Prom zostanie ochrzczony na Odrze przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Nazajutrz, w niedzielę, będą go mogli zwiedzać mieszkańcy. To duże wydarzenie dla polskiej żeglugi na Bałtyku, bo po raz pierwszy od wielu lat nowy prom dla rodzimego armatora został zbudowany w naszym kraju. Powstał w prywatnej Gdańskiej Stoczni Remontowa.

Kto może chwalić się promem?

Poprzedniemu rządowi nie wyszło zlecenie budowy promu w państwowej Gryfii. Skończyło się na położeniu w 2017 r. słynnej stępki. Ostatecznie w 2021 r. został zawarty kontrakt ze stocznią w Gdańsku na dostawę trzech promów. Poprzedni wiceszef Ministerstwa Infrastruktury Marek Gróbarczyk twierdzi zatem, że obecny rząd nie ma legitymacji, by chwalić się nową jednostką. Arkadiusz Marchewka, obecny wiceminister w tym resorcie, odpowiada jednak, że poprzednicy nie zabezpieczyli odpowiedniego finansowania dla przedsięwzięcia. – Dopiero my zagwarantowaliśmy odpowiednie środki. To 1,3 mld zł, które pochodzą m.in. z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia zakończyliśmy proces dokapitalizowania spółki Polskie Promy, która kupuje jednostki. Zostały spłacone długi, a całemu projektowi został nadany sens ekonomiczny – mówi DGP wiceminister Marchewka.

Najnowocześniejszy prom na Bałtyku

Najnowszy prom ma 196 m długości i 32 m szerokości. Dzięki wyposażeniu w silniki napędzane skroplonym gazem ziemnym ze wspomaganiem bateryjnym będzie niskoemisyjny i znacznie tańszy w eksploatacji niż starsze promy. Prom jest reklamowany jako najnowocześniejsza taka jednostka na Bałtyku. Na pokład zabierze 400 pasażerów i 50 członków załogi. Długość linii ładunkowej dla ciężarówek wyniesie 4100 m. To prawie trzykrotnie więcej niż w przypadku większości promów używanych przez polskich armatorów. W inauguracyjny rejs z pasażerami i ciężarówkami wyruszy w najbliższy wtorek o godz. 20.30. Popłynie ze Świnoujścia do szwedzkiego Trelleborga. Użytkownikiem jednostki będzie państwowa Polska Żegluga Morska, która uruchamia rejsy pod marką Unity Line.

„Jantar” będzie jednak pływał pod całkiem nowym szyldem – Polsca. To nazwa konsorcjum wszystkich rodzimych armatorów – dwóch państwowych – Polskiej Żeglugi Morskiej (Unity Line) i Polskiej Żeglugi Bałtyckiej (Polferries) – i prywatnej Euroafriki (ich promy także pływają pod marką Unity Line). – To będzie sojusz trzech podmiotów na poziomie operacyjnym. Integracja pozwoli wzmocnić pozycję konkurencyjną polskich armatorów. Do tej pory często konkurowali ze sobą. Statki kursowały jeden za drugim, a to powodowało, że ich wykorzystanie wynosiło średnio tylko 40 proc. – mówi wiceminister Marchewka. I dodaje, że zagraniczna konkurencja lepiej wykorzystała ostatnie lata, odmłodziła flotę i przejęła dużą część rynku.

Promy zarabiają głównie na ciężarówkach

– Nowe jednostki pozwoliły innym armatorom oferować niższe ceny i lepsze warunki transportu. Robiona przez nas konsolidacja ma pozwolić odzyskać utracone przewozy. W 2015 r. udział polskich armatorów na zachodniej flance, czyli między Świnoujściem a Ystad i Trelleborgiem, wynosił 80 proc. Kiedy przychodziłem do ministerstwa, ten udział spadł poniżej 60 proc., bo zagraniczna konkurencja wykorzystała złe decyzje poprzedniego rządu w kontekście budowania promów – dodaje. Według planów wszystkie trzy nowe promy trafią do PŻM, czyli Unity Line. Pozostaną one jednak własnością spółki Polskie Promy, która finansuje zakup jednostek. Katarzyna Antoń z Unity Line zapowiada, że drugi prom o nazwie „Bursztyn” zostanie oddany do użytku w II poł. roku. Na 2027 r. planowano odebranie trzeciej jednostki, ale ostateczny termin zależy od dopięcia warunków z wykonawcą.

Po przejęciu „Jantara” Unity Line będzie dysponować czterema własnymi promami i trzema wynajętymi od spółki Euroafrica. Armator zamierza jednak wkrótce sprzedać wysłużoną, 35-letnią jednostkę „Gryf”. Polska Żegluga Bałtycka, czyli Polferries, dysponuje pięcioma promami. Najnowocześniejszą jednostką jest „Varsovia”, wyprodukowana we Włoszech w 2024 r. Polferries wynajął ją na 10 lat z możliwością późniejszego zakupu. Resort infrastruktury informuje, że w przypadku żeglugi promowej na Bałtyku największe przychody przynosi przewóz ciężarówek. Transport osobówek to tylko kilkanaście procent obrotów.