Po pierwsze, realizacja pomysłu premiera Camerona wymagałaby złamania jednej z fundamentalnych swobód, na jakich oparta jest Unia Europejska, a mianowicie swobody przepływu osób i równego traktowania podatników. Gwarantuje ona, że pracownicy z różnych krajów UE będą traktowani wszędzie tak samo i obejmuje również ich rodziny. Tak samo jak polskie rodziny otrzymują zasiłek na dziecko, które zostało w kraju, tak samo do pomyślenia jest sytuacja, w której Brytyjczyk otrzymuje u nas zasiłek na dziecko, które mieszka poza granicami Polski. Resort spraw zagranicznych przypomina, że Wielka Brytania zawsze konsekwentnie broniła zasad jednolitego rynku. Nie powinna więc odstępować od własnego stanowiska.

Po drugie, Polska będzie się domagała, aby nasi obywatele nie byli wyróżniani in minus spośród środkowoeuropejskich nacji, które zjawiły się na Wyspach po 2004 r. Jeśli najwięcej rodzin, których dzieci nie mieszkają na stałe na Wyspach, rekrutuje się z Polski, wynika to z tego, że Polaków jest tam więcej niż Litwinów czy Węgrów. Poza tym sytuacja rozłąki jeszcze bardziej uzasadnia wypłacanie zasiłku. Sikorski podkreślał, że dziecko przebywające w Polsce korzysta np. z polskiego systemu edukacji czy opieki zdrowotnej, które są utrzymywane przez polskich, a nie brytyjskich podatników. Z kolei Polak pracujący na Wyspach płaci podatki, które zasilają budżet brytyjski, a nie narodowy.

Po trzecie, polski rząd konsekwentnie przypomina, że nie ma danych potwierdzających zjawisko turystyki zasiłkowej. Wspierają tę tezę oficjalne rządowe, brytyjskie statystyki i raporty przygotowywane przez badaczy z Wysp zajmujących się imigracją.

Po czwarte, na gruncie prawa europejskiego Polska jest w stanie zakwestionować pomysły Camerona. Nie ma możliwości różnego traktowania obywateli UE ze względu na ich pochodzenie. – Jeżeli Brytyjczycy chcą, by ich system świadczeń społecznych był mniej hojny, to mają pełne prawo wprowadzenia w nim zmian, jednakże powinny one dotyczyć wszystkich osób mieszkających i pracujących w Zjednoczonym Królestwie – powiedział w wywiadzie dla BBC minister Sikorski.