UE oraz Indie od lat starały się wypracować kompleksowe porozumienie o współpracy handlowej. Pierwsze rozmowy rozpoczęły się w 2007 r., jednak w 2013 r. zostały one zawieszone z uwagi na brak konsensusu w kluczowych obszarach regulacyjnych, zwłaszcza w sektorze motoryzacyjnym. Dialog wznowiono w 2022 r. po niemal dekadzie impasu. Ostatecznie 27 stycznia br. zakończyły się uzgodnienia w sprawie umowy o wolnym handlu (FTA; Free Trade Agreement).

Choć ostateczny tekst umowy nie został jeszcze opublikowany, już wiadomo, że porozumienie to jest jednym z najistotniejszych instrumentów prawnych w obszarze wspólnej polityki handlowej UE z ostatnich lat. Skala projektu jest wyjątkowa.

Ważne! Na mocy porozumienia powstanie rynek odpowiadający za niemal 25 proc. światowego PKB i obejmujący ponad 2 mld ludzi.

Porozumienie wpisuje się w szerszą strategię dywersyfikacji kierunków handlu i łańcuchów dostaw.

Handel i usługi – trend wzrostowy

Współpraca gospodarcza UE i Indii już teraz dynamicznie się rozwija. W ciągu ostatniej dekady wartość wymiany handlowej między tymi rynkami wzrosła o blisko 90 proc., osiągając w 2024 r. poziom 120 mld euro. UE jest obecnie największym partnerem handlowym Indii. Odpowiada za 11,5 proc. ich obrotów towarowych.

Równie silny trend widać w usługach. Ich wartość niemal się podwoiła w ciągu trzech ostatnich lat i przekroczyła 59 mld euro. UE pozostaje także największym inwestorem zagranicznym w Indiach pod względem bezpośrednich inwestycji kapitałowych. Nowa umowa ma wzmocnić te tendencje i nadać im stabilne ramy prawne. Ma też znaczenie geopolityczne wobec napięć w relacjach z Chinami oraz zmiennej polityki celnej Stanów Zjednoczonych. Umowa z Indiami, po zawarciu porozumienia z państwami Mercosuru, to następny krok w stronę poszerzania sieci partnerstw gospodarczych UE poza dotychczasowe kierunki.

Co obejmie liberalizacja?

Trzon porozumienia stanowi stopniowe znoszenie barier taryfowych. Według zapowiedzi Komisji Europejskiej, zniesione lub obniżone będzie 90 proc. obowiązujących ceł. Ma to otworzyć indyjski rynek m.in. dla europejskiej chemii, tekstyliów i ceramiki, a także kosmetyków i maszyn. Wielkie nadzieje z umową wiąże branża motoryzacyjna. Indie są dziś trzecim rynkiem motoryzacyjnym na świecie pod względem sprzedaży pojazdów, zaraz po USA i Chinach.

Ważne! Cła na europejskie samochody mają spaść ze 110 proc. do zaledwie 10 proc. Obniżka przez pierwszych pięć lat nie obejmie jednak aut elektrycznych.

Z kolei cła na części samochodowe zostaną całkowicie zniesione w okresie od 5 do 10 lat od zawarcia umowy. Uzgodnienia obejmują także wybrane produkty rolno-spożywcze, dotąd objęte cłami sięgającymi 36 proc. Po długich sporach negocjacyjnych strony zdecydowały się na częściowe otwarcie tego segmentu. Redukcja ma dotyczyć m.in. europejskich alkoholi, oliwy z oliwek oraz przetworzonych wyrobów żywnościowych, takich jak pieczywo czy słodycze.

Jednocześnie najbardziej wrażliwe sektory unijnego rolnictwa mają być w pełni chronione. Wyłączone mają być: wołowina, drób, ryż i cukier.

Uwaga! Wszystkie importowane z Indii produkty będą nadal musiały spełniać rygorystyczne unijne normy w zakresie ochrony zdrowia oraz bezpieczeństwa żywności.

