Zero dystansu. Potrafił kogoś spotkać pierwszy raz w życiu i od razu zadawał pytania, które zazwyczaj zadaje się pod dłuższej znajomości, ale także opowiadać o swoich prywatnych sprawach. Wynikało to z tego, że był niesamowicie nastawiony na poznawanie poglądów innych, chłonny na poznawanie świata" - wspominał w "Dzienniku Zachodnim" rzecznik bielskiej Akademii Techniczno-Humanistycznej Mirosław Łukaszuk, który studiował razem z Handzlikiem.

Handzlik w latach 1992-1994 był doradcą premiera ds. polityki zagranicznej. Później przez sześć lat pracował jako pierwszy sekretarz i radca ds. polityczno-wojskowych w Ambasadzie RP w Waszyngtonie.

Był też ambasadorem tytularnym i przewodniczącym Reżimu Kontrolnego Technologii Rakietowych (MTCR), a w latach 2004-2005 radcą - ministrem w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Narodach Zjednoczonych.

W 2000 r. sekretarz obrony USA odznaczył go Medalem za Wybitną Służbę Publiczną.

Jak wspomina tygodnik "Newsweek", podczas pobytu w Waszyngtonie zaprzyjaźnił się z legendarnym kurierem z Warszawy Janem Karskim i często grali w szachy. W trakcie jednej z partii 86-letni Karski źle się poczuł. Gdy Handzlik chciał zadzwonić po lekarza, jego przeciwnik tylko odparł: "Panie Handzlik, jest szach! Pański ruch". W oczekiwaniu na karetkę dokończyli grę, po czym Karski pojechał do szpitala, z którego już nie wrócił.

Po powrocie do kraju Handzlik trafił do MSZ, gdzie kierował Departamentem Polityki Eksportowej, a następnie został wicedyrektorem Departamentu Polityki Bezpieczeństwa. Lata 2002-2005 to kolejne podróże za granicę: był przewodniczącym Reżimu Kontrolnego Technologii Rakietowych w Paryżu, a następnie radcą-ministrem w przedstawicielstwie Polski przy ONZ.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wspominał, że Handzlik cieszył się z awansu na ambasadora tytularnego. "Miał wrócić do służby zagranicznej, bo był +wypożyczony+ niejako do Kancelarii Prezydenta. Miał zostać naszym ambasadorem w Genewie i bardzo się na to cieszył" - mówił już po tragedii szef polskiej dyplomacji.

Handzlik był przez kilka lat wykładowcą w Collegium Civitas, gdzie prowadził zajęcia dotyczące m.in. bezpieczeństwa międzynarodowego i negocjacji międzynarodowych.

Prorektor Collegium Civitas ds. dydaktyki dr hab. Stanisław Mocek powiedział PAP, że Handzlik wielokrotnie powtarzał w rozmowach z nim, iż praca na uczelni i kontakt ze studentami to dla niego odpoczynek i odskocznia od codziennych obowiązków. "Dawało mu to dużą satysfakcję. Różni ludzie różnie odpoczywają, on to robił poprzez dyskusje ze studentami" - wspominał.

"Nieprawdopodobnie bezpośredni człowiek, życzliwy, bez zadęcia. Nie było w nim żadnej pozy. Wiem od studentów, że na zajęciach stwarzał partnerską atmosferę" - mówił o Handzliku prorektor.

Jeszcze tydzień przed tragiczną śmiercią - powiedział Stanisław Mocek - Mariusz Handzlik zabrał grupę studentów z Londynu do Pałacu Prezydenckiego, aby pokazać im, jak od kuchni wygląda życie i praca w siedzibie prezydenta.

Jak mówił, w trakcie jakiejś rozmowy okazało się, że są sąsiadami, mieszkają przy tej samej ulicy. "Wielokrotnie próbowaliśmy się umówić w mieszkaniu któregoś z nas, ale nie zdążyliśmy. On spędzał dni w samolocie. Ciągle w biegu, w podróży" - wspominał Mocek.

W Kancelarii Prezydenta odpowiadał za tematykę międzynarodową. Towarzyszył Lechowi Kaczyńskiemu podczas zagranicznych wizyt, wcześniej często jeździł je organizować, przyjmował w Warszawie - w imieniu prezydenta - zagranicznych gości, reprezentował głowę państwa na międzynarodowych spotkaniach.

Handzlik był mniej widoczny w mediach niż inni ministrowie w Kancelarii, ale był bardzo lubiany przez grupę dziennikarzy, która towarzyszyła prezydentowi w zagranicznych wizytach. Zwykle przed takimi wyjazdami minister zapraszał do siebie kilku dziennikarzy, aby porozmawiać z nimi o tematyce prezydenckich podróży, o programie wizyty, o relacjach Polski z danym krajem.

Takie rozmowy trwały zwykle bardzo długo, bo minister był gawędziarzem. Dziennikarzy nie unikał też podczas samych wizyt. Handzlik towarzyszył prezydentowi podczas najważniejszych podróży zagranicznych, m.in. do USA, Izraela czy Watykanu.

Często podczas podróży zagranicznych pomagał organizować spotkania z prezydentem, gdy zaistniała nagła potrzeba. Było tak m.in. w czasie wizyty w Zagrzebiu, gdy w Polsce doszło do katastrofy wojskowego samolotu CASA.

Po licznych telefonach od dziennikarzy Handzlik poprosił wtedy prezydenta o briefing, choć zbliżała się północ. Lech Kaczyński zapowiedział wówczas ogłoszenie żałoby narodowej i skrócenie wizyty w Chorwacji. Minister udzielał też wszelkich możliwych informacji w czasie konfliktu w Gruzji, w którego rozwiązanie angażował się Lech Kaczyński. Handzlik, mimo że uczestniczył wówczas w najważniejszych rozmowach politycznych, znajdował czas, by je zrelacjonować.

Prywatnie czuł się przywiązany do Podbeskidzia. Lokalne media przypominają, że samorządowcy z Podbeskidzia, Żywiecczyzny i Śląska Cieszyńskiego mówili o nim: "To był nasz człowiek w Kancelarii Prezydenta". To jego zasługą było to, że prezydent Lech Kaczyński odwiedzał ten region. Był kibicem pierwszoligowego klubu piłkarskiego TS-u Podbeskidzie.

"Wieloletni kibic Podbeskidzia, będący choćby na ostatnim spotkaniu Podbeskidzia Bielsko-Biała ze Stalą Stalowa Wola, minister z Kancelarii Prezydenta odpowiedzialny za kontrakty zagraniczne, pochodzący z Bielska-Białej - Mariusz Handzlik, zginął dzisiaj w katastrofie samolotu prezydenckiego nad Smoleńskiem" - wspominają Handzlika inni kibice na stronie internetowej TS Podbeskidzie.

Handzlik osierocił trójkę dzieci: córki - Julię i Iwonę oraz syna Jana. (PAP)

pat/ eaw/ hgt/ mzk/ ajg/ par/ bk/