Wczoraj ogłosił, że postawił zarzuty spółkom FG Energy oraz Krajowy Projekt Energetyczny (KPE) i wszczął postępowania wyjaśniające względem 10 innych.
KPE z Torunia miała m.in. nie informować konsumentów o przysługujących im prawach i utrudniać odstąpienie od zawartej umowy w terminie 14 dni. Prezes UOKiK podejrzewa, że spółka w ogóle nie wręczała klientom formularza odstąpienia od kontraktu. Z kolei FG Energy z siedzibą w Krakowie uniemożliwiała odzyskanie pieniędzy w momencie, gdy zaczęła już instalację paneli fotowoltaicznych. Obie spółki w swoich materiałach promocyjnych kusiły potencjalnych klientów wizją bezpłatnego audytu. Później okazywało się jednak, że jego koszt wynosił nawet kilka tysięcy złotych. FG Energy (jak wynika ze skryptów rozmów dla jej przedstawicieli handlowych) powoływała się na współpracę z Ministerstwem Klimatu i Środowiska. Z ustaleń UOKiK wynika, że taka współpraca nie miała miejsca.