Jest pierwsze sądowe zabezpieczenie dotyczące podmiotu nielegalnie oferującego gry hazardowe w Polsce. Sąd zakazał zagranicznej firmie działalności nad Wisłą do czasu uzyskania państwowego zezwolenia.

Sprawa dotyczy sporu pomiędzy legalnymi bukmacherami (czyli posiadającymi zezwolenie na organizowanie gier) a tzw. nielegalnymi.
Jeden z liderów polskiego rynku, STS, pozwał maltańską spółkę obsługującą międzynarodowy duży portal bukmacherski - Unibet.
Polski podmiot zarzuca zagranicznemu niedozwolone działania stanowiące czyny nieuczciwej konkurencji.
Sąd Okręgowy w Warszawie w wydanym na rzecz STS zabezpieczeniu nakazał maltańskiej spółce zaniechać prowadzenia działalności do czasu ewentualnego uzyskania zezwolenia wymaganego polskimi przepisami prawa. Kilka tygodni temu STS wysłał kopię postanowienia sądu nie tylko do maltańskiej spółki, lecz także do Ministerstwa Finansów oraz Komisji Nadzoru Finansowego.

Ośmieszanie państwa

- Działania nielegalnych bukmacherów odbieramy jako ośmieszanie polskiego prawa. Ten podmiot gra po prostu polskiemu ustawodawcy na nosie. Dla nich obecne prawo jest łatwe do obejścia. Państwo traci na tym procederze miliardy złotych rocznie - mówi DGP Zdzisław Kostrubała, członek zarządu STS SA. Chodzi bowiem o to, że firmy posiadające zezwolenie odprowadzają w Polsce podatki. Te, które zezwolenia nie posiadają, podatków nad Wisłą nie płacą.
Kostrubała zaznacza, że polscy bukmacherzy są kontrolowani permanentnie, muszą spełniać wyśrubowane normy, a zagraniczni bez zezwolenia pozostają bez kontroli.
Co prawda istnieje państwowy rejestr domen wykorzystywanych do organizowania nielegalnych gier, które operatorzy telekomunikacyjni powinni blokować, ale jego funkcjonowanie jest dalekie od doskonałości. Gdy nawet domena danego „nielegalnego” bukmachera trafi do rejestru, szybko jest tworzona nowa z dopisanym kolejnym numerem.
- Powinniśmy być skuteczniejsi w blokowaniu stron. To powinno trwać do 24 godzin, a nie kilka miesięcy. Do tego dużo skuteczniejszą metodą niż blokowanie samej nazwy domenowej jest blokowanie również adresacji IP poszczególnych serwisów, a także zastosowanie zaawansowanych filtrów analizujących kod strony. To też jest do obejścia przez szarą strefę, ale dużo trudniej niż obecnie - uważa Kostrubała.

Zagranica się nie przejmuje

Prawnicy przyznają, że pozwanie zagranicznej spółki przez polskiego lidera rynku jest ruchem ciekawym. Choć, zdaniem części ekspertów, ma charakter bardziej wizerunkowy, niż realnie doprowadzi do zmiany sytuacji. Mówimy bowiem o sytuacji, w której wiele zagranicznych firm od wielu lat organizuje w Polsce gry nielegalnie, nie odprowadza u nas podatków, a polskie państwo nie ma pomysłu, jak zapobiec tej sytuacji.
- Możliwość dochodzenia roszczeń, mając na uwadze, że podmioty prowadzące nielegalną działalność na rynku zakładów bukmacherskich nie mają siedziby w Polsce, jest znacząco ograniczona. Oznacza to, że sytuacja podmiotu dochodzącego swych roszczeń przed sądem, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, pomimo pozyskania pozytywnych dla niego rozstrzygnięć, może pozostać bez zmian, a ochrona prawna mieć wymiar jedynie iluzoryczny - uważa Bartłomiej Pawłowski, adwokat w kancelarii Duraj Reck i Partnerzy.
Krzysztof Czyżewski, adwokat w Czyżewscy Kancelaria Adwokacka, z tym podejściem się zgadza. Przyznaje, że egzekwowanie wydanych zakazów wobec podmiotu mającego swoją siedzibę za granicą może być trudne.
- Uzyskane zabezpieczenie jednak może służyć uczciwemu przedsiębiorcy na kilku płaszczyznach. Raz, że może pokazać, w tym wobec klientów, kto działa uczciwie, a kto nie. Może też pomóc w wykazaniu powodów, dla których np. domena nieuczciwego konkurenta powinna być zablokowana. W końcu stanowcza postawa zazwyczaj działa odstraszająco - uważa mec. Czyżewski.

Nie tylko grzywna

Zabezpieczenie wydane przez stołeczny sąd obowiązuje. Unibet mimo to nadal oferuje polskim internautom obstawianie wyników wydarzeń sportowych. Aktualnie można obstawiać m.in. rezultaty spotkań rozgrywanego właśnie mundialu w Katarze.
Co jednak teoretycznie grozi zagranicznej spółce i jej władzom?
Daniel Reck, partner zarządzający w kancelarii Duraj Reck, wskazuje, że zastosowanie mógłby znaleźć art. 244 kodeksu karnego.
- W razie naruszenia zakazu ustanowionego przez sąd sprawca poniesie odpowiedzialność karną na postawie art. 244 kodeksu karnego, który zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu.
- W przypadku, jeśli Unibet nadal będzie prowadził nielegalnie zakłady bukmacherskie na terenie Polski, najlepszym rozwiązaniem będzie złożenie zawiadomienia do prokuratury przez legalnych, polskich bukmacherów - wskazuje mec. Reck.
Z kolei Tomasz Mankiewicz, adwokat w kancelarii Russell Bedford Dmowski i Wspólnicy, zauważa, że wachlarz środków oddziaływania na zobowiązanego do respektowania sądowego zabezpieczenia jest szeroki.
- Poza możliwością nałożenia grzywny, której maksymalna wysokość wynosi 15 tys. zł, a łączna suma grzywien nie może przekraczać 1 mln zł, sąd orzeka areszt na wypadek niezapłacenia grzywny. Co ważne, jeżeli dłużnikiem jest spółka, areszt jest stosowany wobec jej pracownika lub osób uprawnionych do jej reprezentacji - wyjaśnia mec. Mankiewicz.
Sąd może również zobowiązać pozwaną spółkę do zabezpieczenia odpowiedniej kwoty pieniędzy na ewentualne odszkodowanie.
- Skuteczność udzielonego zabezpieczenia będzie zależała głównie od dwóch czynników - sprawności sądu, który będzie musiał reagować na wszelkie próby zniweczenia skutków zabezpieczenia, oraz inicjatywy powoda, który będzie zmuszony do bieżącego monitorowania zachowania pozwanego - zaznacza Tomasz Mankiewicz.
Z informacji DGP wynika, że kilku innych bukmacherów rozważa pozwanie zagranicznych podmiotów, którzy oferują w Polsce nielegalnie gry. Część firm nie wierzy już w to, że Ministerstwo Finansów i aparat skarbowy będą walczyły z szarą strefą w branży bukmacherskiej. Liczą zaś na to, że trafią się sędziowie, którzy nie dopuszczą, aby wydawane przez nich zabezpieczenia nie były respektowane.©℗

orzecznictwo

Postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie (XXII Wydział Własności Intelektualnej) z 7 grudnia 2021 r., sygn. akt XXII GW 670/21 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Zabawa w ciuciubabkę / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe