statystyki

Protektorat Grecja pod kuratelą Berlina i Unii

autor: Bartłomiej Niedziński14.07.2015, 07:45; Aktualizacja: 14.07.2015, 08:37
Grecja, finanse, biznes

Rząd zaakceptował wszystko. Grecy już mówią, że ich upokorzonoźródło: ShutterStock

Ateny muszą się zgodzić na ścisłą kontrolę. Wierzyciele narzucą im prawo regulujące kwestie fundamentalne: podatki i wiek emerytalny

Do jutrzejszego wieczora grecki parlament ma czas na przyjęcie czterech kluczowych ustaw, co jest warunkiem wstępnym rozpoczęcia negocjacji nad trzecim pakietem pomocowym dla Aten. I bynajmniej nie będzie to formalnością – wprawdzie na zakończonym wczoraj rano szczycie udało się uniknąć najgorszego scenariusza, czyli wyjścia Grecji ze strefy euro, ale ceną dla niej będzie jeszcze większa kontrola ze strony europejskich instytucji, niż była to tej pory.

Cztery ustawy, o które chodzi w pierwszej kolejności, dotyczyć mają: ograniczenia liczby towarów i usług objętych niższą stawką VAT, aby zwiększyć w ten sposób dochody państwa; podniesienia od 2022 r. wieku emerytalnego do 67. roku życia i wycofania od 2019 r. zapomóg dla najbiedniejszych emerytów, co ma być początkiem całościowej reformy systemu emerytalnego; wprowadzenia całkowitej niezależności państwowego urzędu statystycznego ELSTAT od polityków oraz przyjęcia wynegocjowanego porozumienia. Gdy zostaną one przegłosowane w greckim parlamencie, ratyfikacją porozumienia zajmą się pozostałe państwa strefy euro – co powinno nastąpić do końca tygodnia – i dopiero wtedy mogą ruszyć rozmowy o kolejnym bailoucie. Według wstępnych wyliczeń będzie on wynosił 82–86 miliardów euro.

To, że strefa euro jeszcze raz zdecydowała się wyłożyć pieniądze na ratowanie Grecji przed bankructwem, tylko na pierwszy rzut oka może się wydawać sukcesem Aleksisa Tsiprasa. Jest zupełnie odwrotnie, bo grecki premier musiał przyjąć warunki, które znaczna część jego rodaków już określa jako upokarzające. – Tu nie ma zwycięzców czy pokonanych. Nie uważam, by Grecy zostali upokorzeni ani by pozostałe kraje straciły twarz – oceniał przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Bardziej realistycznie ocenił sytuację premier Malty Joseph Muscat. – Grecki rząd zaakceptował praktycznie wszystko. Zaakceptował wszystkie kluczowe i niezbędne punkty – powiedział. Na dodatek Tsipras przyjął warunki bardziej rygorystyczne niż te z końca ubiegłego miesiąca, które de facto odrzucił, rozpisując referendum.

Te ustawy, które najpewniej głosowane będą w środę, to dopiero początek. Potem Grecja ma przedstawić plan całościowej reformy systemu emerytalnego, zliberalizować prawo pracy, m.in. pozwalając na handel w niedzielę, otwierając część koncesjonowanych zawodów oraz zmieniając przepis na temat zbiorowych układów pracy i strajków. Poza tym wzmocnić sektor finansowy m.in. poprzez zajęcie się sprawą niespłacalnych kredytów i ograniczenie wpływów politycznych. Ograniczyć koszty administracji publicznej i możliwość wpływów politycznych także na tę dziedzinę. I wreszcie sprywatyzować sieci przesyłu energii. Właśnie prywatyzacji dotyczy kolejny punkt, jeden z najbardziej kontrowersyjnych.

