Ustawa to pilna sprawa, bo jak pokazywały ostatnie raporty, mamy do czynienia z całkowicie szarą, a nawet czarną strefą – przekonują przedstawiciele organizacji przedsiębiorców.

Jak już informowaliśmy we wczorajszym DGP, do wykazu prac rządu trafił projekt ustawy o działalności lombardowej. Dotarliśmy do jego pierwotnej wersji, która w zasadniczych kwestiach pokrywa się z treścią wpisu do wykazu.
Projekt m.in. definiuje działalność lombardową jako polegającą na: zawieraniu umów pożyczki lombardowej oraz sprzedaży przedmiotu zastawu lombardowego. Zakłada też, że KNF ma prowadzić rejestr firm z branży. Umowy pożyczek lombardowych będą mogli zawierać tylko przedsiębiorcy wpisani do tego wykazu. Także sformułowania „działalność lombardowa” lub „lombard” mają być używane wyłącznie wobec zarejestrowanych podmiotów.
Oprócz tego projekt określa minimalny kapitał zakładowy takich spółek - na poziomie 50 tys. zł i wskazuje na dopuszczalną formę prawną wykonywania takiej działalności. W ciągu roku od wejścia ustawy w życie przedsiębiorcy prowadzący działalność lombardową będą musieli spełnić określone w niej warunki i złożyć wniosek o wpis do rejestru. W przeciwnym wypadku będą podlegać grzywnie do 500 tys. zł.
Projekt przewiduje też m.in., że konsument, który zawarł umowę na odległość, może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i ponoszenia kosztów.
Ustawa ma wejść w życie, co do zasady, po upływie 30 dni od ogłoszenia.
Sygnał wyszedł od biznesu
W sprawie potrzeby uregulowania lombardów przedstawiciele biznesu mówią jednym głosem.
- Bardzo dobrze, że rząd przystępuje do ograniczenia samowolki na rynku lombardowym - mówi Jakub Bińkowski, członek zarządu i dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. - Byliśmy pierwszą organizacją, która zwróciła uwagę na problem i zrealizowała kompleksowe badanie dotyczące nieprawidłowości na tym rynku - przypomina. ZPP opublikował ten raport wiosną ubiegłego roku. Jak wskazuje Bińkowski, skalę nieprawidłowości uzmysławia to, że jeden z lombardów, odwiedzonych przez ekspertów ZPP w trakcie tworzenia raportu, był oficjalnie zarejestrowany jako sklep mięsny.
- Trudno było zaakceptować sytuację, w której rynek pożyczkowy jest coraz ściślej regulowany - w naszej ocenie w skali już nieproporcjonalnej - a równolegle funkcjonują podmioty realizujące de facto podobne funkcje, a nieobjęte w praktyce niemal żadnymi obostrzeniami - podkreśla.
Podwaliny pod tę inicjatywę położyła także Federacja Przedsiębiorców Polskich. - FPP jesienią ubiegłego roku przedstawiła resortowi finansów propozycje kierunków uregulowania pożyczek lombardowych. Apelowaliśmy, by zapewnić ochronę konsumentom korzystającym z pożyczek oferowanych przez lombardy, a także wyrównać konkurencję na rynku pożyczek konsumenckich. Obecnie jest ona zaburzona, bo lombardy funkcjonują bez żadnych regulacji, a pozostała część rynku jest doregulowywana kolejnymi ustawami - przypomina Arkadiusz Pączka, wiceszef FPP.
Jak zauważa, z opisu projektu wynika, że zostanie zrealizowanych wiele postulatów federacji. Chodzi m.in. o określenie zasad podejmowania oraz wykonywania działalności przez przedsiębiorców lombardowych, wymóg niekaralności, wprowadzenie rejestru czy obowiązki sprawozdawcze.
Jak przekonuje, obecny brak stosownych przepisów skutkuje licznymi patologiami na tym rynku. A konsumenci korzystający z usług lombardów nie mają żadnej ochrony. - To jest na dziś całkowicie szara, a nawet czarna strefa - jak pokazywały ostatnie raporty. Uregulowanie działalności lombardów jest więc sprawą pilną, ale trzeba pamiętać, by nie wylać dziecka z kąpielą - akcentuje prawnik.
Rewolucja dla lombardów
Potrzebę uregulowania lombardów dostrzega też Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Jak zauważa, element zabezpieczenia, charakterystyczny dla pożyczek lombardowych, nie oznacza, że do umów zawieranych w lombardach nie należy stosować ustawy o kredycie konsumenckim (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 246). W praktyce jednak, dodaje, bywa z tym bardzo różnie. - Stąd moim zdaniem słuszna decyzja ustawodawcy o konieczności stworzenia odrębnych przepisów dla tych podmiotów - wskazuje.
