Za było 27 osób, przeciw – 26. Sobotnia decyzja zamraża zmiany do czasu marcowego zjazdu. W praktyce dotyczy ona przewodniczącego klubu parlamentarnego Pawła Śliza. W ubiegłym tygodniu 18 parlamentarzystów podpisało list domagający się weryfikacji jego przywództwa. Z perspektywy frakcji Pauliny Hennig-Kloski, która dwa tygodnie wcześniej przegrała wybory szefa partii, to ruch wymierzony bezpośrednio w jej obóz. – To była uchwała napisana w jednym celu: zablokowania odwołania Śliza – słyszymy od rozmówców z tej grupy. Oni tymczasem zarzucają mu marginalizowanie części posłów, nieuwzględnianie ich wniosków o zmiany w porządku obrad, ograniczanie dostępu do mediów. – Kiedy pojawia się głos krytyczny, dyskusja jest ucinana albo znienacka ogłaszana jest przerwa – mówi jeden z parlamentarzystów.
Otoczenie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz przedstawia sprawę inaczej. – Nie można co tydzień robić rewolucji. Mamy demokratycznie wybraną szefową partii i czas się z tym pogodzić. Uchwała obliguje wszystkich, a zarządy regionalne mają to jasno komunikować – mówi osoba z władz ugrupowania. Według tego obozu decyzja miała zapobiec destabilizacji i dać czas na uspokojenie sytuacji przed zjazdem. Natychmiast jednak zakwestionowała ją część parlamentarzystów. Mirosław Suchoń napisał w serwisach społecznościowych, że „rada krajowa wynikiem głosów 27:26 przyjęła uchwałę o tym, że nie chce nic zmieniać”. „To oznacza betonowanie pomysłów i stylu, które spowodowały gigantyczny zjazd w sondażach” – dodał. W jego ocenie uchwała nie przywraca stabilności, lecz zamyka drogę do zmian w kierownictwie klubu i utrwala dotychczasowy sposób zarządzania partią.
Cwalina-Śliwowska odchodzi z Polski 2050
Jeszcze ostrzej zareagowała Ewa Szymanowska, nazywając decyzję „uchwałą kagańcową” i pisząc, że to moment, by powiedzieć „stop bandyterce politycznej”. Zarzuciła Ślizowi, że nie uzupełnił reprezentacji klubu w radzie krajowej mimo wniosku złożonego przez Suchonia w imieniu 10 parlamentarzystów. – Odbieram to jako celowe i świadome działanie – stwierdziła. Jej zdaniem, gdyby reprezentacja została uzupełniona, wynik głosowania mógłby być inny. Szymanowska twierdzi także, że uniemożliwiono zwołanie rady regionu w Świętokrzyskiem przed nagle zwołaną radą krajową, co miało zablokować wybór delegata w miejsce Rafała Kasprzyka. – To wszystko działania celowe, cyniczne i wzorowane na metodach Ziobry – oceniła.
Rozmówcy z obozu Hennig-Kloski przekonują, że brak dodatkowego delegata przesądził o wyniku głosowania. – To był celowy zabieg, bo inaczej ich uchwała by nie przeszła – podkreślają. Pierwszym formalnym skutkiem jest – jak poinformował TVN24 – odejście z partii posłanki Żanety Cwaliny-Śliwowskiej. Jej decyzja spotkała się z natychmiastową krytyką obozu Pełczyńskiej-Nałęcz. – To zwykła złośliwość. Rada krajowa została zebrana legalnie, zapadła demokratyczna decyzja. Jeśli ktoś jej nie szanuje, sam wystawia sobie świadectwo – słyszymy. Rozmówca dodaje, że posłanka już wcześniej deklarowała, iż nie planuje startu w kolejnych wyborach. – Politycznie nie ma wiele do stracenia – mówi.
Polska 2050: moratorium jako pułapka
Cwalina-Śliwowska pozostaje przy tym w klubie parlamentarnym. Śliz nie może usunąć jej z klubu bez złamania moratorium. – Gdyby próbował ją zawiesić albo wyrzucić, sam złamałby uchwałę. A to otworzyłoby drogę do podważenia całej decyzji rady krajowej – słyszymy. W tej logice ruch, który miał zamknąć konflikt, może stać się jego katalizatorem. – Sami na siebie ukręcili bat – mówi jeden z parlamentarzystów. Z otoczenia Hennig-Kloski płynie przekaz, że to dopiero początek. Rozmówcy z tej frakcji podkreślają, że większość w klubie nadal należy do ich obozu, a kwestia przywództwa Pawła Śliza może wrócić mimo moratorium.
Hennig-Kloska publicznie nie komentuje sprawy. Dementuje jednak pojawiające się w mediach informacje, jakoby po głosowaniu miała „opuścić radę krajową bez słowa”. – Nic takiego nie miało miejsca – zapewnia jeden z naszych rozmówców. Minister klimatu zapowiedziała przy tym, że w najbliższym czasie spotka się z gronem najbliższych współpracowników. – Paulina zawsze zbiera opinie zespołu i dopiero potem podejmuje decyzję. Jeśli zaprasza ludzi na spotkanie, to znaczy, że sprawa jest otwarta – mówi polityk z jej otoczenia. Według rozmówców DGP ostateczne decyzje mogą zapaść w przyszłym tygodniu. Do zjazdu krajowego 21 marca obie frakcje będą próbowały budować większość – albo przynajmniej osłabić przeciwników.