W ciągu ostatnich ośmiu lat liczba spraw, jakie wpłynęły do sądów pracy, zmniejszyła się aż o 109 tys. Ubywa m.in. odwołań od wypowiedzeń i dyscyplinarek. Zatrudnieni nie chcą latami czekać na wyroki, wolą szybko zmienić pracę, bo sprzyja temu sytuacja na rynku
W ubiegłym roku do sądów wpłynęło 47,4 tys. spraw z zakresu prawa pracy, czyli o 9 tys. mniej niż rok wcześniej. W porównaniu z 2014 r. liczba ta zmniejszyła się o ponad dwie trzecie (o 109 tys.). Teoretycznie powinno to usprawnić pracę wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się jednak, że jest wręcz odwrotnie - liczba spraw lawinowo spada, a średni czas oczekiwania na wyrok wydłużył się do 12,5 miesiąca (czyli o 1,8 miesiąca w ciągu roku i aż o 5,6 miesiąca w porównaniu z 2014 r.). Co więcej, to właśnie wydłużające się postępowania zniechęcają zatrudnionych do dochodzenia roszczeń.
- Sprawy w I instancji nierzadko trwają kilka lat, w szczególności gdy trzeba przesłuchać większą liczbę świadków - tłumaczy Grzegorz Ruszczyk, radca prawny i partner w kancelarii Zawirska Ruszczyk.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.