Odpowiedź na pytanie, dlaczego Zachód przegrywa z pandemią, jest banalna: nawet w momencie zagrożenia ludzie nie są zdolni do zaakceptowania izolacji. Ten fakt zakrawa na ironię losu – bo od lat 60. poprzedniego stulecia zaczynało dominować przekonanie, że niezależność od innych to szczyt szczęścia.
W sieci, kolorowych czasopismach i w plotkarskich programach dominowała narracja, że bycie singlem jest cudowne. „Zanurzenie się w samotności może inspirować do odkrywania własnych korzyści i w rezultacie do tego, by nasze życie było bogatsze i pełniejsze” – pisała Sary Maitland w poradniku „Naucz się żyć w samotności”. Aż nadeszła epidemia i pozory prysły, bo bycie samotnym okazało się napawać większym przerażeniem od śmierci.