Najczęściej wskazywanym czynnikiem mogącym ograniczyć przestępczość jest liczba policjantów. Badania w tym temacie prowadzono od lat 70. XX w., ale były obarczone poważną wadą: brakiem możliwości uchwycenia problemu równoczesności. Na czym on polega? W odpowiedzi na zwiększającą się przestępczość najprawdopodobniej na ulice zostanie wysłanych więcej funkcjonariuszy, a więc zależność między ich liczbą a przestępczością będzie dodatnia – im więcej mundurowych, tym więcej przypadków łamania prawa. I to pomimo faktu, iż w końcu liczniejsze patrole opanują sytuację. Ze względu na problem równoczesności badania wskazywały, że zwiększenie liczby mundurowych albo nie ma żadnego wpływu na przestępczość, albo wręcz prowadzi do jej zwiększenia.
Pierwsze badanie, w którym wyeliminowano problem równoczesności, przeprowadził Steven Levitt (Uniwersytet Chicagowski). Pokazał, że zwiększenie liczby policjantów prowadzi do istotnego zmniejszenia liczby przestępstw przeciwko życiu, ale już nie przeciw mieniu. Aby poradzić sobie z problemem równoczesności, Levitt poszukał niezależnych od wahań poziomu przestępczości zmian w liczbie zatrudnionych policjantów. Okazało się, że głównym czynnikiem tłumaczącym zmianę liczby zatrudnionych funkcjonariuszy są kampanie wyborcze (każdy polityk chce wylansować się na bezpieczeństwie), a nie nasilająca się przestępczość, co samo w sobie powinno nam dać do myślenia.
Do podobnych wniosków jak Levitt dochodzą William N. Evans (Uniwersytet Notre Dame) i Emily G. Owens (Uniwersytet Kalifornijski w Irvine), którzy przeanalizowali uchwalony przez Kongres USA w 1994 r. program wsparcia finansowego policji – w ciągu dekady przekazano jej 11,3 mld dol., z czego ok. 5 mld dol. na zatrudnienie 64 tys. nowych funkcjonariuszy. Oceniając dane z 2074 miast z lat 1990–2001, Evans oraz Owens wskazują, iż wykorzystania przez daną jednostkę grantu na zatrudnienie prowadziło do spadku kradzieży aut, włamań, rozbojów i napadów z bronią w ręku. Trend ten wzmagało dodatkowo przyznanie grantu na unowocześnienie sprzętu. Z kolei Cheng Cheng (Uniwersytet Missisipi) oraz Wei Long (Uniwersytet Tulane'a) wskazują w swoim badaniu na dwa czynniki, które może wykorzystać policja, aby zmniejszyć przestępczość. W tym celu Cheng i Long wykorzystali dane związane z powołaniem w Nowym Orleanie nowej jednostki odpowiedzialnej za zwalczanie przestępczości w Dzielnicy Francuskiej. Już samo zwiększenie obecności policji w tym dystrykcie doprowadziło do spadku rozbojów o 37,4 proc., napadów z bronią w ręku o 16,9 proc. oraz kradzieży o 13 proc. Drugim czynnikiem, na który zwracają uwagę Cheng i Long, są zmiany w zarządzeniu jednostką. Lepszy nadzór nad policjantami i motywowanie ich do wysiłku poskutkowały w Dzielnicy Francuskiej istotnym spadkiem liczby rozbojów oraz liczby napadów z bronią w ręku. Na podobne czynniki wskazują Anna Bindler (Uniwersytet Koloński) i Randi Hjalmarsson (Uniwersytet w Göteborgu). Przeanalizowały one wpływ stworzenia pierwszej zawodowej jednostki policji, londyńskiej Metropolitan Police w 1829 r., na przestępczość w tym mieście. Bindler i Hjalmarsson pokazują, iż jej powołanie doprowadziło do spadku przestępstw z użyciem przemocy o 40 proc. przy braku spadku przestępstw przeciwko mieniu. Dodatkowo Bindler i Hjalmarsson zauważają, że zastąpienie zdecentralizowanych, lokalnych, prywatnych grup stróży, zawodową, publiczną, scentralizowaną jednostką policji, z której policjanci o nagannych zachowaniach byli szybko wydalani, także skutkowało obniżeniem przestępczości.
Reklama
Jak widać czynników, które mogą oddziaływać na skuteczność policji w zwalczaniu przestępczości, jest co najmniej kilka. Warto je przeanalizować i zastanowić się nad ich zastosowaniem w walce z przestępczością. Tak aby klimaty rodem z kultowej ,,Ekstradycji” czy ,,Pitbulla” podziwiać można było wyłącznie na małym ekranie.