statystyki

Radykalny islam na Bałkanach

autor: Mariusz Janik04.12.2015, 07:10; Aktualizacja: 04.12.2015, 09:40
The Islamic State

„Państwo Islamskie założyło na Bałkanach tajną bazꔟródło: Wikimedia Commons

„Państwo Islamskie założyło na Bałkanach tajną bazę”, „bojownicy kalifatu uderzą na Europę przez Bałkany” – czytamy raz po raz. Alarmujące wieści rzadko mają jednak ciąg dalszy. Na Bałkanach są radykałowie – tyle że dosyć senni

Husein „Bilal” Bosnić potrafił błysnąć, zwłaszcza podczas najważniejszych, piątkowych kazań. – Osama bin Laden to męczennik. Zawsze pozostanie żywy, jako że zginął, krocząc drogą Allaha – rzucił tuż po tym, jak amerykańscy komandosi dopadli lidera Al-Kaidy w Pakistanie. Przy innej okazji wezwał Serbów i Chorwatów, by płacili specjalny podatek, jaki przewiduje Koran dla innowierców, a kiedy indziej wspomniał jeszcze o jednoczeniu ziem muzułmańskich. – Z pasami szahida na piersiach utorujemy sobie drogę do raju, piękny dżihad rozpościera się nad Bośnią – intonował w jednej z osobiście ułożonych pieśni, w końcu jest muzykiem. – Inszallah, Ameryka zostanie zniszczona – dośpiewywał.

Nic dziwnego, że Bosnicia od dawna miały na oku bośniackie służby bezpieczeństwa. Jego piątkowe kazania uchodziły mu jeszcze płazem – nawet to, które wylądowało na YouTube, z wezwaniem do przyłączania się do Państwa Islamskiego. W mediach prezentował się dwuznacznie, balansując na krawędzi apologii terroryzmu: włoskiej gazecie „La Repubblica” powiedział choćby, że amerykański dziennikarz James Foley był „szpiegiem” i jego egzekucja była „usprawiedliwiona”. – My, muzułmanie, wierzymy, że pewnego dnia cały świat będzie jednym państwem islamskim – zapewniał. – Naszym celem jest upewnić się, by nawet Watykan był muzułmański. Może tego nie doczekam, ale ten czas nadejdzie – odgrażał się. Dociskany w wywiadach dla rodzimych stacji telewizyjnych, osuwając się w fotelu dla gościa, Bosnić monotonnym głosem cytował Koran i udzielał wymijających odpowiedzi. Za to jego zwolennicy potem rzucali gromy na głowy prowadzących, odsądzając ich od czci i – nomen omen – wiary.

Nic dziwnego, że bośniackie służby bezpieczeństwa długo nie wiedziały, jak sobie z tym problemem poradzić. Ponad dwa lata temu próbowano go przyskrzynić za poligamię – Bosnić pomieszkiwał pod jednym dachem w towarzystwie czterech kobiet (oraz 18 dzieci) i choć tylko jedna była oficjalną małżonką, tajemnicą poliszynela było, że pozostałe pełnią analogiczną funkcję. Bezskutecznie, kobiety zeznawały na korzyść głowy rodziny. Wreszcie jesienią ubiegłego roku przyszła kryska na Matyska.


Pozostało 88% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie