Przygotowaliście projekt ustawy o działalności windykacyjnej i zawodzie windykatora oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Jaki jest powód tej inicjatywy?
Obecnie działalność windykacyjna nie jest objęta żadną regulacją. Osoby, wobec których jest ona prowadzona, pozbawione są jakichkolwiek możliwości obrony i przeciwdziałania ewentualnej nielegalnej aktywności windykatora.
W tej chwili w Polsce w obszarze windykacji panuje dziki Zachód. Windykatorzy np. często wchodzą w buty komorników, tymczasem są to prywatne firmy, które nie ponoszą odpowiedzialności. A przecież przymus ma prawo stosować tylko państwo. Jeżeli ktoś ma wyrok i klauzulę wykonalności - powinien iść do komornika, bo to on jest jedynym podmiotem uprawnionym do egzekucji.
Reklama
Komornik to organ władzy publicznej, który za ewentualne naruszenia prawa odpowiada w większym stopniu niż przeciętny Kowalski (art. 231 k.k.). Natomiast prywatny windykator - w aktualnym stanie prawnym - bez przeszkód może ingerować w prawa i wolności obywatelskie. Dopuszczać się np. takich działań, jak wykonywanie 2 tys. połączeń telefonicznych do danej osoby, zostawianie kopert w widocznych miejscach, oklejanie mieszkań, wchodzenie ludziom do domów i żądanie wyjaśnień. Tymczasem to naruszanie prawa do prywatności i miru domowego.
Regulacja ta ma być zatem uzupełnieniem wielkiej reformy dotyczącej komorników i egzekucji, której dokonaliśmy kilka lat temu. Działalność firm windykacyjnych i zatrudnionych w nich windykatorów będzie wreszcie uregulowana.

Reklama
Co konkretnie proponujecie?
Działalność windykacyjna niesie ryzyko głębokiej ingerencji w prawa i wolności obywatelskie. W związku z tym projekt precyzuje: czym jest firma windykacyjna, kim jest windykator, komu podlega, kto sprawuje nadzór oraz co windykatorowi wolno, a czego nie.
Działalność taką będzie mogła prowadzić wyłącznie spółka akcyjna o kapitale zakładowym w wysokości co najmniej 20 mln zł. Warunkiem będzie też uzyskanie zezwolenia wydanego przez ministra właściwego ds. gospodarki oraz wpis do prowadzonego przez niego Centralnego Rejestru Firm Windykacyjnych i Windykatorów. Rejestr ten będzie prowadzony online i każdy zainteresowany będzie miał dostęp do zawartych w nim danych.
A jakie warunki będzie musiał spełnić windykator?
Windykatorem będzie mogła być jedynie osoba, która ma licencję i figuruje w rejestrze windykatorów. Wykonywanie czynności windykacyjnych - rozumianych jako faktyczne działania zmierzające bezpośrednio do dobrowolnej zapłaty dochodzonej należności - zastrzegamy dla windykatorów zatrudnionych w firmie windykacyjnej na podstawie umowy o pracę. Nie będzie więc można zatrudniać ich na umowy zlecenia, o dzieło czy na zasadzie B2B. Kończymy ze zjawiskiem wolnych strzelców, którzy działają w tym obszarze. Windykatorzy nie będą też mogli być uprzednio karani. Zaproponujemy też pewne minimum kwalifikacji merytorycznych i etycznych wymaganych od tych osób.
Kto będzie wydawał te licencje?
Minister właściwy ds. gospodarki, czyli obecnie minister rozwoju i technologii. Będzie on też prowadził rejestr windykatorów i wspomniany rejestr firm windykacyjnych.
Rozmawiał pan z resortem rozwoju na temat tych propozycji? Tradycyjnie nie był on nastawiony prokonsumencko?
Jeszcze nie, ale planujemy takie rozmowy.
Jakie jeszcze obowiązki chcecie nałożyć na działalność windykacyjną?
Konieczność prowadzenia wykazu windykacji, protokołowania i dokumentowania dokonywanych czynności. Wydawania akt windykacyjnych na każde żądanie sądu, prokuratora oraz organów nadzoru.
Wprowadzamy też obowiązek wewnętrznego postępowania mediacyjnego prowadzonego przez windykatora. Mediacji będzie może zażądać na każdym etapie windykacji. Trzeba więc będzie szukać porozumienia.
Kolejne rozwiązanie zakłada, że uznanie roszczenia będzie przerywało bieg przedawnienia tylko wtedy, gdy nastąpiło ono w sposób wyraźny oraz przybrało formę dokumentową, zwykłą formę pisemną lub formę elektroniczną. Dodatkowo uznanie, by było skuteczne, będzie musiało być poprzedzone odrębnie podpisanym przez daną osobę oświadczeniem o pouczeniu jej o skutkach prawnych wynikających z przerwania biegu przedawnienia roszczenia.
To reakcja na nieuczciwe praktyki firm windykacyjnych. Polegają one np. na nakłanianiu do zawarcia ugody i w konsekwencji tzw. nowacji zobowiązania, poprzez proponowanie korzystnych warunków spłaty zadłużenia lub częściowego jego umorzenia, którego faktycznym celem jest uznanie przez daną osobę roszczenia i przerwanie biegu przedawnienia. Dzisiaj podobno, podpisując ugodę co do spłaty ewidentnie przedawnionego długu, można wygrać samochód - taka łaska według windykacyjnej reklamy!
Co to wszystko będzie oznaczać dla ludzi, którzy są przedmiotem działań windykacyjnych?
Ustawa będzie stosowana tylko wobec konsumentów. Ma im dać poczucie bezpieczeństwa. Dziś windykatorów nie obejmują żadne procedury, działają oni na zasadzie swobody wolności gospodarczej. W najlepszym wypadku sposób ich postępowania regulują kodeksy dobrych praktyk największych firm windykacyjnych. Brakuje jednolitych zasad funkcjonowania tej branży i nadzoru.
Jakie konkretnie instrumenty mają gwarantować to bezpieczeństwo?
Będzie można wnosić specyficzne środki zaskarżenia. Windykator będzie musiał pouczyć daną osobę, że ma do tego prawo. Będzie też można złożyć sprzeciw, skutkujący zaprzestaniem czynności windykacyjnych. Wreszcie będzie można złożyć reklamację do firmy windykacyjnej. Po wyczerpaniu trybu reklamacyjnego możliwe będzie wniesienie zastrzeżeń do organu nadzoru, czyli ministra właściwego do spraw gospodarki. Ten z kolei - w przypadku stwierdzenia systemowych nieprawidłowości - będzie zawiadamiał Komisję Nadzoru Finansowego. Do czasu rozstrzygnięcia reklamacji oraz zastrzeżenia przez organ nadzoru windykacja będzie zawieszona. Podmiotom, które nie zastosują się do określonych w prawie zasad prowadzenia windykacji, resort rozwoju oraz Komisja Nadzoru Finansowego będą mogły wymierzyć karę - odpowiednio do 100 tys. zł i do 500 tys. zł.
Coś jeszcze?
Zabraniamy np. przesyłania wezwań otwartymi kanałami, oklejania mieszkań tak, by wszyscy sąsiedzi widzieli, że dana osoba jest przedmiotem zainteresowania firmy windykacyjnej. Co więcej, wizyty windykatora w miejscu zamieszkania osoby zobowiązanej możliwe będą jedynie po wcześniejszym uzgodnieniu, za wyraźną zgodą danej osoby. Przy czym - w przypadku braku możliwości nawiązania kontaktu - niedopuszczalne będą wizyty windykatora w domu w dniach ustawowo wolnych od pracy oraz w pozostałych dniach tygodnia w godzinach od 17 do 9.
Wychodzimy z założenia, że nawet dłużnik ma prawo do ochrony ze strony państwa, do tego, żeby go nie nękać. W demokratycznym, cywilizowanym państwie tylko aparat państwowy ma prawo do stosowania środków przymusu. Dlatego przewidujemy też zmiany prawa karnego i kodeksu wykroczeń. W tej chwili przepisy karne obejmują np. firmy ochroniarskie i usługi detektywistyczne, a przecież w przypadku windykacji mamy do czynienia ze zdecydowanie większą ingerencją w prawa i wolności obywatelskie.
Co przewidują te propozycje?
Podszywanie się pod komorników będzie przestępstwem. Przestępstwem będzie również podejmowanie czynności egzekucyjnych bez upoważnienia, a także uporczywe niepokojenie w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności.
Jeżeli następstwem działań windykatora będzie targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca będzie podlegał karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 12 lat.
Chcemy też ukrócić zjawisko tzw. czyścicieli kamienic. Proponujemy zatem zaostrzenie kar za stosowanie przemocy, bezprawnych gróźb, utrudnianie korzystania z mieszkania, jeżeli ich celem jest wymuszenie opuszczenia lokalu mieszkalnego. Takie zachowanie będzie podlegało karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Co jeszcze zmieniacie?
Chcemy ujednolicić okres przedawnienia roszczeń w odniesieniu do konsumentów i prowadzących działalność gospodarczą. Dziś w przypadku działalności gospodarczej termin przedawnienia wynosi 3 lata, a termin roszczenia przeciwko konsumentowi, stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu, upływa dopiero po 6 latach. Uważam, że roszczenie przeciwko konsumentowi także powinno przedawniać się z upływem 3 lat.
Proponujemy także zmiany dotyczące przekazywania informacji do biur informacji gospodarczej. Dziś wierzyciel może przekazać do BIG dane o zobowiązaniu dłużnika-konsumenta, gdy m.in. łączna kwota jego wymagalnych zobowiązań wynosi co najmniej 200 zł oraz są one wymagalne od co najmniej 30 dni. Proponujemy podniesienie tych progów tak, by łączna kwota wymagalnych zobowiązań dłużnika-konsumenta wynosiła co najmniej 500 zł oraz by były one wymagalne od co najmniej 60 dni.
Proponujemy też, aby do BIG można było przekazywać informacje o zobowiązaniu dłużnika-konsumenta tylko wtedy, gdy nie upłynęły 3 lata od dnia wymagalności zobowiązania.
W przypadku dłużnika niebędącego konsumentem łączna kwota wymagalnych zobowiązań wobec wierzyciela ma wynosić co najmniej 1000 zł oraz mają one być wymagalne od co najmniej 30 dni. Dziś jest to 500 zł.
Jak odpowie pan na zarzuty o ingerowanie w wolność gospodarczą, chęć zniszczenia branży?
Żadne słowo w tym projekcie nie ogranicza swobody działalności gospodarczej. Działalność ta w tej chwili ingeruje w konstytucyjnie chronione prawo do prywatności, nienaruszalności mieszkania czy ochrony dóbr osobistych, wizerunku, dobrego imienia, czci, godności osobistej. Dlatego trzeba ją uregulować.
A na ile propozycja ta jest reakcją na aferę GetBacku?
Raport Najwyższej Izby Kontroli na temat afery GetBack może być uzasadnieniem dla tej ustawy. Wprost wdrażamy szereg rekomendacji NIK z raportu w tej sprawie. Ustawa ma zapobiec powtórce tamtych wydarzeń.
Na jakim etapie są prace legislacyjne w tej sprawie, kiedy projekt może trafić na posiedzenie Rady Ministrów?
Składamy właśnie wniosek o wpisanie projektu do wykazu prac rządowych.
Planujecie konsultacje publiczne projektu?
Tak, oczywiście. Czas w tej sprawie ma jednak znaczenie. Pandemia zakłóciła funkcjonowanie gospodarki i wywarła poważny wpływ na konsumentów, w tym kredytobiorców. Wiele rodzin utraciło stabilność finansową. Dlatego chcemy, by ustawa weszła w życie już 1 stycznia 2023 r. ©℗
Dziś windykatorów nie obejmują żadne procedury. W najlepszym wypadku sposób ich postępowania regulują kodeksy dobrych praktyk największych firm windykacyjnych. Brakuje jednolitych zasad funkcjonowania tej branży i nadzoru
Rozmawiała Sonia Sobczyk-Grygiel