Część greckich aktywów zostanie przetransferowana do specjalnego niezależnego funduszu, który je sprywatyzuje. Z uzyskanych w ten sposób 50 mld euro połowa pójdzie na sfinansowanie dokapitalizowania greckich banków, a po jednej czwartej – na zmniejszenie długu oraz na inwestycje. Według pierwszej propozycji fundusz miał mieć zewnętrzny nadzór, stanęło na tym, że będzie on powołany i zarządzany przez Greków, ale pod kontrolą unijnych instytucji, czyli sprowadza się to niemal do tego samego. Co więcej, Europejski Bank Centralny i ministrowie finansów strefy euro będą ściśle monitorowali postępy w wypełnianiu uzgodnionych warunków, a wszystkie kluczowe projekty legislacyjne, zanim trafią pod obrady parlamentu lub do konsultacji społecznych, muszą być przedstawione wierzycielom. Kontrola nad sprawami kraju będzie zatem szła jeszcze dalej, niż było to udziałem znienawidzonej w Grecji trojki, której przedstawiciele co jakiś czas sprawdzali stan realizacji postanowień. Tsipras nie zdołał się też pozbyć jednego z elementów tej trojki – chciał, aby pomoc dla Grecji w całości pochodziła z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, czyli by nie uczestniczył w niej Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Bezskutecznie, podobnie jak nie udało mu się uzyskać nic w sprawie darowania części długu. W tej kwestii stanęło jedynie na tym, że okres jego spłacania może zostać wydłużony.


Pozostało 22% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • Ewiak Ryszard(2015-07-14 08:51) Zgłoś naruszenie 00

    To porozumienie faktycznie nie jest sukcesem. Osobiście nie jestem też zaskoczony takim obrotem sprawy. Poważnie traktuję Biblię i jej proroctwa. Pierwsze w kolejności przed nami to - powrót, występującej w roli "króla północy" - Rosji (Daniela 11:29a). Rozpadnie się nie tylko strefa euro, lecz także UE i NATO. To utoruje Rosji drogę do odzyskania utraconych w Europie wpływów. W podobnie spektakularny sposób Bóg zrealizował wcześniejszą zapowiedź, mówiącą o tym, że jakiś czas po zakończeniu drugiej wojny światowej wojska rosyjskie powrócą do swej ziemi (Daniela 11:28b). Jak wiemy, nie zakończyło się na opuszczeniu dawnego NRD. Rozpadł się Związek Radziecki i Układ Warszawski i wojska te opuściły całą Europę. W wyznaczonym przez Boga czasie mają powrócić tam, gdzie wcześniej stacjonowały. Wszystkie szczegóły tej wizji wypełniają się od czasów starożytnej Persji w sposób spektakularny i w porządku chronologicznym.

    Odpowiedz
  • czytelnik(2015-07-14 09:04) Zgłoś naruszenie 00

    w prasie amerykańskiej porozumienie jest porównywane do Monachium z 1938 roku i R. Chamberlain powracającego do domy ze stwierdzeniem "pokój wam przynoszę". Sudety z 1938 dzisiaj zamieniły się w wyspy pozostawione w zastaw w lombardzie unijnym. Jak pamiętamy "pokój" długo nie trwał. Kolejne kraje padły aż do momentu kiedy niemieckie hordy pochłonął Stalingrad.

    Odpowiedz
  • ...(2015-07-14 10:41) Zgłoś naruszenie 00

    klasa polityczna Grecji oszukiwała całą Europę jak chciała, a Europa brała za dobrą monetę, to co Grecy fałszowali w danych w tym statystycznych. Teraz zostało to obnażone i nie da się pudrować dalej oszustw i przymykać na nie oka. Grecy są sami sobie winni. Jeżeli akceptują niepłacenie podatków i cieszą się, że oszukali państwo. Ci wszyscy przedsiębiorcy, ludzie z niedokończonymi domami od kilkudziesięciu lat zamieszkałymi to oni są winni, że emerytom czy policjantom nie ma kto płacić. Nie da się całe życie imprezować i chodzić codziennie do restauracji, a rachunek cedować na innych. Upokarzające jest to, że jedni oszukiwali, a drudzy wiedząc o tym dawali na oszustwa pieniądze. Teraz jest natomiast larum. Niech każdy Grek uderzy się w piersi i zapyta czy pobierał paragony w restauracjach, czy brał rachunki u taksówkarzy i ile godzin rzeczywiście pracował. Jak się zdaje Grekom się wydaje, że ciężka praca ich nie dotyczy bo mają chyba za gorąco.Jak się pracuje i jest uczciwym to się ma, a jak nie to się zdycha i tyle.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie