Piotr Ikonowicz zwrócił się do prezydenta z prośbą o ułaskawienie. Apelowali o to w liście otwartym także byli działacze opozycji antykomunistycznej, między innymi Ryszard Bugaj, Barbara Labuda, Karol Modzelewski, Józef Pinior, Zbigniew i Zofia Romaszewscy.

W odpowiedzi na list Bronisław Komorowski oświadczył, że decyzję w sprawie Ikonowicza podejmie po analizie opinii organów, które biorą udział w procedurze ułaskawienia, a więc sądu orzekającego w sprawie i Prokuratora Generalnego. 

Według prezydenta, kontekst sprawy nie jest oczywisty, bowiem Piotr Ikonowicz "nie wypełnił wyroku niezawisłego sądu - prac społecznych". Nie skorzystał też ze zwykłej procedury sądowej, czyli przysługującego mu prawa apelacji od wyroku.

"Obecnie grożąca Piotrowi Ikonowiczowi kara jest następstwem niewykonania pierwotnej, relatywnie łagodnej kary prac społecznych" - napisał Bronisław Komorowski. Zwrócił uwagę, że Piotr Ikonowicz "popełnił wspomniane przestępstwo, wykonując mandat poselski". Jako poseł był szczególnie zobowiązany do przestrzegania prawa.

"Warto pamiętać, że za podobne, motywowane racjami ideowymi czyny zabronione, inni polscy politycy ponieśli konsekwencje prawne i nie uzyskali prawa łaski" - napisał Bronisław Komorowski.

Prezydent wysłał 1 października pismo w sprawie Ikonowicza do Prokuratury Generalnej. Ta musiała poprosić o opinię sąd rejonowy Mokotowa, który skazał lewicowego działacza. Do sądu wysłano też prośbę o wstrzymanie wymierzenia kary.

Prezydent zabrał głos w sprawie ułaskawienia Piotra Ikonowicza. Bronisław Komorowski napisał list otwarty do grupy opozycjonistów, która w połowie października ujęła się za tym działaczem społecznym. Apel o ułaskawienie Ikonowicza podpisali: Ryszard Bugaj, Ewa Hołuszko, Danuta Kuroń, Barbara Labuda, Karol Modzelewski, Józef Pinior, Zbigniew i Zofia Romaszewscy.

Prezydent tłumaczy w liście sposób swojego postępowania - mówi Informacyjnej Agencji Radiowej doradca głowy państwa, profesor Tomasz Nałęcz. Upraszczając sprawę - dodaje - można powiedzieć, że sygnatariusze tego listu oczekują od prezydenta, żeby w tej sprawie prezydent przejechał na czerwonym świetle. Tomasz Nałęcz podkreśla, że Bronisław Komorowski rygorystycznie przestrzega przyjętych zasad i działa tylko na zielonym świetle. Jeśli to światło się zapali, to będzie tez i kolejny etap działań Kancelarii Prezydenta.
Z prośbą o ułaskawienie do prezydenta zwrócił się sam Piotr Ikonowicz.

"Według prezydenta, kontekst sprawy nie jest oczywisty" - powiedział Tomasz Nałęcz. Profesor zwraca uwagę, że Piotr Ikonowicz blokował eksmisję, gdy był posłem na Sejm. Podkreślił, że jako parlamentarzysta był szczególnie zobowiązany do przestrzegania prawa.

W liście otwartym prezydent zwrócił też uwagę, że Piotr Ikonowicz nie wypełnił wyroku niezawisłego sądu - nie wykonał zasądzonych prac społecznych. Nie skorzystał też ze zwykłej procedury sądowej, czyli przysługującego mu prawa apelacji od wyroku - tłumaczy stanowisko głowy państwa profesor Nałęcz.

"Boli mnie bezgraniczna wiara w nieomylność sądów, domagam się sprawiedliwości, a nie litości" - dodał Piotr Ikonowicz komentując list otwarty prezydenta w jego sprawie. Bronisław Komorowski napisał list do grupy opozycjonistów, która w połowie października ujęła się za tym działaczem społecznym i apeluje o jego ułaskawienia.

"Doświadczenie życiowe i mnie i panu prezydentowi powinno podpowiadać, że sądy nie są nieomylne. Wyobrażałem sobie instytucję łaski prezydenta tak, że być może powinna ona naprawiać w dużej mierze błędy sądowe. Jak się okazuje według pana prezydenta sądy są nieomylne, a pan prezydent może okazać łaskę tylko na zasadzie jakiejś litości. Ja domagam się raczej sprawiedliwości niż litości ponieważ niczego takiego nie popełniłem" - stwierdził Ikonowicz.