Prawo unijne nie zabrania istnienia ustawodawstwa państwa członkowskiego, zgodnie z którym w trakcie kontroli pomieszczeń przedsiębiorstwa przeprowadzanej w ramach dochodzenia krajowy organ ochrony konkurencji może dokonać przeszukania i zajęcia korespondencji elektronicznej, której treść jest związana z przedmiotem kontroli, bez uprzedniej zgody organu sądowego – stwierdziła Laila Medina, rzecznik generalna Trybunału Sprawiedliwości UE w swej opinii.

Warunek jest taki, że w uregulowaniach kraje muszą określać ścisłe ramy prawne dla uprawnień organu oraz ustanawiać odpowiednie i wystarczające zabezpieczenia przed nadużyciami i arbitralnością, a w szczególności pełną kontrolę sądową ex post przedmiotowych środków.

Sprawa dotyczyła działań podjętych przez portugalski odpowiednik polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wobec kontrolowanego przez niego przedsiębiorstwa. Zgodę na czynności podejmowane przez kontrolerów wyraziła prokuratura. W trakcie przeszukania pomieszczeń należących do przedsiębiorstwa doszło do zabezpieczenia kilku tysięcy plików komputerowych pozyskanych z urządzeń elektronicznych pracowników firmy oraz ich skrzynek e-mailowych. Przedsiębiorstwo wniosło sprawę do sądu, zarzucając kontrolerom naruszenie prawa do prywatności korespondencji, wprost wynikającego z unijnej Karty praw podstawowych. W oskarżeniach podnoszono brak zgody sądu na dokonanie tego rodzaju czynności.

Portugalski sąd ds. konkurencji, regulacji i nadzoru postanowił zawiesić postępowanie i zadać TSUE pytanie o to, czy prawo unijne zabrania kontroli w siedzibach przedsiębiorstw obejmujących dostęp do skrzynek poczty elektronicznej pracowników. Rzecznik generalna TSUE nie podzieliła zarzutów wysuwanych przez kontrolowane przedsiębiorstwo i przyznała, że choć kontrola korespondencji może w niektórych przypadkach stanowić naruszenie prawa do prywatności, to nie można jej jednak zakazać co do zasady. Rzecznik powołała się przy tym na tzw. zasadę skuteczności, która mówi, że powinny istnieć skuteczne narzędzia umożliwiające egzekwowanie unijnego prawa, a w tym przypadku regulacji z zakresu ochrony konkurencji.

Podobne wątpliwości co do procedury zabezpieczania – jako dowodów w ramach prowadzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego postępowania wyjaśniającego – elektronicznych nośników informacji zgłaszali niektórzy polscy prawnicy. Według nich sięganie do pozostających w dyspozycji pracowników smartfonów jest przejawem zbyt daleko posuniętych uprawień organu kontrolującego i opiera się na uznaniowości kontrolerów. KNF odpowiadała jednak wtedy, że choć konfiskaty nie są wcale sporadyczne, to na decyzję o zajęciu telefonu przysługuje zażalenie. Jego wniesienie nie jest równoznaczne z przerwaniem konfiskaty.©℗

orzecznictwo