Trwa poszukiwanie podejrzanego o zamach na świątecznym jarmarku w Berlinie. Coraz więcej poszlak wskazuje na jego związki z ISIS
Reklama

Politycy złożyli hołd ofiarom masakry i zapowiedzieli, że państwo nie da się szantażować terrorystom. Równocześnie narasta fala krytyki pod adresem polityki migracyjnej, którą przez ostatni rok prowadził rząd. Oczywiście krytykują ją politycy populistycznej Alternatywy dla Niemiec i prasa. Podobne głosy płyną również od ich zagranicznych odpowiedników. „Ślepy zaułek” – tak politykę otwartych drzwi określa francuski skrajnie prawicowy Front Narodowy (FN). Takich ocen z ich strony wszyscy oczekiwali, ale bardziej zaskakujące są oceny umiarkowanych ekspertów. Zajmujący się bezpieczeństwem z ramienia partii Republikanie Guillaume Larrivé powiedział w radiu Europe 1, że polityka migracyjna Merkel to tragedia. – Willkommen pani Merkel było błędem historycznym, jej polityka migracyjna jest absurdem i wymyka się wszelkiej kontroli – powtarzał w mediach społecznościowych. Francuski dziennik „Aujourd’hui en France” wzywa do wzmocnienia roli służb specjalnych. Wtóruje mu katolicka gazeta „La Croix”, nawołując do „europejskiego zrywu i ściślejszej współpracy służb”. W „Le Monde” czytamy o konieczności współpracy wszystkich instytucji i państw UE, choć równocześnie gazeta dodaje, że „zamknięcie się w narodowych granicach to niebezpieczna ułuda”.

Niemieckie media podawały wczoraj, że policja poszukiwała 24-letniego Tunezyjczyka, urodzonego w Tataouine w 1992 r. Anisa Amria. Agencja AP ostrzega jednak, że podejrzany może posługiwać się sześcioma różnymi tożsamościami, a co do jego pochodzenia brane są pod uwagę także Egipt i Libia. Podejrzany ścigany jest listem gończym na terenie całego obszaru Schengen.

Ralf Jäger, minister spraw wewnętrznych rządu Nadrenii Północnej-Westfalii, przyznał, że tamtejsza agencja bezpieczeństwa wewnętrznego wymieniała informacje na jego temat z GTAZ (Gemeinsames Terrorismusabwehrzentrum), czyli ze Zintegrowanym Centrum Zwalczania Terroryzmu, już w listopadzie. Według informacji służb mężczyzna może być powiązany z dżihadystą Abu Walaą aresztowanym w listopadzie i podejrzewanym o rekrutowanie ochotników do ISIS w Niemczech. Co więcej, amerykański wywiad ostrzegał niemieckie władze przed zagrożeniem terrorystycznym i to właśnie skierowanym potencjalnie w niezwykle popularne w tym kraju przed świętami miejskie jarmarki. Jäger dodał, że wniosek mężczyzny podejrzewanego o zamach o status uchodźcy został odrzucony przez niemieckie władze w lipcu. Do jego deportacji do Tunezji nie doszło tylko dlatego, że nie miał dokumentów tożsamości uznawanych przez władze Tunezji, które wręcz podważały, że jest ich obywatelem.

Kanclerz Niemiec zapewniła, że pomimo zagrożenia Niemcy nie zrezygnują z bożonarodzeniowych jarmarków i nie pozwolą na to, by sparaliżował ich strach przed złem. – Znajdziemy w sobie siłę, by nadal żyć tak, jak chcemy: wolni, wspólnie z innymi, otwarci – powiedziała kanclerz.

„Inspektor” walczył do końca

– To był dobry kierowca. Taki, który jeżeli w sobotę wypił dwa piwa, to w niedzielę nie wsiadał za kierownicę. Ostatni z dobrych kierowców, którzy jeszcze są na rynku – tak o Łukaszu Urbanie, zabitym w Berlinie polskim kierowcy ciężarówki, mówił właściciel zatrudniającej go firmy spedycyjnej, a zarazem kuzyn ofiary Ariel Żurawski. – Nigdy pięciu minut czasu nie przekroczył. Miał w firmie ksywkę „Inspektor” (...), tak wszystkiego przestrzegał – dodał biznesmen.

Łukasz Urban miał 37 lat. Feralnego dnia wrócił z Włoch, a w Berlinie czekał na rozładunek swojej ciężarówki. To miał być jego ostatni kurs przed świętami. Pytał Żurawskiego, czy zdąży wrócić do domu przed czwartkowym wieczorem, żeby kupić prezent żonie.

Jak doniósł wczoraj niemiecki dziennik „Bild”, mężczyzna w momencie zamachu prawdopodobnie żył. Kiedy zorientował się, że terrorysta chce wjechać w tłum, próbował wyrwać mu kierownicę, po czym został kilkakrotnie dźgnięty nożem. Po staranowaniu jarmarku zamachowiec zabił Urbana strzałem w głowę i uciekł. Na profilu facebookowym firmy pojawiła się wczoraj informacja, że w odpowiedzi na zapytania od internautów niedługo zostanie udostępniony numer konta żony zmarłego, na które będzie można przekazać jej pieniądze.