Poprawki w tych sprawach zgłosił senator Aleksander Pociej (KO), przewodniczący senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji. Jak wyjaśnia w rozmowie z DGP, były one motywowane licznymi prośbami m.in. z sądów obawiających się, że nie zdążą przeszkolić ludzi, by od lipca wdrożyć Krajowy Rejestr Zadłużonych. – Muszę przyznać, co rzadko robię, że w tym przypadku ministerstwo stanęło na wysokości zadania i przyjęło tę argumentację – mówi senator Pociej.
Oprócz prezesów sądów i parlamentarzystów przesunięcie terminu wejścia ustawy w życie, według MS, postulowały też ZUS i KAS. – Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Krajowa Administracja Skarbowa poprosiły o wprowadzenie zautomatyzowanego, a nie manualnego przekazywania informacji do systemu – tłumaczy MS w odpowiedzi dla nas. Jak dodaje, nowe funkcje wymagają korekty w budowanym systemie i dodatkowego czasu na wdrożenie.
– Wnioski o przesunięcie terminu zgłaszali także doradcy restrukturyzacyjni, syndycy i urzędy gmin, które chcą zorganizować dodatkowe szkolenia z zakresu korzystania z nowego systemu – podaje ministerstwo.
Reklama
Wreszcie, wskazuje MS, podczas posiedzeń Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji do przesunięcia wdrożenia Krajowego Rejestru Zadłużonych przychyliła się Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Powód to konieczność budowy usług pozwalających automatycznie wymieniać się informacjami pomiędzy systemami różnych urzędów.
To będzie rewolucja

Reklama
Krajowy Rejestr Zadłużonych ma całkowicie zelektronizować obsługę spraw restrukturyzacyjnych i upadłościowych. Przepisy o KRZ wdrożą do naszego prawa rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2015/848 w sprawie postępowania upadłościowego. Zgodnie z nim państwa członkowskie mają ustanowić i prowadzić na swoim terytorium co najmniej jeden rejestr, w którym ogłasza się informację o postępowaniach upadłościowych.
– O Krajowym Rejestrze Zadłużonych rozmawiamy od 2015 r. Poprzednia data jego wejścia w życie przypadała na grudzień 2020 r. Przesunięto ją na 1 lipca 2021 r., a teraz znowu ma być przełożona. Tymczasem wprowadzenie KRZ ma kapitalne znaczenie – to operacja o ogromnym rozmachu – porównywalna z przesiadaniem się z syrenki do mercedesa – podkreśla w rozmowie z DGP Karol Tatara, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny i radca prawny, założyciel Kancelarii Prawa Restrukturyzacyjnego i Upadłościowego Tatara i Współpracownicy.
Jak zaznacza, można jednak wykorzystać tę sytuację do zmiany sposobu wprowadzenia tego systemu.
Zdaniem Tatary wydaje się, że wart rozważenia jest ewolucyjny, zamiast rewolucyjnego, sposób przejścia do nowego modelu. Mógłby temu służyć np. jego pilotaż w kilku wybranych sądach.
– Przepisy w obecnym kształcie zakładają gwałtowną zmianę obecnego papierowego systemu na elektroniczny KRZ. Wraz z jego wprowadzeniem dotychczasowy obieg papierowych dokumentów ma przestać istnieć. A co będzie, jeśli w nowym systemie coś nie zadziała? To byłaby katastrofa. Lepiej mieć zatem wróbla w garści niż gołębia na dachu – uważa mecenas.
Podobną opinię ma adwokat dr Patryk Filipiak, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny, wspólnik w Kancelarii FILIPIAK BABICZ LEGAL. Jego zdaniem zmiana ta podyktowana jest stopniem zaawansowania prac informatycznych nad systemem KRZ.
Przyznaje on, że oczywiście wszyscy bardzo potrzebujemy rejestru i związanego z jego wprowadzeniem przyspieszenia i uproszczenia postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych, ale przy tak fundamentalnej i historycznej zmianie najgorsze, co może się zdarzyć, to niesprawnie działający system. Jak dodaje, zdecydowanie woli zatem zaczekać kolejne pięć miesięcy i otrzymać sprawne narzędzie.
– Wyobraźmy sobie sytuację, w której z powodu braków niektórych funkcjonalności syndyk nie może podzielić zgromadzonych w masie upadłości środków pomiędzy wierzycieli. To wywołałoby lawinę roszczeń oraz reputacyjne trzęsienie ziemi, którego odium spadłoby na wszystkie organy postępowania, a nie tylko na twórców systemu – przestrzega Filipiak.
Uproszczona ścieżka przedłużona
Druga kluczowa poprawka Senatu zmienia tarczę antykryzysową 4.0, czyli ustawę z 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu w związku z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. z 2020 r. poz. 1086 ze zm.). Przedłuża ona termin obowiązywania uproszczonej restrukturyzacji z 30 czerwca 2021 r. na 30 listopada 2021 r.
Przy czym, zwraca uwagę mec. Filipiak, od 1 grudnia wejdą w życie przepisy zmieniające postępowanie o zatwierdzenie układu, które w swej istocie odpowiadają przepisom o postępowaniu uproszczonym.
– Bardzo niekorzystne byłoby, gdyby uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne, które wykorzystuje ok. 90 proc. poddających się tej procedurze, przestało obowiązywać 30 czerwca i od lipca do grudnia z rozwiązania tego nie można byłoby korzystać. Skutki tego – zwłaszcza w kontekście pandemii – byłyby fatalne – podkreśla Karol Tatara.
Entuzjastycznych opinii o uproszczonej restrukturyzacji, jak pisaliśmy wcześniej, nie podzielają organizacje biznesowe skupione w Radzie Przedsiębiorczości. Uważają ją za niepełne i prowizoryczne rozwiązanie. Ich zdaniem nie tworzy ono efektywnych ram prawnych dla transparentnego dialogu dłużnika z wierzycielami prowadzącego do uzgodnienia propozycji układowych.
Sejm ma głosować nad poprawkami Senatu w tym tygodniu. Z uwagi na to, że popiera je resort sprawiedliwości, należy spodziewać się ich zaakceptowania. Jak relacjonowaliśmy, podobne poprawki – dotyczące przesunięcia uruchomienia KRZ – posłowie opozycji zgłaszali na etapie prac sejmowych. Wówczas wiceminister sprawiedliwości Michał Woś uspokajał jednak, że resort nie spodziewa się komplikacji z uruchomieniem systemu 1 lipca tego roku, więc nie ma konieczności przesuwania terminu. Zapowiadał też szkolenia – w maju i czerwcu – m.in. dla sędziów i asesorów sądów upadłościowych i restrukturyzacyjnych.