- Idę rano po Solpadeinę, stoi postać, jej głowa jest w dymie, zwykle są tu staruszki i starcy, nie sądziłem, że spotkam dziewczynę. (…) Kolej już na mnie, mówię: "Przepani, Solpa w rozpuszczalnej tabletce. Już pan tamtą zużył, był pan w środę. To jest silny proszek, więc dać nie mogę" – śpiewa znany polski raper Taco Hemingway w piosence „Zakochałem się pod apteką”. Na co reaguje Główny Inspektorat Farmaceutyczny, a prawnicy zaczynają się zastanawiać, gdzie kończy się wolność artystyczna, a zaczyna ochrona znaku towarowego.

Solpadeine jest silnym lekiem przeciwbólowym, zawierającym paracetamol, kofeinę i kodeinę – to ostatnie to opioid, który w organizmie jest metabolizowany do morfiny. Ma też działanie odurzające, dlatego wydawanie z apteki leków z kodeiną jest objęte szczególnym nadzorem. Pracownik apteki ma prawo odmówić sprzedaży leku, jeśli podejrzewa, że może on zostać użyty w celach pozamedycznych.

Z perspektywy słuchacza Solpadeine jest w tym przypadku elementem miejskiej opowieści. Z punktu widzenia producenta może być jednak chronionym znakiem towarowym o znacznej wartości biznesowej. Jak podkreśla Paulina Klisowska, prawniczka w zespole prawa nowych technologii w Grant Thornton, nazwy produktów leczniczych są często rejestrowane jako znaki towarowe, ponieważ budują rozpoznawalność, reputację i zaufanie pacjentów.

To odróżnia je od nazw substancji czynnych, takich jak paracetamol czy ibuprofen, które – jako międzynarodowe nazwy niezastrzeżone – nie mogą być monopolizowane przez jednego producenta. Jednak fantazyjne nazwy handlowe często najsilniej zapadają w pamięć i zaczynają funkcjonować w języku potocznym niemal jak synonimy całej kategorii produktów.

Zakochany Taco Hemingway a prawo znaków towarowych

Rynek farmaceutyczny podlega szczególnym regulacjom wynikającym m.in. z ustawy Prawo farmaceutyczne oraz rozporządzeń Ministra Zdrowia dotyczących reklamy produktów leczniczych. Samo użycie nazwy leku w utworze muzycznym nie jest z góry zakazane. Kluczowe znaczenie ma kontekst. - Wykonawca może posłużyć się cudzym znakiem towarowym, jeżeli ma to charakter informacyjny lub fabularny i nie sugeruje komercyjnego powiązania z producentem – wskazuje Paulina Klisowska.

Prawo znaków towarowych reaguje dopiero wtedy, gdy oznaczenie jest używane „w funkcji znaku”, a więc w celu identyfikacji towaru lub jego pochodzenia. Utwór artystyczny, który jedynie opisuje rzeczywistość, co do zasady, mieści się poza tym zakresem. Problem zaczyna się wówczas, gdy odbiorca mógłby odczytać przekaz jako reklamę albo formę promocji produktu leczniczego.

- Tu mamy do czynienia z użyciem oznaczenia w kontekście narracyjnym i emocjonalnym, typowym dla twórczości muzycznej. Nie pojawia się sugestia współpracy z producentem ani elementy zachęty do zakupu – ocenia Paulina Klisowska.

Światowa popkultura pełna jest podobnych odniesień – od Xanaxu u Drake’a po Adderall u The Weeknda. Jak zauważa Paulina Klisowska, same wzmianki zwykle nie są nielegalne, ale często wywołują dyskusje, ponieważ zestawiają konkretne marki z kontekstami, które mogą być dla producentów wizerunkowo problematyczne.

Firmy farmaceutyczne obawiają się nie tylko naruszenia przepisów reklamowych, lecz także tzw. rozmycia znaku, czyli sytuacji, w której nazwa traci zdolność odróżniającą i zaczyna funkcjonować jako określenie ogólne. Dodatkowym ryzykiem są negatywne skojarzenia – nadużywanie substancji, autodestrukcyjny styl życia czy banalizowanie leczenia.

„Zakochałem się pod apteką” – a co na to Główny Inspektorat Farmaceutyczny?

Niedawno utworem Taco Hemingway’a zainteresował się również Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF). Urząd sprawdza, czy producent wyraził zgodę na wykorzystanie produktu. Jego szef Łukasz Pietrzak poinformował, że instytucja podjęła działania wyjaśniające. - Aby stwierdzić, że doszło do nieuprawnionej reklamy produktu leczniczego, musimy mieć pewność, czy taka zgoda istniała, czy też nie – powiedział Polskiej Agencji Prasowej. Dodał, że GIF nie ma kompetencji do karania artysty, a jego rola ogranicza się do ustalenia stanu faktycznego i ewentualnego zawiadomienia innych organów.

Szef GIF poinformował również, że skontaktował się z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, ponieważ jeden ze składników wspomnianych preparatów podlega przepisom ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.