Ten autorski projekt ustawy FPP, ma być alternatywą dla projektu ustawy o PIP, nad którą prace zostały przerwane w tym tygodniu za sprawą decyzji Premiera Donalda Tuska.

- Istnieje jednak pilna potrzeba uregulowania polskiego rynku pracy. Konieczne jest wdrożenie rozwiązań, które zapewnią realną ochronę pracownikom oraz wyrównają warunki konkurencji między przedsiębiorcami – zauważa Marek Kowalski, przewodniczący FPP. Jak dodaje, w projekcie ustawy zostanie zaproponowanie oskładkowanie umów zlecenia. A to oznacza, że zaproponowane przepisy nie będą odnosić się do umów o dzieło oraz B2B

Co będzie w projekcie ustawy

- Zaproponujemy zmiany w ustawie o zamówieniach publicznych. Chodzi o to, by wykonawcy kontraktów mieli zagwarantowane prawo do ich waloryzacji z powodu wdrażanych rozwiązań. Nowe regulacje miałyby wejść po roku od uchwalenia. Chodzi o to, by dać firmom czas na przygotowanie się. Szczególnie, że projekt będzie zakładał też dojście, w ciągu czterech lat do jednolitej daniny, czyli takiego samego oskładkowana umów zlecenia i o pracę. Dziś te pierwsze podlegają obowiązkowym składkom ZUS, ale do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Tymczasem w przypadku umów o pracę jest do 30 krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy. Chcemy by ponoszenie limitu było stopniowe. Zatem panujemy ewolucję, a nie rewolucję – mówi Marek Kowalski i zaznacza, że jednolita danina obowiązuje w krajach zachodniej Europy. Gwarantuje, dowolną formę, przy tych samych kosztach zatrudnienia.

- To nie są rozwiązania nowe, ale takie które przedstawialiśmy na spotkaniach ze stroną rządową. Dlatego liczymy, że zyskają poparcie. Dodam, że ozusowanie umów zleceń to propozycja Federacji i Solidarności sprzed sześciu lat – uzupełnia Marek Kowalski.

Zachowanie umów zlecenia

Konfederacja Lewiatan nie mówi nie nowym propozycjom. Przyznaje jednak, ze zaczeka na ostateczny kształt projektu. Przyznaje, że gdy się pojawi i wróci temat powrotu do oskładkowania umów zlecenia to przedstawi tę propozycję swoim członkom, celem przedyskutowania.

Zdaniem FPP proponowane dotychczas przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zmiany nie doprowadzą do realnej poprawy sytuacji pracowników, nie zlikwidują problemu segmentacji rynku pracy, a jednocześnie mogą generować negatywne skutki finansowe dla budżetu państwa. Według szacunków MRPiPS w perspektywie 10 lat dochody wzrosną o 949,63 mln zł, podczas gdy wydatki sięgną 990,17 mln zł, co oznacza stratę 40,54 mln zł. Co więcej, reforma doprowadzi rocznie do przekształcenia jedynie ok. 2 900 umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, czyli zaledwie 0,04 proc. wszystkich tego typu kontraktów.

Do tego zaproponowane przez resort zmiany już na etapie założeń wyłączały spod realnych kontroli całe grupy zawodowe. Działania PIP mają koncentrować się na branżach usługowych o niższym poziomie przeciętnego wynagrodzenia, takich jak utrzymanie czystości, ochrona czy budownictwo, przy jednoczesnym ograniczeniu kontroli w branżach o wysokim udziale kontraktów B2B, np. w publicznym systemie ochrony zdrowia. Tymczasem, jak pokazują dane Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, aż 74 proc. lekarzy specjalistów w publicznych podmiotach leczniczych pracuje na umowach innych niż umowa o pracę.

Jednocześnie Federacja Przedsiębiorców Polskich deklaruje wsparcie dla działań zmierzających do wzmocnienia kadrowego, organizacyjnego i finansowego Państwowej Inspekcji Pracy oraz opowiada się za przywróceniem kadencyjności Głównego Inspektora Pracy i podporządkowaniem PIP Prezesowi Rady Ministrów.

Zdaniem FPP rozwiązanie, które położy na stole gwarantuje utrzymanie na rynku umów zlecenia, których istnienie byłoby zagrożone w momencie wejścia ustawy o PIP.