Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną wprowadzająca do Polski unijny akt o usługach cyfrowych (DSA) czeka na podpis prezydenta. Wprowadza ona przepisy, według których prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej i prezes KRRiT, w przypadku treści wideo, będą mogli blokować nielegalne treści w internecie. W ustawie dokładnie określono, które treści łamiące prawo mogą być blokowane. Decyzje o blokowaniu będą wykonywane dopiero, gdy upłynie termin złożenia sprzeciwu do sądu przez stronę, której treści zostały zablokowane.
Eksperci zwracają uwagę, że dzięki przepisom DSA można się domagać, by wielkie platformy internetowe:
- przestrzegały własnych regulaminów i nie wpuszczały dzieci poniżej 13. roku życia
- nie kierowały do osób poniżej 16. roku życia treści sponsorowanych, które żerują na ich słabościach i zainteresowaniach
- projektowały swoje serwisy tak, by nie uzależniały i nie manipulowały naszą uwagą.
W swoim apelu eksperci zwracają uwagę, że to od podpisu prezydenta „zależą obecnie losy ustawy mającej chronić Polki i Polaków (także najmłodszych) przed szkodliwym wpływem platform (anty-)społecznościowych, takich jak TikTok, YouTube, Facebook czy WhatsApp.”
Sygnatariusze napisali, że na bazie działalności Nawrockiej, która założyła Fundację Blisko Ludzkich Spraw, wiedzą, że negatywny wpływ mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne oraz walka z hejtem i przemocą wobec dzieci są dla Pierwszej Damy tematami bliskimi i ważnymi.
„Zgadzamy się z każdym słowem Pani listu, wystosowanego w grudniu do Organizatorów i Uczestników konferencji „W sieci emocji” o zdrowiu psychicznym dzieci i młodzieży. Fundacja, której chęć założenia Pani ogłosiła, ma stawiać sobie za cel m.in. walkę z hejtem i przemocą w Internecie. Bardzo nas cieszy aktywność Pierwszej Damy dotycząca tak ważnego dla społeczeństwa problemu” – napisano w liście.
Platformy internetowe a samobójstwa dzieci
Eksperci zwracają uwagę, że złe doświadczenia związane z korzystaniem z mediów dotyczą nawet 31 proc. dzieci z klas 1-3 szkół podstawowych. „Najmłodsi stykają się tam z treściami gloryfikującymi samobójstwa, materiałami pornograficznymi, a nawet obrazami wykorzystywania seksualnego dzieci. Widoczność materiałów pornograficznych z udziałem dzieci na platformach internetowych rośnie w niepokojąco szybkim tempie, a ich twórcami są nawet siedmiolatki, ulegające szantażowi czy manipulacji. Hejt i agresywne treści, o których mowa w Pani liście, zalewają Internet, bo „opłacają się” zarówno publikującym, jak i samym platformom. Ich autorzy i autorki zyskują większą widoczność, a platformy odnotowują wzrost zaangażowania użytkowników i użytkowniczek, którzy – pod wpływem silnych emocji – spędzają coraz więcej czasu na scrollowaniu i komentowaniu. Tak działają algorytmy rekomendujące treści zoptymalizowane pod zysk, a nie dobrostan osób korzystających z platform internetowych” – czytamy w apelu do Nawrockiej.
Wskazano też, że zgodnie z regulaminami platform internetowych, takich jak Facebook, Instagram czy YouTube, serwisy te są przeznaczone dla osób powyżej 13. roku życia. Jednak platformy nie tylko nie dbają o szczelność swoich „bramek”, przepuszczając setki tysięcy dzieci, które mają mniej niż 13 lat, lecz także celowo uzależniają od swoich usług najmłodszych użytkowników przy pomocy swoich algorytmów.
Również Szymon Glonek z Dziennika Gazety Prawnej informował w grudniu, że według badań, w Polsce niemal 1,5 miliona dzieci w wieku 7–12 lat korzysta z TikToka, mimo że regulamin platformy dopuszcza użytkowników od 13. roku życia, a transmisje live tylko dla pełnoletnich. Weryfikacja wieku w praktyce nie istnieje. Wystarczy jedno kliknięcie.
Co więcej, zespół KidsAlert oraz niezależni dziennikarze udowodnili, że nowo założone konto „dziecka” już po kilku minutach otrzymuje treści rezygnacyjne, pornograficzne albo skrajnie niebezpieczne. To nie są jednostkowe przypadki. To efekt działania algorytmu, który premiuje emocje, szok i skrajności, bo one najbardziej angażują.
Gdy wyzwanie zabija
Jednym z najbardziej wstrząsających przykładów był Paracetamol Challenge. Dzieci nagrywały filmiki, na których brały coraz większe ilości leków przeciwbólowych, sprawdzając, jak długo „dadzą radę”. W zeszłym roku kosztowało to życie dwóch dziewczynek spod Warszawy. Gdy sprawa zaczęła robić się głośna, TikTok usunął hasztag, a część środowisk zaczęła twierdzić, że trend… nie istniał. Materiały dowodowe jednak istniały i były zabezpieczone.
Dzieci zagrożone w internecie. Bezradność rodziców
I właśnie na te problemy zwracają uwagę osoby i organizacje podpisane pod listem do Nawrockiej. „Co może zrobić ojciec, który zorientował się, że jego ośmioletni syn założył – bez jego wiedzy i zgody – konto na TikToku, a platforma nie dość, że nie zablokowała tej próby, to jeszcze zaczęła serwować dziecku treści pornograficzne? Co ma zrobić matka dwunastolatki, która przestała jeść, bo – szukając przepisów na potrawy z wysoką zawartością białka – wpadła w króliczą norę treści promujących diety i gloryfikujących anoreksję? Co ma zrobić rodzic dziecka, które wpadło w sidła internetowego pedofila lub któremu – w momencie autentycznego kryzysu – algorytm podsunął instrukcję, jak szybko i skutecznie popełnić samobójstwo?”.
Zwrócono uwagę, że obecnie osoby pokrzywdzone lub ich rodzice mogą zgłosić taką treść do platformy i czekać, często bez skutku, na reakcję lub wybrać jeszcze trudniejszą ścieżkę, czyli iść do sądu. „Na biurku Prezydenta Karola Nawrockiego czeka na podpis ustawa, która otworzy polskim rodzicom prostszą i skuteczniejszą metodę walki o bezpieczeństwo ich dzieci w Internecie. To ustawa wdrażająca w Polsce akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA) – unijną regulację, która powstała właśnie po to, by chronić prawa użytkowników i użytkowniczek w starciu z gigantami pokroju TikToka, Instagrama czy YouTube’a.
Bezpieczeństwo dzieci. DSA wzmocni rolę Komisji Europejskiej
„Głównym rozliczającym platformy za przestrzeganie tych zasad jest Komisja Europejska, ale to sygnały płynące od obywateli i obywatelek oraz organów z państw członkowskich wpływają na to, czy platforma dostanie dotkliwą karę finansową i czy będzie musiała zmienić zasady działania. Takim sygnałem może być np. skarga rodzica do polskiego urzędu. Tego rodzaju skarga, w przeciwieństwie do pozwu, nie wymaga nakładów finansowych ani znajomości prawa. Rodzice w całej Europie mogą już korzystać, i korzystają, z tego mechanizmu. My również chcemy mieć możliwość reagowania na krzywdy i nadużycia, jakich nasze dzieci doświadczają na platformach (anty)społecznościowych. Dlatego prosimy Panią o głos poparcia dla niezwłocznego wdrożenia DSA w Polsce” – czytamy w apelu do Pierwszej Damy.