statystyki

Zandberg: PiS żyje złudzeniem, że kontroluje rzeczywistość

autor: Anna Wittenberg15.04.2016, 09:38; Aktualizacja: 15.04.2016, 09:48
Adrian Zandberg, historyk, doktor nauk humanistycznych, współzałożyciel i członek zarządu krajowego Partii Razem

Adrian Zandberg, historyk, doktor nauk humanistycznych, współzałożyciel i członek zarządu krajowego Partii Razemźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojciech Górski

Jak będzie wyglądała polityka bez Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego? - opowiada Adrian Zandberg, historyk, doktor nauk humanistycznych, współzałożyciel i członek zarządu krajowego Partii Razem.

Wyobraża pan sobie politykę bez Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego?

Oczywiście. To nie brak liderów jest największym problemem polskiej polityki. To, jak uzależniła się od kilku twarzy, pokazuje, jak jest społecznie niezakorzeniona. Życie polityczne jest tylko cieniutką warstewką, bierze w nim udział garstka ludzi. I w efekcie jest odklejone od życia społecznego.

I to był właśnie główny zarzut wobec Platformy w ostatnich wyborach: że „się odkleiła” od rzeczywistości.

Nie tylko Platforma, sposób, w jaki funkcjonują inne partie, także jest patologiczny. Myśmy się zbyt łatwo w latach 90. pogodzili z modelem, w którym politykę oglądamy tylko w telewizorze, a raz na cztery lata wybieramy odległych administratorów. Model życia politycznego, tak jak model gospodarki, który mamy dziś w Polsce, jest niewydolny i niezdolny do długiego trwania.

Przecież trwa od ponad 26 lat.

Nie do końca. Jeśli spojrzeć na gospodarkę, to czas po 1989 r. trzeba jednak podzielić na dwa okresy – dekadę transformacji i okres stabilizacji po wejściu do UE. Oba mają swoje grzechy. Grzechem pierwszego było wypchnięcie na margines znacznej części robotników, stworzenie zagłębi strukturalnego bezrobocia i ubóstwa. Grzechem drugiego – pogodzenie się z modelem wzrostu opartym na niskich kosztach pracy i śmieciowym zatrudnieniu. To różne rodzaje patologii, choć melodia w tej piosence jest dość podobna. Stąd wzięła się frustracja, której efekt widzieliśmy w dniu wyborów parlamentarnych. Liberalne elity idealizują Polskę przed 25 października, chciałyby dziś powrócić do tego, co było – ale to już jest niemożliwe.

To znaczy?

By ocalić to, co w Polsce było dobre – wolności polityczne, prawa obywatelskie, nadzieję na modernizację upodobniającą nas do państw Zachodu – musimy zmienić to, co było złe: przyzwolenie na nierówności, życiową niestabilność, brak bezpieczeństwa socjalnego, butę elit. A także sposób prowadzenia debaty, w której przez lata nie było miejsca dla ludzi niezgadzających się z jedynie słuszną narracją.

Obiecujecie, że inna polityka jest możliwa. A jak ona ma wyglądać?

Razem to eksperyment – tworzymy partię w pełni demokratyczną, która nie jest zbudowana wokół wodza. Ale to także polityka świadoma tego, że nie wszystkie ważne sprawy rozgrywają się w Warszawie. W naszej polityce wciąż dominuje myślenie, że to, co istotne, dzieje się na poziomie centralnym, więc jeśli chce się mieć wpływ, być skutecznym reprezentantem np. interesów pracowniczych – to można to robić tylko z pozycji władzy w kancelarii premiera. Dowcip polega na tym, że we współczesnym kapitalizmie władza jest mocno rozproszona. Nie jest tak, że można ją po prostu chwycić w dłoń jak Bismarck i powiedzieć „teraz kontrolujemy rzeczywistość”.

Ale przecież tak rządzi PiS.

Oni żyją złudzeniem, że tak się da. Że w późnym kapitalizmie to jest możliwe. A nie jest. Władza jest zdecentralizowana, często nie znajduje się pod kontrolą instytucji publicznych, tylko w prywatnym biznesie albo na jego styku z samorządem. Widać to w specjalnych strefach ekonomicznych. To nie rząd kształtuje tam stosunki pracy, tylko właściciele, którzy nieformalnie umawiają się, że nie płacą zatrudnionym powyżej pewnej stawki godzinowej. To są przestrzenie realnej władzy i to są miejsca, gdzie trzeba interweniować, upominać się o prawa.

Widzicie swoją misję w pracy u podstaw?

