"Zażalenia zostaną przekazane do sądu odwoławczego i będą rozpoznane najpóźniej w terminie do trzech tygodni" - poinformowała dziś Grażyna Jeżewska z biura prasowego Sądu Okręgowego w Łodzi.
Łódzka Prokuratura Apelacyjna prowadzi śledztwo w sprawie korupcji, płatnej protekcji i fałszowania dokumentacji medycznej, na podstawie której sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzania w aresztach osób podejrzanych o popełnienie przestępstw - także gangsterów.
Wśród aresztowanych jest Lew R. i jego syn
Wśród aresztowanych jest Lew R. i jego syn, warszawscy adwokaci Andrzej P. i Robert D., wydalony kilka lat temu z palestry Andrzej W. oraz siedmiu przestępców działających w grupach wołomińskiej i pruszkowskiej. W sumie zarzuty w tej sprawie usłyszało dotąd 15 osób, wśród nich także lekarze, którzy są na wolności. Podejrzanym grożą kary do 10 lat więzienia.
Adwokaci Lwa R. zapowiadali, iż w zażaleniu kwestionować będą zasadność zatrzymania oraz podstawy zastosowania aresztu wobec ich klienta. Sąd uzasadniał jego aresztowanie obawą matactwa i zagrożenie surową karą.
Obrońcy uważają, że nie ma z jego strony obawy matactwa. "To postępowanie trwa, jak się okazuje, już od kilku lat. Czyli wszystko jest tak naprawdę zgromadzone w dokumentach. Tak więc, czy nasz klient będzie przebywał na wolności, czy będzie przebywał w areszcie, to i tak nie ma wpływu na tok tego postępowania" - mówił mec. Piotr Rychłowski.
Przyznał, że obrona będzie proponować inne środki zapobiegawcze - np. poręcznie majątkowe czy osobiste, zakaz opuszczania kraju lub hipotekę na nieruchomości. Według obrońców, Lew R. autentycznie cierpi na schorzenia, których istnienie potwierdzili biegli lekarze.
Śledztwo opiera się na zeznaniach świadka koronnego
Według prokuratury Lew R. miał w 2005 roku nakłaniać inną osobę do udzielenia korzyści majątkowej w zamian za naruszenie prawa, wręczył 210 tys. zł łapówki i obiecał kolejnych 190 tys. zł w zamian za pośrednictwo tej osoby w załatwieniu bezprawnego doprowadzenia do odroczenia wykonania kary orzeczonej wobec niego przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Lew R. - według obrony - nie przyznaje się do zarzutów.
Prokuratura przyznaje, że śledztwo opiera się na zeznaniach świadka koronnego Konrada T., który przez lata miał załatwiać fikcyjne zwolnienia lekarskie i tworzyć fałszywą dokumentację medyczną, ale również m.in. na zeznaniach innych osób, a także analizie dokumentacji medycznej, zabezpieczonej w wielu jednostkach służby zdrowia na terenie całego kraju. Zdaniem śledczych obecnie krąg osób podejrzewanych w tej sprawie obejmuje ok. 100 osób, a śledztwo ma charakter rozwojowy.