Historyk Michael Huberman (Uniwersytet Montrealski) oraz ekonomista Chris Minns (London School of Economics) ustalili, że w państwach rozwiniętych czas pracy spada od 1870 r. (choć jednocześnie m.in. wzrosła liczba dni wolnych). W przypadku krajów europejskich średni tygodniowy czas pracy spadł prawie o połowę: z 65,9 godzin w 1870 r., do 36,1 godziny w 2000 r. Pracujemy coraz mniej, ale wciąż nie tak mało, jak przewidywał klasyk ekonomii.
Często jako przyczynę zmniejszającego się wymiaru pracy wymienia się rosnące zarobki. Ale nie jest oczywiste to, w jaki sposób zwiększająca się zasobność portfela przekłada się na indywidualne decyzje dotyczące długości pracy. Ekonomiści wyróżniają dwa możliwe efekty. Gdy nasze zarobki rosną, możemy pracować mniej i wciąż utrzymywać konsumpcję na satysfakcjonującym nas poziomie lub też pracować więcej, aby zwiększyć konsumpcję. Pierwszą sytuację określa się mianem efektu dochodowego, drugą – substytucyjnego. Zwykle oba te efekty zachodzą równocześnie, zaś o finalnej relacji płac i czasu pracy decyduje to, który z nich przeważa.