W jednej z powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych, według grupy pracowników, kompetencje merytoryczne mają przegrywać z układami personalnymi. Dlatego postanowili to zasygnalizować pracodawcy. Zwrócili się do kancelarii prawnej, by ta w ich imieniu przekazała zgłoszenie sygnalizacyjne i zawiadomiła o nieprawidłowościach Głównego Inspektora Sanitarnego.
Zarzuty
- Lista zarzutów jest długa i dotyczy zarówno sfery organizacyjnej, jak i potencjalnie karnej. Jest w nich mowa o osobach piastujących wysokie stanowiska bez wymaganego wykształcenia kierunkowego, ale też o mobbingu czy działaniach o charakterze korupcyjnym – mówi mecenas Marek Kowalski z kancelarii adwokackiej w Gdańsku, który zgodził się złożyć formalne zawiadomienie w imieniu pracowników stacji, gwarantując im tym samym anonimowość, na której im bardzo zależało. Jak informuje, osoby zgłaszające obawiały się odwetu i utraty pracy. Ich lęk potęgowały do tego głośne medialne doniesienia o osobach, które po ujawnieniu nieprawidłowości w instytucjach państwowych stały się „kozłami ofiarnymi”. Do tego, jak mówi, według relacji pracownic system ochrony wewnątrz jednostki był fikcją. Wskazywały one na sytuację, w której szkolenie z zakresu przeciwdziałania mobbingowi prowadziła osoba, której te zarzuty bezpośrednio dotyczyły.
Urzędowa odmowa
- Tworzy się skomplikowane systemy informatyczne dla sygnalistów, by zagwarantować im poufność. W tym przypadku ja wszedłem w rolę bufora gwarantującego anonimowość zgłaszającym. Okazało się, że to za mało - mówi mecenas Marek Kowalski, który przyznaje, że odpowiedź z GIS okazała się zaskoczeniem. Urząd w oficjalnym piśmie, do którego dotarł DGP, przyznał, że przepisy ustawy o ochronie sygnalistów ani nie nakazują, ani nie zakazują przyjmowania zgłoszeń anonimowych. Mimo to, GIS zdecydował się zawiadomienia nie rozpatrywać, powołując się przy tym również na swoje wewnętrzne zarządzenie z 18 grudnia 2024 r., z którego wynika, że w sprawie zgłoszeń zewnętrznych przepisów zarządzenia nie stosuje się do informacji o naruszeniach prawa zgłoszonych anonimowo.
Wypaczenie idei
Zdaniem mec. Marka Kowalskiego, to unikanie konfrontacji z trudną rzeczywistością. Według niego, skoro organ sam przyznaje, że prawo nie zabrania mu działania, to zignorowanie merytorycznego zawiadomienia z konkretnymi dowodami nadużyć jest rażącym przejawem wypaczenia idei sygnalistów.
- Gdyby organ napisał, że ustawa mu zabrania, mógłbym się z tym pogodzić. Ale jeśli pisze, że mu nie zabrania, a jednak się broni przed prawdą, to coś jest nie tak - kwituje mec. Marek Kowalski.
Zdaniem prawnika, interpretacja przyjęta przez GIS zamyka drogę osobom, które widzą korupcję czy nadużycia, ale nie chcą ryzykować zawodowego samobójstwa. Sytuacja ta stawia więc pod znakiem zapytania sens istnienia nowych przepisów o ochronie sygnalistów.
Spór o anonimowość
Zdaniem Agaty Majewskiej, radcy prawnego w TDJ Legal Morawiec, choć GIS mógł odmówić przyjęcia anonimowego zgłoszenia, to inną kwestią jest to, czy organizacja zawsze niejako „z automatu" powinna pozostawiać bez rozpoznania anonimowe zgłoszenia sygnalistów, jeśli ich treść w sposób uzasadniony sugeruje, że mogło realnie dojść do nieprawidłowości.
- Moim zdaniem, dobrym rozwiązaniem w takim przypadku jest faktyczne pochylenie się nad sprawą, nawet jeśli miałoby to odbyć się poza procedurą zgłoszeń wewnętrznych. Przyjąć bowiem należy, że potencjalny sygnalista, dokonując anonimowego zgłoszenia, ma świadomość tego, czy możliwość takiego skutecznego zgłoszenia przewiduje wewnętrzna procedura – dodaje.
Zdaniem ekspertów, wygląda na to, że przepisy wymagają rewizji.
RPO o przepisach
Jakub Królikowski, zastępca dyrektora w zespole do spraw Sygnalistów w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, tłumaczy, że z dyrektywy 2019/1937 wynika, że to państwa członkowskie miały zdecydować w kwestii dopuszczalności dokonywania zgłoszeń anonimowych. Polski ustawodawca pozostawił tę decyzję do rozstrzygnięcia poszczególnym podmiotom i organom, co doprowadziło do sytuacji, w której niektóre z nich zgłoszenia anonimowe przyjmują, a inne nie.
- Z naszej praktyki wynika, że zdecydowana większość organów wskazała w ich treści, że nie przyjmuje zgłoszeń anonimowych. Poza Rzecznikiem Praw Obywatelskich zgłoszenia anonimowe przyjmują m.in. Rzecznik Praw Pacjenta czy Minister Funduszy i Polityki Regionalnej – zauważa, dodając, że, jak można przypuszczać, taki stan rzeczy wynikał z obaw organów przed nadmiernym wpływem spraw dokonywanych anonimowo, w tym zawierających informacje w oczywisty sposób nieprawdziwe.
- Doświadczenia Zespołu do spraw Sygnalistów Biura RPO z pierwszego roku obowiązywania ustawy pokazują, że obawy te były nieuzasadnione: liczba zgłoszeń anonimowych, które trafiają do Rzecznika, jest mniejsza niż zgłoszeń imiennych. Dotyczą one często istotnych zagadnień z punktu widzenia interesu publicznego – zaznacza Jakub Królikowski. Jego zdaniem, warto by podmioty i organy, które na etapie przygotowania do wejścia w życie ustawy nie zdecydowały się na przyjmowanie zgłoszeń anonimowych, rozważyły zmianę treści procedur zgłoszeniowych w tym aspekcie. Warto zauważyć, że ustawodawca pozostawił podmiotom prawnym i organom publicznym możliwość określenia w treści procedur trybu postępowania ze zgłoszeniami dokonanymi anonimowo.
- Całościowe wyłączenie zgłoszeń anonimowych przez dany podmiot prawny lub organ publiczny w praktyce może powodować istotne ograniczenie przekazywania informacji o naruszeniach prawa, a tym samym wpływać na mniej efektywną realizację celów ustawy – przyznaje Jakub Królikowski.
Wyjaśnia, że pracownicy PSSE mają jeszcze jedno rozwiązanie - mogą dokonać zgłoszenia zewnętrznego również do RPO. W przypadku uznania, że zgłoszenie zawiera informację o naruszeniu prawa, Rzecznik oceni, czy jest właściwy do zbadania sprawy, czy też sprawę należałoby przekazać do innego organu publicznego. Informuje, że w 2025 r. w ramach zadania wynikającego z ustawy o ochronie sygnalistów Rzecznik otrzymał 690 zgłoszeń, z czego 223 spełniało określone w ustawie przesłanki zgłoszenia zewnętrznego (tj. informacje w nich zawarte dotyczą jednej z dziedzin określonych w art. 3 ust. 1 ustawy oraz zostały pozyskane w kontekście związanym z pracą).
DGP poprosił jeszcze o komentarz w sprawie MRPiPS. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.