statystyki

Lewestam: Sprawiedliwość stała się zakładnikiem Facebooka. Czyli korporacji

autor: Karolina Lewestam20.11.2015, 08:30; Aktualizacja: 20.11.2015, 10:13
facebook-smartfon-komputer

Facebook na zamachy zareagował błyskawicznie.źródło: ShutterStock

Gdy dzieją się rzeczy ważne, lud wylega na agorę, by dyskutować, myśleć, wygłaszać argumenty, obrzucać się inwektywami, brać się za łby. Takie jest odwieczne prawo historii i tak też się stało po zamachach w Paryżu. Na agorze w wersji 2015, czyli Facebooku i Twitterze, momentalnie rozległy się szum, tumult, wrzawa. Jeden krzyczał: „Czy widzicie wreszcie, lewaki nieszczęsne, że nieszczęście i bomby na Europę sprowadzacie?”.

Drugi pisał: „Ty ksenofobie żałosny, to przed tą bombą właśnie uchodźca ów ucieka” (załączony werset z Koranu o pokoju). I tak rozmowa się toczy, nie po to, by się zgodzić, ale by opinię własną lepiej wykształcić, inteligentniej przyłożyć przeciwnikowi, odnaleźć kolejne argumenty na słuszność własnych tez. Proces to zasadniczo chwalebny, bo choć nie kończy się zgodą, to przynajmniej samopoznaniem, a to już zawsze coś, zwłaszcza w kulturze tak narcystycznej jak nasza, gdzie rzeczywista komunikacja jest poniekąd rodzajem zdrady samego siebie. Uwagę moją jednak przyciągnęło tym razem coś innego, nie tyle tłum, nie tyle dyskusja, ile sam rynek, sama infrastruktura demokratycznej wymiany myśli. Wnioski z obserwacji są dość ponure, ale zacznijmy od początku. A konkretnie od flagi.

Fraternité


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie