Pierwsza próba wdrożenia DSA do polskiego prawa była nieudana – prezydent Karol Nawrocki zawetował przygotowaną przez rząd i uchwaloną przez parlament nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Głowa państwa swoją decyzję uzasadniała tym, że podczas przeprowadzonego przez Sejm 4 listopada 2025 r. wysłuchania publicznego wiele organizacji postulowało wydzielenie przepisów zawartych w rozdziale pt. „Nakazy podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom, nakazy usunięcia ograniczeń nałożonych przez dostawcę usługi hostingu oraz nakazy udzielania informacji” projektowanej ustawy i przepracowanie ich w osobnej procedurze legislacyjnej.
Zawarty w tym rozdziale przepis uprawnia prokuratora, policję, organ Krajowej Administracji Skarbowej, uprawnionego z tytułu praw autorskich lub praw pokrewnych, a także usługobiorcę do złożenia wniosku o wydanie nakazu podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom polegającego na uniemożliwieniu dostępu do nielegalnych treści występujących w usłudze świadczonej przez dostawcę usług pośrednich, których rozpowszechnianie może wyczerpywać znamiona czynu zabronionego.
Ministerstwo cyfryzacji przygotowało dwa projekty
Po wecie prezydenta Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało dwa osobne projekty mające na celu wdrożenie DSA. Jeden dotyczy blokowania w sieci nielegalnych treści, a drugi ustanawia prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej koordynatorem usług cyfrowych. W jednym z nich, podobnie jak w zawetowanej ustawie, zawarto zamknięty katalog treści, jakie powinny podlegać blokowaniu. I chociaż Kancelaria Prezydenta oceniła fakt wpisania zamkniętego katalogu pozytywnie, to jednocześnie, wetując poprzednią wersję ustawy, podkreśliła, że „do oceny tego rodzaju ewentualnych naruszeń wymagane i konieczne jest przeprowadzenie postępowania sądowego (…)”.
Wątpliwości Nawrockiego budził też mechanizm administracyjnego blokowania treści w internecie przewidziany w ustawie, czyli przekazanie rządowym organom wykonawczym, w szczególności prezesowi UKE, uprawnienia do blokowania treści bez uprzedniego orzeczenia sądu.
DSA. Co uważa prezydent
Pytany o nowe projekty zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta Adam Andruszkiewicz w rozmowie z DGP podkreśla, że intencją prezydenta jest jak najwęższe implementowanie do polskiego porządku prawa unijnego, w tym również DSA.
- Życzymy sobie, aby rząd przy tej implementacji nie dodawał prawa nadmiarowego, które naszym zdaniem powodowało zagrożenie dla wolności słowa. A takie przepisy były zawarte w zawetowanej ustawie, np. te dające zbyt daleko idące uprawnienia prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej, jeśli chodzi o ingerowanie w treści zamieszczone w internecie. Dlatego apelujemy do Ministerstwa Cyfryzacji, aby kontynuowało tę drogę, jaką nakreśliło, czyli oddzielenie czystego DSA i ewentualnych dodatkowych pomysłów, które rząd chce przedstawić – mówi Andruszkiewicz.
Dopytywany, czy to oznacza, że obie ustawy oparte na przygotowanych przez MC projektach mogą liczyć na podpis prezydenta, odparł, że na tym etapie tego nie wie, jednak to, że doszło do rozdzielenia tych dwóch kwestii, zwiększa szansę na to, że głowa państwa nie zawetuje tej, która wprowadza „czyste DSA”.
Równocześnie sejmowa komisja cyfryzacji opowiedziała się za ponownym uchwaleniem zawetowanej nowelizacji projektu ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.