Mniej chętnych na matczyne emerytury, niż ZUS się spodziewał

dzieci, szkoła, nauka, obowiązek szkolny
dzieci, szkoła, nauka, obowiązek szkolnyshutterstock
13 marca 2025

Choć powoli rośnie liczba zainteresowanych matczynymi emeryturami, nijak się to ma do pierwotnych oczekiwań ustawodawcy. Kobiety nie chcą rodzić więcej dla systemu, który je za to karze skromnym życiem na starość – tłumaczą eksperci.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego wypłacają emerytury mama 4 plus od 1 marca 2019 r. na mocy ustawy o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1051 ze zm.; dalej ustawa). Wedle oceny skutków regulacji, prezentowanych na etapie rządowych prac nad jej projektem, ZUS miał wydawać na nie co roku po ok. 1 mld zł. Tymczasem w świetle najświeższych statystyk na koniec 2024 r. kosztowały one wskazany urząd 686,3 mln zł, z czego samoistne – 363,3 mln zł, a w zbiegu z innym świadczeniem – 323 mln zł. Pomyłka w przewidywaniach sięga gdzieś 30 proc., ale działa na korzyść publicznej kasy.

– Niezadowalająca popularność świadczenia może mieć swój rodowód w tym, że nowe roczniki wchodzą w wiek emerytalny, a niektóre osoby z opóźnieniem uzyskują informacje o tym, że mają szanse na dodatkowe pieniądze – tłumaczy Andrzej Radzisław, radca prawny w Kancelarii Goźlińska, Petryk i Wspólnicy. – Zresztą, szczerze mówiąc, państwo zupełnie nie przykłada się do marketingu, słabo reklamując program dla matek – dodaje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.