Ułatwienia w świadczeniu usług

Umowa nie ogranicza się do towarów. Przewiduje również ułatwienia w świadczeniu usług oraz niespotykane dotąd w Indiach gwarancje dla sektora finansowego oraz przepisy ułatwiające mobilność specjalistów, co może mieć znaczenie dla firm technologicznych i projektowych działających transgranicznie.

Istotne jest natomiast to, że umowa nie reguluje dostępu do zamówień publicznych. Indie nie są stroną Porozumienia w sprawie zamówień rządowych (GPA) dotyczącego zamówień rządowych.

Uwaga! Oznacza to, że wykonawcy z tego państwa na rynku unijnym traktowani są jak podmioty z państw trzecich, bezpełnej gwarancji równorzędnego dostępu do zamówień publicznych.

Analogicznie przedsiębiorców z UE startujących w przetargach w Indiach będą obowiązywać przepisy krajowe, a umowa o wolnym handlu nie będzie nadawać im żadnych dodatkowych uprawnień. Indyjskie procedury zakupów publicznych przewidują co prawda mechanizm Global Tender Enquiries, który jest otwarty dla wykonawców z zagranicy. W takich postępowaniach wykonawcy spoza Indii mogą składać oferty na równych warunkach z lokalnymi podmiotami. Niemniej procedura ta podlega licznym ograniczeniom o charakterze protekcjonistycznym.

Mimo tych barier wykonawcy z Indii są obecni od dekad na europejskim rynku zamówień publicznych. Przykładem może być chorwacki przetarg o udzielenie zamówienia na przebudowę i rozbudowę 83-kilometrowej linii kolejowej Dugo Selo – Novska, z szacowanym budżetem 620 mln EUR. Z czterech złożonych ofert aż dwie pochodzą od wykonawców z Indii.

Polscy wykonawcy również prężnie działają na rynku azjatyckim:

  • EKOLOG, firma koncentrująca się na czystych technologiach, wygrała przetarg na budowę zintegrowanego centrum zarządzania odpadami stałymi dla lotniska w Bengaluru;
  • Solaris – jeden z czołowych producentów autobusów elektrycznych w Europie, wywodzący się z Polski – realizował wspólne przedsięwzięcie z indyjskim odpowiednikiem, JBM Auto, aby produkować tego typu pojazdy na rynek indyjski. Choć ostatecznie indyjski partner przejął pełną kontrolę nad tym projektem, pokazuje to potencjał dla transferu europejskich technologii transportowych na ten rynek.

Umowa otwiera drogę do szerokiej współpracy gospodarczej

Wskazuje się, że na umowie z Indiami zyskają przede wszystkim europejscy producenci zielonych technologii, rozwiązań dla górnictwa, a także przedsiębiorcy z branży zbrojeniowej. Strony zapowiedziały także pogłębioną współpracę w obszarze bezpieczeństwa morskiego, cyberbezpieczeństwa, technologii oraz zwalczania terroryzmu.

Postępująca urbanizacja Indii otwiera szerokie pole do współpracy także w zakresie infrastruktury komunalnej, np. przy oczyszczalniach ścieków, gospodarce odpadami stałymi, a także w sektorze transportu, w tym głównie kolei dużych prędkości.

Uwaga! Strony deklarują nacisk na rozwój odnawialnych źródeł energii czy sztucznej inteligencji. Umowa zapewni przedsiębiorstwom z UE uprzywilejowany dostęp do indyjskiego rynku usług, w tym do kluczowych sektorów takich jak transport morski i usługi finansowe. Może także ułatwić europejskim przedsiębiorcom proces przenoszenia produkcji do Indii. Z kolei firmy indyjskie mają mieć łatwiejszy dostęp do unijnego rynku takich towarów jak elektronika, chemikalia, tekstylia, produkty ropopochodne czy stal.

Zdecydowana większość przedstawicieli państw członkowskich postrzega umowę z Indiami jako korzystną z punktu widzenia rynku europejskiego, wskazując na jej potencjał w zakresie tworzenia nowych możliwości rozwoju oraz miejsc pracy. Doniosłe znaczenie ma również wynikające z porozumienia pogłębienie strategicznego partnerstwa pomiędzy UE a Indiami, wykraczające poza wymiar czysto handlowy i obejmujące szerszą współpracę geopolityczną i gospodarczą.

Jakie znaczenie ma umowa dla polskich przedsiębiorców

Polskie przedsiębiorstwa są od lat obecne na rynku indyjskim. Działają tam m.in. Canpack (producent opakowań), Polmor (producent konstrukcji stalowych) czy Billennium (usługi informatyczno-consultingowe).

Ważne! Wartość wymiany handlowej między Polską i Indiami w 2024 r. osiągnęła 5,7 mld dol. i wciąż systematycznie rośnie. Tym samym Polska jest największym partnerem handlowym i inwestycyjnym Indii w Europie Środkowo-Wschodniej.

Indie są obecnie piątą gospodarką świata, a wszystko wskazuje na to, że kraj ten awansuje na trzecią pozycję w tej kwalifikacji jeszcze w tej dekadzie. Polska może więc stanowić dla Indii swego rodzaju „bramę do Europy” jako kluczowy węzeł technologiczno-logistyczny. Podniesienie relacji dwustronnych do rangi partnerstwa strategicznego oraz rozwój inwestycji indyjskich koncernów technologicznych i przemysłowych w Polsce wzmacniają ten kierunek. Lokowane są tu centra badawczo-rozwojowe i operacyjne obsługujące całą Unię.

Już teraz obecność indyjskiego kapitału nad Wisłą jest wyraźna i zdywersyfikowana. Sektor nowoczesnych technologii i usług dla biznesu reprezentują globalni giganci tacy jak HCL Technologies, Tata, Wipro czy Infosys, którzy ulokowali w Polsce swoje centra operacyjne i badawczo-rozwojowe obsługujące rynki europejskie. Nie mniej istotny jest udział inwestorów przemysłowych (np. zakłady ArcelorMittal czy grupa Samvardhana Motherson), a także silna reprezentacja sektora farmaceutycznego.

Uwaga! Taka struktura inwestycji potwierdza, że polski rynek jest już nie tylko miejscem zbytu, ale też strategicznym zapleczem operacyjnym dla indyjskiej ekspansji w UE. Warto podkreślić, że ustalenia podjęte pomiędzy przywódcami UE oraz Indii przewidują uruchomienie pierwszego pilotażowego punktu kontaktowego UE w Indiach, który będzie wspierał legalną migrację wykwalifikowanych pracowników do UE, koncentrując się w pierwszej kolejności na specjalistach z sektora IT. Dla Polski mechanizm ten może stanowić istotne wsparcie w dalszym umacnianiu pozycji centrum biznesowego dla indyjskich inwestorów.

W latach 2013–2023 wartość wymiany handlowej pomiędzy Polską a Indiami wzrosła o 192 proc. Ze wstępnych analiz wynika, że wzrost eksportu może dotyczyć:

  • polskiego sektora maszynowego, w tym producentów maszyn górniczych czy urządzeń dla przemysłu ciężkiego, które obecnie objęte są cłem w wysokości 7,5 proc. – 15 proc.,
  • producentów specjalistycznego sprzętu medycznego,
  • sektora zielonych technologii czy też
  • sektora kosmetycznego.

Skuteczne zniesienie ceł powinno pomóc polskim przedsiębiorcom konkurować z globalnymi koncernami.

Nowy kierunek ekspansji dla Polaków

Podpisanie umowy pomiędzy UE a Indiami może być zatem impulsem dla redefinicji polsko-indyjskich relacji gospodarczych. Kierunek, który dotychczas wydawał się niedostępny, ma szansę przekształcić się w pełnoprawny, choć wymagający dla polskich inwestorów rynek zbytu. Zakończenie negocjacji UE–Indie szerzej niż kiedykolwiek wcześniej otwiera drogę do wykorzystania ogromnego potencjału ekonomicznego tego kraju w ramach polskiej ekspansji na rynki azjatyckie. ©℗