- Zobaczymy, jak sama regulacja zafunkcjonuje w praktyce, bo jeśli będzie skuteczna, z pewnością stanowić będzie rewolucję dla samych podmiotów tego rynku - podkreśla Czugan.
Także Jarosław Ryba, szef Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych, popiera tę inicjatywę. Jak argumentuje, w interesie konsumentów leży równomierne uregulowanie wszystkich obszarów kredytu konsumenckiego. - Pożyczki pod zastaw oferowane przez lombardy są bez wątpienia jedną z jego form. Powszechnie stosowane pseudoumowy kupna-odsprzedaży zastawu lub odpłatne umowy przechowania nie mogą być furtką do omijania reguł dla pozostałych pożyczkodawców - dowodzi.
O potrzebie przyjęcia ustawy może świadczyć też to, że - według szefa PZIP - usługi lombardowe są bardzo popularne, szczególnie wśród grupy osób wykluczonych finansowo. - Szacujemy, że w Polsce działa ok. 25 tys. punktów lombardowych, z tego prawie wszystkie oferują umowy pożyczek pod zastaw, spełniające kryteria kredytu konsumenckiego. Dlatego też powinny podlegać szczególnej uwadze regulatora - akcentuje.
Zaznacza jednocześnie, że zdaniem PZIP nie należy wprowadzać obostrzeń, które mogłyby być szkodliwe dla przedsiębiorców na tym rynku. - Ewentualne ograniczenia nie powinny wychodzić dalej niż obecnie obowiązujące w ramach ustawy o kredycie konsumenckim. Na tym etapie prac legislacyjnych widać, że zaproponowane limity są zbyt radykalne i nie korespondują z modelem, który sprawdza się w ustawie o kredycie konsumenckim i powinien być rozciągnięty na lombardy - mówi.
Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim pozaodsetkowe koszty maksymalnie mogą wynieść 25 proc. pożyczonej kwoty plus 30 proc. za każdy rok kredytowania, jednak nie więcej niż 100 proc. kredytu.
Według projektu ma to być 15 proc. plus 6 proc. za każdy rok trwania pożyczki, jednak nie więcej niż 45 proc. Analogiczne limity - w związku z pandemią - obowiązywały do końca czerwca minionego roku w odniesieniu do pożyczek.
Także zdaniem Arkadiusza Pączki, jeśli regulacje - czy dotyczące branży pożyczkowej, czy lombardów - pójdą za daleko i de facto uniemożliwią prowadzenie legalnego biznesu, w ich miejsce pojawi się szara strefa, która za nic będzie miała obowiązujące prawo. - A stracą na tym konsumenci - przestrzega.
OPINIA
Dorota Karczewska radca prawny, partner w Kancelarii WKB, była wiceprezes UOKiK
Trzeba precyzyjnie określić, kto podpada pod nowe przepisy
Dorota Karczewska radca prawny, partner w Kancelarii WKB, była wiceprezes UOKiK / nieznane
Poziom ochrony konsumentów na rynku pożyczek krótkoterminowych powinien być taki sam, bez względu na to, czy pożyczki udziela bank, firma pożyczkowa czy lombard. Takim założeniem kierował się polski ustawodawca w 2011 r., obejmując zakresem przedmiotowym ustawy o kredycie konsumenckim (u.k.k.) również pożyczki lombardowe. Uzasadniając potrzebę interwencji legislacyjnej, autorzy projektu o działalności lombardowej wskazują na obchodzenie obowiązujących przepisów przez lombardy. To prowadzi do prostego wniosku, że projektodawca powinien zwrócić uwagę przede wszystkim na wdrożenie i skuteczność proponowanych rozwiązań. Należałoby zatem skupić się na jakości tworzonego prawa, w szczególności na definicjach ustawowych, z których będzie jednoznacznie wynikało, kto i w jakich okolicznościach podpada pod nowe przepisy. Ważne jest również wskazanie na relacje nowych rozwiązań do u.k.k. czy kodeksu cywilnego (również w kontekście procedowanej w Sejmie ustawy antylichwiarskiej).
Natomiast sam kierunek wzmocnienia ochrony klientów lombardów, uznawanych często za konsumentów wrażliwych, jest zgodny z ogłoszonym na poziomie europejskim Nowym programem na rzecz ochrony konsumentów na lata 2020-2025.
Etap legislacyjny
Projekt wpisany do wykazu prac rządu