statystyki

Nie tylko imigranci, czyli brexit z bardziej ludzką twarzą

autor: Bartłomiej Niedziński18.04.2016, 07:31; Aktualizacja: 18.04.2016, 07:55
20–30 proc. Brytyjczyków wciąż nie wie, jak zagłosuje.

20–30 proc. Brytyjczyków wciąż nie wie, jak zagłosuje.źródło: ShutterStock

Niezdecydowanych, jak głosować w referendum, za wyjściem z UE prędzej przekonają popularni politycy konserwatystów niż lider UKIP Nigel Farage. Będą mówić o korzyściach gospodarczych i uwolnieniu od jarzma.

To, że głównymi twarzami kampanii na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej będą minister sprawiedliwości Michael Gove i burmistrz Londynu Boris Johnson, a nie lider Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa Nigel Farage, zwiększa szanse brexitu. A w sytuacji, gdy liczba jego zwolenników i przeciwników jest taka sama, to może to mieć ogromne znaczenie.

Brytyjska komisja wyborcza rozstrzygnęła w zeszłym tygodniu, które z kampanii przed czerwcowym referendum w sprawie dalszego członkostwa kraju w Unii zyskają status wiodących. W obozie zwolenników pozostania w UE nie było konkurencji, bo jedyny wniosek złożyła ponadpartyjna grupa Britain Stronger in Europe, której liderem jest Stuart Rose, były prezes Marks & Spencer, ale czołową postacią będzie premier David Cameron. Ze strony zwolenników wyjścia wpłynęły trzy wnioski – od ponadpartyjnej grupy Vote Leave, od grupy Grassroots Out, w której główne role ogrywają Farage i jego UKIP, oraz od koalicji związków zawodowych i socjalistów TUSC.

W tej rywalizacji nie chodzi tylko o prestiż. Miano wiodącej kampanii oznacza możliwość wydania na kampanię do 7 mln funtów, dotację z budżetu w wysokości 600 tys. funtów, bezpłatne dostarczanie ulotek do wszystkich gospodarstw domowych w kraju oraz ogłoszenia w publicznych mediach, podczas gdy dla pozostałych kampanii limit wydatków wynosi 700 tys. funtów. Komisja uznała, że lepiej przygotowana i bardziej reprezentatywna jest Vote Leave, choć jej przewaga nad Grassroots Out nie była duża (TUSC się w tej rozgrywce nie liczyła). Po decyzji komisji część działaczy Grassroots Out mówiło o zaskarżeniu jej do sądu i pojawiły się nawet spekulacje, że w takim wypadku być może będzie konieczne przesunięcie referendum na październik, ale to raczej mało prawdopodobny scenariusz.


Pozostało jeszcze 58% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie