statystyki

Ile właściwie było tej hekatomby

autor: Łukasz Wilkowicz17.04.2015, 07:24; Aktualizacja: 17.04.2015, 08:27
Moment, w którym polski przemysł zaczyna notować wyniki lepsze niż Czechy i Węgry, nieco odsunąłby się w czasie, gdyby za punkt wyjścia przyjąć nie styczeń 1990 r., ale choćby grudzień 1989 r.

Moment, w którym polski przemysł zaczyna notować wyniki lepsze niż Czechy i Węgry, nieco odsunąłby się w czasie, gdyby za punkt wyjścia przyjąć nie styczeń 1990 r., ale choćby grudzień 1989 r.źródło: ShutterStock

Dwudziestopięciolecie gospodarki rynkowej w Polsce właściwie nie stało się przedmiotem publicznej debaty. Otrąbiliśmy rocznicę wejścia w życie planu Balcerowicza, zestawiliśmy ówczesną hiperinflację z obecną deflacją, tamte puste półki z dzisiejszym problemem nadmiernego wyboru, kartki z kartami kredytowymi. I tyle. Dlatego z podziwem patrzę na próby ożywienia dyskusji, jakie podejmuje Rafał Woś tekstem „Nasza hekatomba roku 1990, czyli jak powstało bezrobocie” na łamach Magazynu DGP (nr 45/2015) czy w „Polityce” („Kamieni kupa, czyli co się stało z polskim przemysłem”, „Polityka” z 1–7 kwietnia). Diagnozy są ostre. Siły przekonywania można pozazdrościć. Jedyny problem: przeważają opinie, stosunkowo niewiele faktów. A im także warto się przyjrzeć.

Artykuły Wosia spotkały się już z krytyką. Tomasz Kasprowicz w tekście „Hekatombą był komunizm, nie transformacja” w internetowym serwisie „Res Publiki Nowej” stwierdza: „To prawda, że w tym okresie ponieśliśmy wielkie koszty społeczne. »Hekatomba«, o której pisze Woś, miała miejsce, ale była efektem 45 lat komunizmu i jego księżycowej gospodarki”. A wcześniej zarzuca np. porównywanie wskaźników dotyczących uprzemysłowienia bez uwzględnienia jakości tego przemysłu. Aktywnością wykazali się też użytkownicy serwisu społecznościowego Twitter, zarówno anonimowi, choćby bloger Trystero, jak i zupełnie nieanonimowi, jak Maciej Bukowski, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej i prezes Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych. Za pomocą danych statystycznych udowadniali, że z naszym przemysłem nie jest aż tak źle, jak oceniał autor „Naszej hekatomby”.

Zacznijmy więc od tego. W odniesieniu do kondycji przemysłu w tekście Wosia w DGP pojawia się jedna konkretna liczba: w styczniu 1990 r., a więc w pierwszym miesiącu terapii szokowej, produkcja sprzedana była o 30 proc. niższa niż rok wcześniej. To prawda. Można pójść dalej: w całym 1990 r. średni spadek produkcji wyniósł 25 proc. Z tym że Polska nie była wtedy jedynym krajem, który tracił. Dla przykładu na Węgrzech, gdzie planu Balcerowicza nie realizowano, średni spadek produkcji wyniósł ponad 9 proc. Nie od rzeczy byłoby jednak popatrzeć, co działo się później. Polski przemysł dno osiągnął pod koniec 1991 r. Wtedy produkcja była realnie o ponad 27 proc. mniejsza niż w tragicznym dla przemysłu styczniu 1990 r. Na Węgrzech spadek w analogicznym okresie przekraczał właśnie 30 proc. i miał się pogłębiać jeszcze do połowy kolejnego roku. Czechy notowały wynik minimalnie lepszy od nas, ale tam problemy miały potrwać dłużej i definitywnie wyprzedziliśmy je wiosną 1992 r.

Moment, w którym polski przemysł zaczyna notować wyniki lepsze niż Czechy i Węgry, nieco odsunąłby się w czasie, gdyby za punkt wyjścia przyjąć nie styczeń 1990 r., ale choćby grudzień 1989 r. Manipulacja ma tylko jeden powód: dane dla Czech są dostępne od początku 1990 r.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • antyPOs(2015-04-17 10:43) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Wilkowicz, w tyłek pan wsadź sobie te wyliczenia i analizy. Kto chce to i tak wykaże to co mu wygodne.
    Liczy się to co faktycznie jest a jest prawie bilion długu, brak służby zdrowia, zwijająca się oświata, brak środków w ZUS nawet tych skradzionych z OFE, bezrobocie, brak perspektyw życia w tym kraju - emigracja za chlebem. Restrykcyjny fiskalizm i szukanie wszędzie środków finansowych w postaci mandatów, grzywien i kar. Oczekiwanie na jałmużnę z Unii jak na mannę z nieba.
    Jeśli ktoś będzie udowadniał, że to nie ma związku z agonalnym stanem przemysłu to znaczy że jest głupcem do kwadratu albo jeszcze wyższej potęgi.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2015-04-17 11:57) Zgłoś naruszenie 00

    W Czechach przemysł oddano w ręce obywateli i bardzo szybko wszystko stanęło na nogi.
    W Polsce wymyślono "inwestorów strategicznych" którzy dawali łapówki kupowali zakłady za bezcen, sprzedawali co się dało, a potem likwidowali to co zostało.
    Bezrobocie i bieda to największe osiągnięcie minionego 25 lecia
    Koniec diagnozy

    Odpowiedz
  • ten kraj to zorganizowana kleptokracja(2015-04-18 22:07) Zgłoś naruszenie 00

    A ja wam opowiem jak robiono >prywatyzację pracowniczą<.
    Najpierw emitowali akcje, których nie można było sprzedać. Równocześnie doprowadzano zakład na skraj upadku. Wtedy natępowało odblowkowanie możliwości zbywania akcji. Pracownicy znając sytuację zakładu, przestrszeni jego możliwą plajtą wyprzedawali akcje za bezcen. W tym czasie właściwi ludzie skupowali akcje. Jak już były skupione, nagle prowadzący zakład przestawali robić wszystko, żeby zakład finansowo ruinować. Czyli pozbawiano się kupowanych wcześniej firm-balastów, nie rozpraszano produkcji, nie odprawiano klientów itd... I nagle wartość akcji rosła z 18 zł do 350 zł. na przykład.
    Ponieważ ten cały pokomunistyczny syf był rozmyślnie tak projektowany, żeby nas okraść, władzy nie interesowały niespotykane wzrosty wartości akcji ani manipulacje ich wartością. W USA - ojczyśnie wolnego rynku, za takie przekręty na akcjach dostaliby po kilkaset lat więzienia. W tym kraju są wielkimi biznesmenami.
    p.s. Tak jest jak debile będący wtedy przy korycie na początku lat 90-tych lansowali tezę, że pierwszy milion należy ukraść. I tak wykształciła się ta złodziejska kultura władzy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie