Reklama
Dlaczego interesują ich dane zebrane przez satelity? Dave Donaldson (Massachusetts Institute of Technology, MIT) i Adam Storeygard (Tufts University) podają trzy główne powody. Po pierwsze, dzięki nim można zyskać informacje, których nie da się zdobyć w inny sposób (np. o poziomie zanieczyszczenia powietrza lub skali wylesiania, których lokalne władze mogą nie zbierać lub po prostu fałszować). Możliwe jest też zebranie informacji, do których dotarcie byłoby trudne lub niebezpieczne (np. z powodu trwającej wojny lub klęski żywiołowej). Co prawda koszt umieszczenia satelity na orbicie wciąż jest bardzo wysoki, lecz kiedy orbiter znajdzie się już na miejscu, może stosunkowo tanio i na wielką skalę pozyskiwać takie informacje. Po drugie, satelity gromadzą dokładne dane geograficzne. Podczas gdy „ziemskie” dane są źródłem informacji na poziomie jednostek administracyjnych czy krajów, te satelitarne pozwalają badać obszary z dokładnością do kilometra. Można więc obserwować aglomerację, a nie tylko tę część miasta, która mieści się w granicach administracyjnych, oraz poszczególne wsie, a nie całe gminy czy powiaty. Trzeci powód związany jest z globalnym zasięgiem satelitów: dane są porównywalne i obiektywne.
Dane satelitarne wykorzystuje się m.in. do oceny wpływu pogody na ryzyko wystąpienia konfliktów zbrojnych w Afryce, do pomiaru aktywności gospodarczej w Korei Północnej czy do określenia zależności między wysokością czynszu w kenijskich slumsach a przynależnością etniczną miejscowych urzędników.
W ostatnim z wymienionych badań Benjamin Marx (Instytut Nauk Politycznych w Paryżu) oraz Thomas M. Stoker i Tavneet Suri (oboje z MIT) wykorzystali wysokiej rozdzielczości fotografie satelitarne slumsów w dzielnicy Kibera w Nairobi do oceny jakości zabudowań. Oceniając, jak błyszczący jest metalowy dach budynku, szacowali, jak dawno temu został wymieniony. Zestawiając te informacje z wysokością czynszu oraz z danymi o przynależności etnicznej najemców domu, jego właściciela oraz lokalnego urzędnika odpowiedzialnego za dany teren, naukowcy byli w stanie wyciągnąć interesujące wnioski. Okazało się, że na terenach, na których właściciele budynków i urzędnicy należeli do tego samego plemienia, czynsze są wyższe, a jakość budynków gorsza. Podobne korzyści z przynależności do tej samej grupy etnicznej ujawniają się w relacji właściciele–najemcy: czynsze są niższe, a dachy nowsze. Urzędnicy faworyzują przedstawicieli swojej grupy etnicznej przy rozstrzyganiu sporów, a właściciele dają korzystniejsze warunki najemcom ze swojej grupy etnicznej.
Nie tylko w Nairobi satelity ujawniają coś, do czego nikt nie chciałby się przyznać. W USA na mocy prawa federalnego zazwyczaj raz na sześć dni dokonywane są pomiary zanieczyszczeń w powietrzu – w przypadku przekroczenia władze lokalne obciążane są karami finansowymi. Eric Yongchen Zou (Uniwersytet Oregonu) ustalił, że w miejscach, gdzie normy są przekraczane, w dniach pomiarów „sprytnie” zaniża się emisje zanieczyszczeń (np. organizując roboty drogowe, które ograniczają ruch drogowy). W pozostałe dni władze lokalne nie robią niczego, a cykl powtarza się od pomiaru do pomiaru.
Dane satelitarne nie są pozbawione wad i praca z nimi wymaga ostrożności i staranności wykraczających poza nauki ekonomiczne. Mimo tych ograniczeń, dzięki nim możemy po raz pierwszy zbadać wiele istotnych, złożonych problemów ekonomicznych. Nie dziwi zatem coraz częstsze wykorzystanie takich danych. W końcu, który ekonomista nie chciałby na pytanie „skąd są twoje dane?”, odpowiedzieć ze spokojem: „z kosmosu”.