Rosyjski dron w Osinach. Szef MON: To prowokacja

Władysław Kosiniak-Kamysz, Dariusz Malinowski, Marek Sokołowski, Krzysztof Stańczyk, Mieczysław Bieniek
Warszawa, 20.08.2025. Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz (P-front) i zastępca Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych generał dywizji Dariusz Malinowski (L-front) podczas konferencji prasowej w siedzibie resortu w Warszawie, 21 bm. Spotkanie dot. incydentu pod Osinami. Jak podał szef MON, była to prowokacja Federacji Rosyjskiej, z rosyjskim dronem. W tle, od lewej: generał broni Marek Sokołowski, generał brygady Krzysztof Stańczyk i gen. brygady Mieczysław Bieniek. (mr) PAP/Paweł SupernakPAP / Paweł Supernak
20 sierpnia 2025

- Mamy do czynienia z prowokacją Federacji Rosyjskiej, z rosyjskim dronem - przekazał w środę 20 sierpnia szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, komentując uderzenie obiektu w okolicach Osin na Lubelszczyźnie. Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę. Obiekt miał uszkodzić trzy budynki.

Na środowym briefingu prasowym w Osinach prokurator okręgowy w Lublinie, Grzegorz Trusiewicz, poinformował, że szczątki urządzenia jednoznacznie wskazują na kontakt z materiałami wybuchowymi.

– Wskazał z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, że ujawnione części drona wskazują na użycie materiałów wybuchowych; nie jesteśmy w stanie wskazać, jakie to były materiały wybuchowe, ich ilości i skład tych materiałów – mówił prokurator.

Dodał, że „istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo – graniczące z pewnością – że doszło do wybuchu”.

Rosyjski dron w Osinach. Co ujawnili śledczy?

Prokurator potwierdził, że na polu kukurydzy znajduje się ślad po eksplozji. – Potwierdzam, że jest wyrwa w ziemi – przekazał. Jak uzupełnił, epicentrum ma kształt kręgu o średnicy około 5–6 metrów i głębokości około 50 centymetrów.

Na razie nie udało się wskazać, kto był producentem drona ani z jakiego kraju pochodzi urządzenie. Nie wiadomo też, czy doszło do eksplozji w powietrzu, czy po uderzeniu w ziemię.

Badania wojskowych ekspertów po eksplozji drona w Osinach

Śledczy zaznaczają, że konieczne są dokładne analizy laboratoryjne. Do Osin zmierza biegły z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce, aby pomóc w identyfikacji szczątków. Na miejscu pracują już policja, technicy kryminalistyczni, żandarmeria wojskowa i żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy wciąż przeszukują teren w poszukiwaniu kolejnych elementów drona.

Według ustaleń PAP obiekt, który eksplodował w Osinach, był wojskowym dronem – najprawdopodobniej tzw. wabikiem – nieposiadającym klasycznej głowicy bojowej. Zawierał jedynie niewielką ilość materiałów wybuchowych.

Maszyny tego typu są konstruowane tak, by maksymalnie utrudnić ich wykrycie. Ich małe rozmiary i lot na niskiej wysokości powodują, że potrafią ominąć wojskowe systemy radarowe.

Skąd nadleciał dron nad Polskę? Hipotezy śledczych

Śledczy nie wykluczają, że dron mógł przylecieć zza białoruskiej lub ukraińskiej granicy. Rozważane są różne scenariusze: mógł to być zabłąkany egzemplarz, uszkodzona maszyna albo celowo wysłany obiekt. Prokuratura podkreśla, że potrzebne są dalsze analizy, aby rozwiać wątpliwości i potwierdzić, kto odpowiada za incydent.

Rosyjski dron nad Polską – prowokacja czy przypadkowy incydent?

Dla polityków sprawa jest jasna. Kosiniak-Kamysz wskazuje na rosyjską prowokację i ostrzega, że incydent nie może być bagatelizowany. Dla śledczych i ekspertów wojskowych pozostaje jednak szereg pytań: kto odpowiada za lot maszyny, dlaczego znalazła się nad Lubelszczyzną i czy był to element większej operacji dezinformacyjnej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.