Ostatnio udało nam się doprowadzić do tego, że Uniwersytet Łódzki renegocjuje umowy z ochroniarzami. Zebraliśmy świadectwa ludzi, którzy pracują za 5 zł za godzinę, i z ich sprawy zrobiliśmy jeden z głównych tematów trwającej na uczelni kampanii rektorskiej. To nie są rzeczy, które trafią do głównego wydania „Faktów” TVN. Ale Razem nie działa jak typowa partia polityczna, która aktywizuje się tylko w okresie wyborów. My staramy się budować elementarną wiarygodność.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (14)

  • Miłosz(2016-04-15 11:52) Zgłoś naruszenie 3217

    Tak dalej Adrian !

    Odpowiedz
  • oby tak dalej(2016-04-15 21:58) Zgłoś naruszenie 1910

    Wreszcie istnieje w Polsce jakaś sensowna partia, która daje nadzieję, że coś się może zmienić na lepsze. Szkoda, że Razem istnieje dopiero rok.

    Odpowiedz
  • xyz(2016-04-15 22:59) Zgłoś naruszenie 166

    Jestem za Partią Razem!!!

    Odpowiedz
  • zniesmaczony(2016-04-15 12:37) Zgłoś naruszenie 1342

    O złudzeniach, którymi żyje Pan, Panie Zandberg - trudno nawet opowiadać... ale tak to jest jak się historyk bierze za politykę... bezużyteczne na rynku pracy umiejętności zmuszają do wykonywania prostej pracy, która jest w zasięgu ręki. Ja bym jednak wolał, żeby historycy - jeżeli nie mają pracy - brali się za coś jeszcze prostszego i mniej wymagającego...

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • ćwierkacz(2016-04-15 16:28) Zgłoś naruszenie 1216

    Pan Zandberg postuluje umowy o pracę dla każdego a sam siedzi na stawce liniowej jako przedsiębiorca ze swoją jednoosobową działalnością gospodarczą i trzepie grubą kasę pracując dla zagranicy i jednocześnie oszczędzając na ZUS-ie, pracując na uczelni. Jest zatem beneficjentem systemu i politycznym oszustem, jak każdy inny polityk w tym kraju. Do wglądu: NIP 9512065941, REGON 146627823.

    Odpowiedz
  • Cymbalistów było wielu .... (2016-04-15 13:37) Zgłoś naruszenie 1132

    Złudzenie Zandberga , że kiedyś zaistnieje w Sejmie co najmniej płonne. Dziś 3 % poparcia, a gadka jak u marszałka senatu( krasnoludków). Przerost formy nad treścią. Nawet diaspora mu nie pomoże.

    Odpowiedz
  • Bert(2016-04-16 12:59) Zgłoś naruszenie 76

    Panu Zandbergowi wydaje się, że odkrył magiczną formułę na politykę we współczesnym świecie, a tak po prawdzie, to tylko terminuje w politycznym przedszkolu i bawi się w nim w króla-filozofa. Ale nie jest bez talentu, więc jeśli nie zboczy w bagno i jeszcze wiele się nauczy, to może będzie z niego kiedyś jakiś pożytek dla ludzi.

    Odpowiedz
  • osobno(2016-04-15 21:49) Zgłoś naruszenie 414

    Panie Zandberg, ale przecież tak naprawdę to Pan rozdał karty w wyborach do parlamentu, bo zabierając głosy lewicy sprawił Pan, że teraz Kaczyński robi z nami, co chce. Gdyby nie ta Pańska Partia Razem, lewica dostałaby zapewne ok. 10 % głosów i weszłaby do parlamentu, a PiS nie miałoby większości i mielibyśmy dziś zupełnie inną Polskę. Po jaką cholerę żeście właściwie założyli tę partię? Żeby rozbić i osłabić lewicę?.... No, to mamy efekty. Niech Pan teraz nie psioczy na PiS, bo dzięki Panu mają większość! Co dla Pana właściwie znaczy "razem", skoro lewica na skutek Pańskich działań została rozbita?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-04-17 00:00) Zgłoś naruszenie 11

    KAŻDA partia polityczna w obecnym systemie politycznym stanie się swoją kreaturą i skończy jako partia wodza i kolesi. Brak realnego wpływu wyborców na skład reprezentacji partyjnej prowadzi do proces odrealnienia i degrengolady moralnej

    Odpowiedz
  • Większość (2016-04-15 16:35) Zgłoś naruszenie 14

    Czy UN jest z mniejszości? Z tej dyskryminowanej mniejszości?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie