Chodzi o przebudowę ponadstukilometrowego odcinka trasy kolejowego z Białegostoku do Ełku. Ma on stać się częścią szybkiej linii z Warszawy do krajów nadbałtyckich. Zmienią sią diametralnie jego parametry. Teraz istnieje tam jeden tor, na którym pociągi mogą się rozpędzać do 100 – 120 km na godz. Po przebudowie będzie to dwutorowa linia, na której będzie można osiągać prędkość 200 km na godz. Przejazdy w poziomie szyn zostaną zastąpione wiaduktami. W tym rekordowo wielkim w przetargu, w którym kosztorys inwestora wynosił 6 mld zł, spółka PKP PLK wskazała w zeszłym roku jako zwycięzcę konsorcjum firm Mirbud i Torpol. Oba podmioty są w 100 proc. polskie. Zaproponowana przez nich cena była znacznie poniżej kosztorysu i wyniosła 4 mld 566 mln zł. W sprawie nastąpił jednak właśnie zwrot akcji. Krajowa Izba Odwoławcza wydała wyrok, w którym nakazała spółce PKP PLK unieważnienie czynności wyboru najkorzystniejszej oferty i powtórzenie oceny propozycji. To efekt skargi drugiego w kolejności konsorcjum firm Budimex i Porr, które wykazały błąd w ofercie konsorcjum Mirbud – Torpol.

Jaki błąd popełnił Mirbud?

Okazało się, że Mirbud przy składaniu oferty nie ujawnił, że przed laty przy budowie trasy S1 otrzymał karę środowiskową w wysokości 15 tys. zł. Nałożył ją w 2022 r. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, bo doszło wówczas do zanieczyszczenia rzeki Soły na długości 100 m.

- Rozumiemy, że decyzja o wykluczeniu z postępowania przetargowego o wartości blisko 5 mld zł może wywoływać emocje. Niezależnie jednak od skali inwestycji wszyscy uczestnicy postępowania zobowiązani są do spełnienia tych samych, jasno określonych wymagań wynikających z przepisów prawa oraz zapisów SIWZ. W tym konkretnym przypadku przedmiotem sporu był obowiązek poinformowania zamawiającego o nałożonych karach oraz złożenie odpowiedniego oświadczenia wraz z opisem działań naprawczych – mówi Martyna Wróbel, dyrektor Biura Komunikacji i PR w Budimeksie.

Mirbud nie będzie odpuszczał walki o kontrakt

Mirbud nie zgadza się wyrokiem KIO. Nie chce ustępować, dlatego zapowiada złożenie skargi do sądu. - Już teraz widzimy, że wyrok jest wewnętrznie sprzeczny. Z jednej strony KIO przyznała, że zamawiający nie mógł nas wykluczyć z postępowania, bo wybór najkorzystniejszej oferty odbywał się już po trzyletnim okresie wykluczenia, jednocześnie stwierdza, że brak informacji mógł mieć wpływ na decyzję zamawiającego. Jaki mógł mieć wpływ, skoro nie mógł nas wykluczyć z powodu tej kary? KIO ponadto wskazała, że brak było podstaw do zastosowania w tej sprawie zasady proporcjonalności – nie podając przy tym podstaw tej argumentacji. W naszej ocenie przedawniona kara środowiskowa w momencie dokonywania wyboru pozostawała bez jakiegokolwiek wpływu na decyzje zamawiającego – mówi Anna Więzowska, członek zarządu, dyrektor Działu Prawnego i Roszczeń w Mirbudzie.

Tyle, że jak wynika z deklaracji spółki PKP PLK nie będzie ona czekać na to, co powie sąd, tylko w najbliższym czasie ponownie dokona wyboru oferty. Najpewniej tym razem zwycięzcą okaże się konsorcjum firn Budimex i Porr.

Mirbud jednocześnie przekonuje, że brak informacji o karze środowiskowej nie był przeoczeniem. - Nie poinformowaliśmy o tym, bo dysponujemy opinią prawną, że ta kara ta nie dotyczy naruszenia przepisów prawa ochrony środowiska tylko decyzji środowiskowej, a w naszej opinii to dwie różne rzeczy – zaznacza Anna Więzowska. Dodaje, że decyzja Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska odnosiła się wyłącznie do naruszenia warunków realizacji przedsięwzięcia w postaci zabezpieczenia wykopów i nie może być podstawą wykluczenia. - Po drugie chodzi o zdarzenie z maja 2022 r., a oferty składaliśmy w sierpniu 2025 r., a więc po upływie trzyletniego okresu wykluczenia – dodaje przedstawicielka Mirbudu.

O ile opóźni się inwestycja?

Budimex twierdzi, że w momencie złożenia oferty ta kara nie była przedawniona a to ten termin liczy się w jej uznaniu lub też nie. Jak ustaliśmy, gdyby Mirbud przyznał się, że otrzymał karę środowiskową, to nie miałby teraz kłopotów. Dla postępowania nie ma znaczenia sam fakt jej istnienia, tylko to, że coś zostało zatajone.

Przez odwołania do KIO inwestycja opóźni się. Zamiast na początku roku, umowa zostanie podpisana najwcześniej wiosną. Roboty mają potrwać do 2029 roku.

W przygotowaniu jest kolejny etap Railbaltiki z Ełku przez Suwałki do granicy z Litwą. Ten odcinek w dużej mierze będzie przebiegał nowym śladem a tory mają pozwolić na jazdę z prędkością 250 km na godz. W tym przypadku prowadzone są prace projektowe. Odcinek do granicy z Litwy powinien być realizowany w pierwszej połowie lat 30.