Kubik: Prawicowi populiści używają zabójczo groźnej dla demokracji mieszanki trzech wątków mityczno-ideologicznych

Populizm
<p>Konserwatyści mogą pokazać, że prawica to nie tylko bezmyślni i autorytarni chuligani polityczni, którzy zachowują się w sklepie z demokratyczną porcelaną jak słoń.</p>Shutterstock
4 grudnia 2021

- Pogląd, że populiści potrafią wyrazić realną potrzebę ludu, jest tak naprawdę mitem. Za to dużo jest prawdy w opowieści o intelektualnym lenistwie polityków opozycji – i nie widać tu oznak poprawy - mówi Jan Kubik. 

Jan Kubik - antropolog polityczny, profesor w instytucie nauk Politycznych na amerykańskim uniwersytecie Rutgersa, profesor slawistyki i Studiów Wschodnio-Europejskich na university College London. Zajmuje się zjawiskami na styku polityki i kultury, polityką protestu, transformacjami w krajach postkomunistycznych i populizmem

Kieruje pan międzynarodowym zespołem ekspertów badających populizm - co się takiego wydarzyło, że populiści są tak silni w Europie Wschodniej?

Wpływ na to ma kilka czynników. Na pewno transformacja systemowa - cena, którą ludzie zapłacili za zmiany, jest nierówno rozłożona na poziomie klas społecznych oraz regionalnie. Ludzie mieszkający w małych miastach, rejonach poprzemysłowych czy na wsiach mają poczucie osamotnienia. Odwróciły się od nich elity polityczne, które forsowały własne wartości, a państwo i jego instytucje w coraz mniejszym stopniu są w stanie zapewnić im wsparcie. Rynek pracy jest niepewny, partie postawiły na klasę średnią, zaś do tego w mediach najczęściej peryferie są przedstawiane przez pryzmat negatywnych skojarzeń. Efekt? Poczucie zagubienia i kulturowego wykorzenienia.

Jaki jest więc patent populistów na peryferie?

Spójrzmy na Węgry - Viktor Orbán po przegranych wyborach w 2006 r. przystąpił do budowy oddolnego ruchu „kół obywatelskich”. Analizy socjologów pokazują, że była to mozolna praca u podstaw - wiele inicjatyw samopomocowych i charytatywnych, wymyślanie nowych świąt, które wspólnie przeżywano, wycieczki edukacyjne oraz pielgrzymki, festiwale jedzenia, nawet szkolenia ze składania skarg na skandalizujące treści w mediach.

Szeroki obywatelski front.

Powstało coś w rodzaju konglomeratu dużych ruchów religijnych, patriotycznych, politycznych, zawodowych, rodzinnych, kobiecych, młodzieżowych i obywatelskich. Budowanie wspólnoty poprzez obywatelską aktywność było kluczowe dla ugruntowania i rozszerzania społecznych podstaw prawicowej polityki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.