Amerykański resort finansów zaalarmował we wrześniu, że kasa państwa straciła w ostatnim roku nawet 163 mld dol. w niezapłaconych podatkach przez najbogatszych, m.in. Elona Muska (Tesla, SpaceX), Billa Gatesa (założyciel Microsoftu) czy Jeffa Bezosa (Amazon).
Choć ta suma poraża, to doniesienia, że bogacze nie odprowadzają w podatkach tyle, ile powinni, nie są żadną nowością. Na ten stan rzeczy Ameryka intensywnie pracuje już od czterech dekad - odkąd dała się uwieść reaganomice oraz popadła w deregulacyjny obłęd, który bardziej niż planem zapewnienia wzrostu gospodarczego okazał się sposobem na modelowanie systemu fiskalnego pod potrzeby i gusta finansowego patrycjatu. W efekcie tutejszy system podatkowy posiada tyle luk oraz przyzwoleń na odliczenia, że kilka lat temu miliarder Warren Buffett szczerze wyznał: „Nic dziwnego, iż człowiek taki jak ja ma możliwość płacić mniejsze podatki niż moja sekretarka”.